statystyki

Sztuczna inteligencja wkracza do rzeczywistości. Kto odpowie za działania maszyn?

autor: Piotr Szymaniak01.05.2015, 17:30; Aktualizacja: 02.05.2015, 08:19
Robot

O etyce robotów mówimy w sensie nieco przenośnym. Chociaż projektuje się sztuczne środowiska, w których funkcjonują agenty programowe zaprojektowane tak, by w sytuacji zagrożenia pomagały jedne drugim bądź ostrzegały przed niebezpieczeństwem.źródło: ShutterStock

O etyce myślących maszyn, odpowiedzialności karnej agentów programowych i o tym, czy sztuczna inteligencja potrafiłaby rozwiązać dylemat wagonika. Piotr Szymianiak rozmawia z Michałem Araszkiewiczem, doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Teorii Prawa na Wydziale Prawa i Administracji UJ i radcą prawnym.

Byłbym ostrożny, jeśli chodzi o podawanie konkretnych dat. Doświadczenie uczy, że tego rodzaju prognozy wielokrotnie się nie sprawdziły. Natomiast wielce prawdopodobne jest założenie, że w stosunkowo nieodległym czasie będziemy mieli do czynienia z takimi elektronicznymi asystentami, którzy będą w stanie prowadzić przez określony czas sensowną konwersację na zadany temat. Obycie z nimi jest kwestią przyzwyczajenia. Przywykliśmy już przecież do tego, że z wieloma znajomymi nie kontaktujemy się bezpośrednio i w zupełności wystarczy nam kontakt poprzez serwisy społecznościowe.

Programy komputerowe, które to potrafią, już istnieją. Przykładowo podczas odbywającego się w  2011 r. kongresu technologicznego program Cleverbot został poddany testowi Turinga, który miał według zamierzeń autora koncepcji tego testu, jednego z najwybitniejszych matematyków XX w., sprawdzać zdolność maszyny do myślenia, a konkretnie do posługiwania się językiem naturalnym. Komputer oraz kontrolna grupa ludzi odpowiadali na zadawane pytania. Odpowiedzi Cleverbota zostały ocenione jako udzielone przez człowieka w ok. 59 proc. przypadków, natomiast odpowiedzi formułowane przez ludzi zidentyfikowano jako takie w ok. 63 proc. Tak więc już teraz te różnice są bardzo niewielkie i należy się spodziewać dalszego postępu w tej dziedzinie. Istnieje przecież wiele pozytywnych aspektów rozwoju tej technologii.

To jest bardzo ważne zadanie, które stoi przed legislatorami, sędziami oraz prawnikami praktykami w zasadzie w  każdym systemie prawnym. Porządek prawny nie reaguje adekwatnie na o wiele mniej złożone problemy związane np. z funkcjonowaniem serwisów społecznościowych. Współczesne przepisy nie do końca odpowiadają naturze pewnych relacji, które są generowane w ramach tych serwisów. Mamy też ogromny problem z ochroną prywatności i ochroną danych w kontekście funkcjonowania internetu, a prace nad sztuczną inteligencją kształtują jeszcze większe wyzwania prawne.

Na początek ważne zastrzeżenie. Nie wszystkie programy komputerowe zasługują na to, by określić je mianem sztucznej inteligencji. To pojęcie jest zarezerwowane dla agentów programowych. Nie ma jednej definicji tego pojęcia, ale panuje powszechna zgoda co do tego, że agent programowy jest wyposażony w pewną autonomię. Ma zestaw celów, do których dąży, i paletę możliwości, dróg, ścieżek, którymi może starać się je osiągnąć. Jest w  stanie komunikować się zarówno z ludzkimi użytkownikami, jak i z innymi programami komputerowymi, oraz reagować na zmianę w środowisku. Niezwykle ważna jest też zdolność do maszynowego uczenia się, czyli wygenerowania nowych umiejętności w związku ze zmieniającymi się warunkami lub na skutek dostępu do nowych danych. To właśnie te agenty programowe stawiają przed ustawodawcą największe wyzwanie. Współczesne regulacje prawne – zarówno cywilnoprawne dotyczące umów czy czynów niedozwolonych, jak i prawo karne – po prostu tego zjawiska jeszcze nie dostrzegają. Tymczasem z uwagi na tę cechę autonomiczności agenty mogą zachowywać się w sposób nieprzewidywalny dla twórców programu i dla użytkownika, co generuje rozmaite potencjalne problemy prawne.

Z punktu widzenia regulacji obowiązujących w Polsce programy komputerowe są przedmiotem stosunków prawnych i podlegają ochronie na podobnej zasadzie co utwory literackie. Natomiast nie ma żadnej regulacji polskiej, która ujmowałaby programy w jakimkolwiek sensie jako podmiot stosunku prawnego. Co prawda tego rodzaju rozwiązania w zasadzie nie funkcjonują także nigdzie indziej na świecie, ale toczy się ożywiona dyskusja na ten temat, która częściowo zaczyna przenikać do różnych aktów normatywnych oraz projektów legislacyjnych.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • polskigupek(2015-05-02 15:31) Zgłoś naruszenie 00

    ...zgadzam się w 100% ,wystarczy popatrzeć - nie słuchać - na Komorowskiego,facet myśli ,że ma rozum ,a w rzeczywistości posiada połowę inteligencji ... i ćwiartkę tytułu szlacheckiego ...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie