Zbiórka podpisów pod kandydaturą Trzaskowskiego rozpoczęła się w środę po południu, tuż po tym, jak marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła termin wyborów – 28 czerwca. W czwartek kandydat KO na prezydenta osobiście zabiegał o poparcie w Warszawie przy stacji metra Politechnika. Na miejsce zbiórki przyjechał metrem. Tam czekali już na niego m.in. lider PO Borys Budka, sekretarz generalny Platformy Marcin Kierwiński, posłowie KO, m.in. Cezary Tomczyk, Adam Szłapka, Małgorzata Tracz, Aleksandra Gajewska, Jakub Rutnicki oraz liczne grono zwolenników.

"Dzisiaj zaczyna się ten nasz wielki bój i przede wszystkim droga do zwycięstwa; dzisiaj już formalnie, dlatego że zarejestrujemy komitet wyborczy, a ponieważ ja jestem absolutnie przekonany, że prezydent musi być silny, musi brać sprawy w swoje ręce, dlatego też chcę to zrobić osobiście" – powiedział Trzaskowski. Zaapelował do swych zwolenników, by "energia, którą dzisiaj widzimy, rozchodziła się na całą Polskę".

Po spotkaniu przy metrze Politechnika Trzaskowski wraz z całą świtą przeszedł piechotą pod siedzibę PKW przy ul. Wiejskiej. Po drodze zbierał osobiście podpisy u napotkanych ludzi, m.in. pod listą poparcia dla Trzaskowskiego podpisała się ekspedientka z jednego ze sklepów nieopodal stacji metra, a także starszy mężczyzna, który mówił, że jest kombatantem i dziękował Trzaskowskiemu za wsparcie dla tego środowiska.

Przejściu Trzaskowskiego wraz ze współpracownikami towarzyszył tłum dziennikarzy, wzajemnie się o siebie potykających. Całemu przejściu towarzyszyły też przepychanki i przekomarzanki między politykami KO a dziennikarzami TVP Info, przede wszystkim szefem portalu TVP Info Samuelem Pereirą.

Po dojściu pod siedzibę PKW sztab Trzaskowskiego złożył zebrane podpisy niezbędne do rejestracji komitetu wyborczego. Jak poinformował sam kandydat, było ich ponad 5 tysięcy.

"Właśnie zaczęliśmy proces rejestracji komitetu wyborczego. Zaczynamy tę drogę, która prowadzi nas do zmiany. Chciałbym przekazać podziękowania wszystkim, którzy w całej Polsce pomagają zbierać podpisy" - powiedział Trzaskowski po wyjściu z PKW.

"Nie spodziewaliśmy się, że będzie taki odzew, taka mobilizacja, że wszyscy, których spotykam mówią: mamy dość i właśnie dlatego będziemy się angażować w kampanię wyborczą" - dodał kandydat, a zgromadzeni odpowiedzieli okrzykami: "Rafał!, Rafał!".

Potem Trzaskowski odpowiadał na pytania dziennikarzy. Pytany był m.in. o to, czy jego sztab nie uwzględni tych podpisów, które były zbierane przed godz. 16.30 w środę, kiedy to w Dzienniku Ustaw zostało opublikowane postanowienie marszałek Sejmu o zarządzeniu wyborów. "Nawet gdybyśmy tylko w PKW złożyli podpisy zebrane od wczorajszego wieczora, na pewno zbierzemy ich 100 tysięcy" - zapewniał Trzaskowski.

Pytany, czy prezesi miejskich spółek w Warszawie ujawnią swoje dochody, odpowiedział, że w tych spółkach "nie jest omijane prawo" i "płaci się specjalistom za prawdziwą pracę, za zarządzania wodociągami, tramwajami, metrem". "Te zarobki są jawne i one nijak się mają do tych zarobków, które dziś widać w największych spółkach skarbu państwa" - zaznaczył.

Dopytywany zapowiedział, że zarobki prezesów miejskich spółek zostaną ujawnione. "Proszę się nie martwić, podamy te informacje" - powiedział.

Pytany, czy jest gotów na debaty z kontrkandydatami w wyścigu o fotel prezydenta powiedział, że "trudno sobie wyobrazić kampanię wyborczą bez debat". "Oczywiście jesteśmy gotowi na debaty, ja nawet się cieszę na debatę z Andrzejem Dudą, dlatego że ostatnio nie widziałem, by odpowiadał on na jakiekolwiek pytania, a parę pytań warto panu prezydentowi zadać" - zaznaczył Trzaskowski.

Kandydat zapowiedział, że jeszcze w czwartek wybiera się do Gdańska. "Zaczynam od Gdańska, bo od Gdańska wszystkie piękne rzeczy się zaczynają, rozpoczął się rok 1980, w roku 1989 udało się obalić komunę, a dziś trzeba być z gdańszczanami, żeby wypełnić testament (b. prezydenta Gdańska - PAP) Pawła Adamowicza" - powiedział

Do rejestracji komitetu wyborczego kandydata na prezydenta potrzebne jest tysiąc podpisów poparcia, do rejestracji kandydata – 100 tys. Czas na to Trzaskowski ma do 10 czerwca.