statystyki

Przymiarki do drugiej tury. Co z rządem po wyborach

autor: Grzegorz Osiecki, Tomasz Żółciak26.06.2020, 09:21; Aktualizacja: 27.06.2020, 11:37
Jeszcze niedawno z politycznego punktu widzenia wszystko wydawało się proste. Wybory prezydenckie miały być ukoronowaniem rozpoczętego wyborami samorządowymi w 2018 r. wyborczego „czwórboju”, który zapewni PiS władzę na kolejne lata (przynajmniej do 2023 r.).

Jeszcze niedawno z politycznego punktu widzenia wszystko wydawało się proste. Wybory prezydenckie miały być ukoronowaniem rozpoczętego wyborami samorządowymi w 2018 r. wyborczego „czwórboju”, który zapewni PiS władzę na kolejne lata (przynajmniej do 2023 r.).źródło: ShutterStock

Zamiast prężnego marszu po władzę, mamy zażartą walkę Andrzeja Dudy z Rafałem Trzaskowskim i – jeśli wierzyć sondażom – ryzyko wykolejenia się pisowskiego pociągu tuż przed wjazdem na peron.

J eszcze niedawno z politycznego punktu widzenia wszystko wydawało się proste. Wybory prezydenckie miały być ukoronowaniem rozpoczętego wyborami samorządowymi w 2018 r. wyborczego „czwórboju”, który zapewni PiS władzę na kolejne lata (przynajmniej do 2023 r.). Dla obozu władzy byłby to czas względnie stabilnych rządów i finalizowania zaplanowanych reform. A być może i ostatnie lata, gdy nad wszystkim pieczę sprawuje wciąż Jarosław Kaczyński. Opozycja i część komentatorów spodziewali się domknięcia modelu władzy konsekwentnie wdrażanego przez PiS.

Znany historyk Francis Fukuyama w wydanej w ubiegłym roku w Polsce książce „Tożsamość”, pisząc o „populistycznym nacjonalizmie”, stawia Jarosława Kaczyńskiego w jednym rzędzie z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem, Recepem Erdoğanem z Turcji, Viktorem Orbánem z Węgier i Rodrigo Duterte z Filipin. Zdaniem Fukuyamy tacy liderzy „utrzymują, że łączy ich bezpośrednia, wyjątkowa więź z narodem, często definiowanym w wąskim, etnicznym znaczeniu, które wyłącza duże części populacji. Nie lubią instytucji i starają się podważyć mechanizmy kontroli i równowagi, które ograniczają osobistą władzę przywódcy we współczesnej, liberalnej demokracji (...)”.


Pozostało 85% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Galerie