statystyki

Celowe zakażanie ludzi koronawirusem. COVID party w służbie nauki

autor: Jakub Kapiszewski27.10.2020, 06:00; Aktualizacja: 27.10.2020, 08:38
Wyglądałoby to tak: uczestnicy badań najpierw otrzymywaliby szczepionkę, a następnie dawkę wirusa (np. w formie spreju do nosa) wystarczającą do zakażenia osoby dorosłej. Różnica w stosunku do obecnych procedur stosowanych przy testach szczepionek przeciw SARS-CoV-2 jest znacząca: teraz prowadzący badanie po prostu czekają, aż uczestnik zakazi się koronawirusem w „naturalny sposób”. Ponieważ trudno przewidzieć, jak szybko to nastąpi, większość badań klinicznych trwa miesiącami.

Wyglądałoby to tak: uczestnicy badań najpierw otrzymywaliby szczepionkę, a następnie dawkę wirusa (np. w formie spreju do nosa) wystarczającą do zakażenia osoby dorosłej. Różnica w stosunku do obecnych procedur stosowanych przy testach szczepionek przeciw SARS-CoV-2 jest znacząca: teraz prowadzący badanie po prostu czekają, aż uczestnik zakazi się koronawirusem w „naturalny sposób”. Ponieważ trudno przewidzieć, jak szybko to nastąpi, większość badań klinicznych trwa miesiącami.źródło: ShutterStock

Brytyjczycy chcą skrócić czas pracy nad szczepionkami za pomocą kontrowersyjnej metody – celowego zakażania ludzi koronawirusem.

Wyglądałoby to tak: uczestnicy badań najpierw otrzymywaliby szczepionkę, a następnie dawkę wirusa (np. w formie spreju do nosa) wystarczającą do zakażenia osoby dorosłej. Różnica w stosunku do obecnych procedur stosowanych przy testach szczepionek przeciw SARS-CoV-2 jest znacząca: teraz prowadzący badanie po prostu czekają, aż uczestnik zakazi się koronawirusem w „naturalny sposób”. Ponieważ trudno przewidzieć, jak szybko to nastąpi, większość badań klinicznych trwa miesiącami.

Celowe zakażanie (z ang. human challenge trials) może skrócić ten czas. Pomysł nie jest nowy: sięgano po niego wielokrotnie w historii, a dyskusja na ten temat rozgorzała na nowo już podczas wiosennej fali zakażeń. Pod koniec marca do sięgnięcia po tę metodę na łamach „Journal of Infectious Diseases” namawiał Nir Eyal, szef Centrum Bioetyki Populacyjnej na Uniwersytecie Rutgers. Wówczas powstała również internetowa petycja pod nazwą „1 day sooner” (z ang. „jeden dzień wcześniej”) podpisywana przez osoby z całego świata gotowe wziąć udział w takich badaniach. – Oczywiście z tą metodą wiąże się pewne ryzyko. Ale wierzymy, że korzyści z przyspieszenia prac nad szczepionkami są tak duże, że warto je podjąć – mówił wtedy dla „Nature” Josh Morrison, autor petycji.


Pozostało 70% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie