Pomysłodawcą projektu był poprzedni rząd, który postanowił wykorzystać naturalne zbiorniki pozostałe po wydobuciu ropy naftowej i stworzyć - jak to określono - strategiczny zapas gazu dla Hiszpanii. Platforma oddalona jest 20 km od brzegu i miesiąc temu zaczęto pompować do zbiorników gaz.

Zaraz potem zanotowano pierwsze wstrząsy. Zgodnie z wcześniejszymi badaniami, ich siła miała wynieść najwyżej 2 stopnie w skali Richtera, jednak wstrząsy przekroczyły 4 stopnie. Minister przemysłu wstrzymał prace platformy do czasu przeprowadzenia szczegółowych badań przez geologów i geofizyków. Od nich zależeć będzie los projektu. Jeśli prace zostaną całkowicie zakazane, państwo będzie musiało zwrócić firmie realizującej przedsięwzięcie ponad miliard euro - tyle, ile zainwestowała już w budowę.