statystyki

Woś: Dyplomacja maseczkowa

autor: Rafał Woś18.09.2020, 06:00; Aktualizacja: 18.09.2020, 07:53
Rafał Woś

Rafał Wośźródło: DGP
autor zdjęcia: Wojtek Gorski

Zachód ciągle nie wie, jak radzić sobie z coraz bardziej dominującą rolą Chin na arenie międzynarodowej. Ostatnie miesiące pandemii koronawirusa tylko to potwierdziły.

Dowodem tej bezradności wydaje mi się nowa praca niemieckich ekonomistów z Uniwersytetu w Getyndze napisana pod kierunkiem Andreasa Fuchsa, dyrektora tamtejszego Centrum Badań nad Azją Współczesną. Jego zespół próbował przeanalizować rolę, jaką odegrały Chiny w gaszeniu covidowego pożaru w Europie i na całym świecie po tym, jak wirus wydostał się poza granice Państwa Środka. Ekonomiści przypominają, że już przed wybuchem pandemii Chiny były czołowym producentem sprzętu medycznego takiego jak maski czy płyn dezynfekujący. W roku 2018 ich udział w światowym eksporcie masek sięgał aż 44 proc. Inni ważni gracze (Niemcy, USA) byli dużo dalej z udziałem na poziomie 6‒7 proc.

Jak to uzależnienie reszty świata od chińskich dostaw działa, pokazały pierwsze miesiące po pojawieniu się COVID-19. Kraj ten zmagał się wtedy z wybuchem epidemii na własnym terenie, więc eksport masek, płynów do dezynfekcji, fartuchów czy termometrów praktycznie zamarł. Efekt był taki, że gdy wirus pojawił się w Europie oraz na innych kontynentach, nagle okazało się, że tych towarów potrzebnych do walki z wirusem po prostu nie ma. Bo nikt ich na tę skalę poza Chinami nie produkuje. Oczywiście wiele było gadania o tym, że szybko taką produkcję będzie można uruchomić u siebie. Jednak statystyki pokazują coś innego. Przez wiele kolejnych miesięcy reszta świata wisiała na dostawach z Chin. I wisi na nich nadal.

W międzyczasie Chiny zwiększyły produkcję i około marca‒kwietnia sprzęt znów zaczął płynąć z dalekowschodniej fabryki matki do reszty świata. Eksport detergentów i masek z Państwa Środka wzrósł (rok do roku) o 1000 proc. Termometrów, fartuchów, respiratorów, gogli medycznych czy systemów do monitorowania stanu zdrowia pacjenta zaś o „zaledwie” kilkaset procent. Sprzętu i tak było początkowo zbyt mało. A zachodnie media donosiły o przykładach „nowoczesnego piractwa” i scenach jak z westernów. Jak choćby w kwietniu, gdy amerykańscy importerzy zostali publicznie oskarżeni przez importerów niemieckich o siłowe przejęcie zakupionego przez nich sprzętu. Podobnie było już po dostarczeniu go do kraju docelowego – na pewnym etapie jeden z członków francuskiego rządu mówił o otwartej „wojnie o maski”, która wybuchła pomiędzy władzami lokalnymi a centralnymi.


Pozostało 63% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie