Brak publicznych danych dotyczących przypadków bezobjawowych wywoływał niepokój wśród chińskich i zagranicznych komentatorów. Do sprawy odniósł się we wtorek dyrektor wydziału kontroli chorób w państwowej komisji zdrowia Chang Jile na konferencji prasowej w mieście Wuhan.

Wszystkie takie osoby będą poddawane 14-dniowej kwarantannie w ośrodkach izolacji i nie będą z niej zwalniane, dopóki dwa testy na koronawirusa wykonane w odstępie co najmniej 24 godzin nie dadzą wyników ujemnych - oświadczył Chang, cytowany przez państwową agencję prasową Xinhua. Podobny wymóg stosowano również u chorych leczonych w szpitalach.

Obecnie osoby z dodatnim wynikiem badania na koronawirusa, ale bez żadnych objawów choroby, nie są w Chinach zaliczane do „potwierdzonych przypadków”, a ich liczba nie jest jawna. Według wytycznych komisji takie osoby były już jednak poddawane izolacji i obserwacji medycznej.

Ministerstwo edukacji ogłosiło natomiast we wtorek, że gaokao – ogólnokrajowy egzamin, który kończy naukę w szkole średniej i decyduje o przyjęciu na studia – rozpocznie się w tym roku 7 lipca, czyli miesiąc później niż zwykle. W Pekinie i najbardziej dotkniętej wirusem prowincji Hubei termin ten zostanie dopiero ustalony i będzie zależał od rozwoju sytuacji.

Chińskie media szacowały, że w tym roku do gaokao, nazywanego największym egzaminem świata, podejdzie ponad 10,7 mln uczniów.

Choć Chiny zgłaszają ostatnio niewiele nowych „potwierdzonych przypadków”, pojawiają się obawy, że wirus może wciąż się szerzyć za pośrednictwem „cichych nosicieli”, czyli osób bez objawów. Hongkoński dziennik „South China Morning Post” podał niedawno, powołując się na utajnione dane rządowe, że do końca lutego w Chinach wykryto ponad 40 tys. takich osób.

Chiński portal Caixin apelował w poniedziałek do krajowych służb medycznych o ujawnienie liczby przypadków bezobjawowych oraz odpowiednie ich śledzenie, by edukować społeczeństwo i zapobiec powrotowi choroby.

„Brak publicznych statystyk dotyczących przypadków bezobjawowych może wywoływać wśród opinii publicznej zaniepokojenie, a nawet panikę, tworząc warunki do rozprzestrzeniania się plotek. Są również obawy, że nieujawnianie przypadków bezobjawowych może być wygodną metodą powstrzymywania informacji przez lokalne rządy” - napisał portal w komentarzu.