Seifeddine Rezgui był członkiem pięcioosobowej komórki terrorystycznej - donosi Sky News. Jego kolega ze studiów, Wassim Bel-a-Del, twierdzi, że zabójca powiedział mu, iż należy do Państwa Islamskiego. "Popierał je i kochał wszystko, co robiło" - przekonuje rozmówca telewizji.

Na kilka tygodni przed atakami mężczyzna przestał pojawiać się na uczelni. Zdaniem jego znajomego - odbywał wtedy ostatni trening w Libii. Zdaniem Wassima, ISIS ma tam swoją bazę. Znajomy zabójcy sądzi, ze szefowie zabójcy kazali mu być "uśpionym" ogniwem - zakonspirować się i upewnić kolegów z uczelni, że jest niegroźny.