W miniony piątek Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podało, że 2064 podmioty otrzymają pomoc finansową w ramach wynoszącego 400 mln zł Funduszu Wsparcia Kultury (FWK) na bieżącą działalność muzyczną, teatralną i taneczną, a także utrzymanie miejsc pracy. Po opublikowaniu przez resort kultury listy beneficjentów, wraz z przyznanymi im kwotami wsparcia, rozgorzała dyskusja nt. mechanizmu przyznawania rekompensat. W niedzielę MKiDN poinformowało, że szef resortu Piotr Gliński postanowił wstrzymać realizację wypłat ze środków FWK i przekazać listę beneficjentów do pilnej ponownej weryfikacji.

W poniedziałek Paweł Kukiz napisał na Facebooku, że zszokowały go przyznane z FWK kwoty wsparcia. "Nie rozumiem jak można było wymyśleć algorytm, który bogatemu daje komfort pozostania +tłustym kotem+, a biednego spycha w większą biedę" - stwierdził.

"Samo założenie, że jedynie firmy mogą być beneficjentami pomocy ze strony Funduszu Wsparcia Kultury jest według mnie złym pomysłem, bo najbardziej brak koncertów odczuwają muzycy z +drugiej linii+, ci którzy stoją +za celebrytami+, którzy pracują na umowę o dzieło, grają za wielokrotnie niższe niż celebrytów stawki, nie korzystają z tantiemów ZAIKS-u, ci, którzy zarabiają pieniądze najczęściej między majem a październikiem, a do kolejnego maja żyją z rodzinami za odłożone pieniądze i od nich trzeba było zacząć" - napisał Kukiz.

Jak zaznaczył, "jeśli muzyk w PIT wykazuje, że głównym jego dochodem jest koncertowanie (na umowę o dzieło) to Fundusz rekompensuje mu połowę przewidywanych dochodów bazując na kwocie wypracowanej przez artystę w 2019 roku".

"Rozumiem oczywiście duże pieniądze przyznane firmom takim jak teatry, filharmonie, itp. które będą mogły wspomóc zatrudnionych aktorów czy filharmoników, ale dawać po kilkaset tysięcy tym celebrytom, którzy mogą po prostu sprzedać dwa auta i zostawić sobie jedno na te +trudne czasy+ - tego nie pojmuję" - stwierdził Kukiz.

Zaznaczył przy tym, że wsparcie należałoby zacząć od tych, którzy normalnie ledwie wiązali koniec z końcem, a nie od "tłustych kotów+" i dodał, że ich należałoby zostawić na koniec. "Ministerstwo powinno wprowadzić jakąś górną granicę przeznaczanych kwot, bo setki tysięcy złotych na jedną trąbkę świadczy o absolutnym braku etyki tak u +dających+, jak i +przyjmujących+" - stwierdził Kukiz.