Lekarze specjaliści niechętnie podejmują pracę jako orzecznicy w ZUS. Z danych zakładu wynika, że pod koniec września we wszystkich jego oddziałach na chętnych czekały 682 etaty. Natomiast faktycznie było wykorzystanych niecałe 600. Lekarze niechętnie podejmują pracę w ZUS, bo z jednej strony są narażeni na zarzuty korupcyjne, a z drugiej nie mają możliwości rozwoju zawodowego.

Ogłoszenie o pracę

Poszukiwani są lekarze medycyny pracy z tytułem specjalisty. Najbardziej pożądane są osoby posiadające specjalizację z chorób wewnętrznych, chirurgii, neurologii, psychiatrii, medycyny pracy i społecznej. Zatrudnienie znajdzie osoba mająca za sobą minimum 5 lat czynnego wykonywania zawodu lekarza. Dodatkowo taka osoba musi być rzetelna oraz posiadać umiejętność podejmowania decyzji. Takie wymagania wynikają z tego, że lekarz orzecznik odpowiada na prawidłowe wydanie orzeczeń dla potrzeb ustalania prawa do świadczeń z ubezpieczenia społecznego.

– W Krakowie od lat mamy tych samych lekarzy orzeczników. Teraz poszukujemy trzech chętnych do pracy w Bochni i Tarnowie. Najchętniej zatrudnimy osoby zainteresowane pracą tylko u nas przez 8 godzin dziennie – wyjaśnia Anna Wszołek, rzecznik prasowy oddziału ZUS.

Podobnych ofert o pracę jest więcej. Obecnie w Poznaniu ZUS poszukuje 12 lekarzy orzeczników, w Jaśle jednego, w Szczecinie są wolne trzy etaty, a we Wrocławiu i w Słupsku praca czeka łącznie na dwóch orzeczników.

Mimo ofert zgłoszeń jest niewiele. W oddziale w Lublinie na ogłoszenie o poszukiwaniu lekarza do komisji oceniającej stan niezdolności do pracy zgłosiła się tylko jedna osoba spełniająca kryteria.

Podobnie jest w innych rejonach kraju. I to mimo proponowanych niezłych zarobków. Przeciętne wynagrodzenia lekarza orzecznika na etacie wraz ze specjalnymi dodatkami wyniosło pod koniec września tego roku 6240 zł.

Umowy o pracę

– Młodzi lekarze nie chcą u nas pracować. Twierdzą, że nie mają możliwości rozwoju i kontaktu z pacjentem, bowiem ocena niezdolności do pracy jest dokonywana na podstawie dokumentacji przygotowanej przez innych specjalistów – uważa Kazimierz Sujka, dyrektor oddziału w Siedlcach.

Jak nieoficjalnie powiedzieli DGP lekarze zatrudnieni w ZUS, nie bez znaczenia jest także duży stres związany z wykonywaniem tej pracy.