W sondażu United Survey dla DGP i RMF FM zapytano Polaków oraz Brytyjczyków, Francuzów, Niemców i Włochów o polski kontekst historii II wojny światowej. Najbardziej zbieżne z odpowiedziami Polaków okazały się odpowiedzi Brytyjczyków. Kolejni są Niemcy, a za nimi dwie pozostałe nacje.

Najwyższa zgodność dotyczy stwierdzenia, że Polacy byli ofiarami II wojny światowej, ale i odpowiedzi dotyczące pozostałych kwestii wskazują, że za każdym razem od przynajmniej dwóch trzecich do nawet 90 proc. pytanych zgadza się z twierdzeniami: że Polacy ratowali Żydów z narażeniem życia, że pokonanie przez Armię Czerwoną III Rzeszy oznaczało dominację Związku Radzieckiego w Europie Środkowej i Wschodniej oraz że II wojna światowa zaczęła się od ataku Niemiec i ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 r.

Pewne różnice dotyczą postrzegania polskich relacji z Żydami. Choć wszystkie nacje w większości zgadzają się ze stwierdzeniem, że Polacy ryzykowali życiem, by ratować Żydów, to w szczegółowych wynikach przeważają odpowiedzi „raczej” niż „zdecydowanie się zgadzam”. A od 4 do 30 proc. ankietowanych udzielało odpowiedzi „nie wiem”. Wyniki pokazują, że najwięcej zorientowanych w historii ankietowanych było we Francji.

Rosja próbuje narzucić wizję Polski jako antysemickiego kraju, który zapętlił się w konszachtach z Adolfem Hitlerem, co stało się powodem wybuchu II wojny światowej. W tym kontekście pakt Ribbentrop-Mołotow, który dał Niemcom zielone światło do agresji na Polskę, jest ukazywany jako akt politycznej samoobrony Związku Radzieckiego. Putin od lat jest krytyczny wobec ładu wersalskiego jako ograniczającego swobodę Niemiec i ZSRR. – To, co mówi Polska, jest zgodne ze świadomością Europejczyków, dlatego próby przepisania historii na nowo podejmowane przez Rosję są skazane na niepowodzenie – ocenia prezes IBRiS Marcin Duma, który przeprowadzał polski fragment badania.

Podczas jutrzejszego Światowego Forum Holokaustu w Jerozolimie prezydent Rosji może ponownie testować swoją narrację. Nie wiadomo, na ile skuteczne będą nasze zabiegi o to, by sojusznicy przedstawili punkt widzenia zbieżny z naszym. Amerykańska administracja rozumie decyzję Andrzeja Dudy o nieprzyjęciu zaproszenia do Jerozolimy, gdy się okazało, że prezydent nie będzie mógł zabrać głosu. „To były trudne lata w relacjach polsko-izraelskich. Jest godne pożałowania, że osoba, która pracowała ciężej niż inni, by rozłam zażegnać, otrzymała publiczny cios od prezydenta Izraela” – cytuje Bloomberg Toma Rose’a, doradcę wiceprezydenta Mike’a Pence’a.

Grafika

Grafika

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Polska będzie miała szansę przedstawić swój punkt widzenia 27 stycznia podczas uroczystości z okazji rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Nasza dyplomacja zabiega, by ranga delegacji państwowych była jak najwyższa. – Państwa samodzielnie określają rangę swojej obecności. To, kto przyjedzie, może się zmienić w ostatniej chwili. Myślę, że będzie zależne od tego, co się wydarzy w Jerozolimie – przewiduje Sławomir Dębski, szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Wczoraj Litwa ogłosiła , że prezydent Gitanas Nausėda zamiast do Jerozolimy przyjedzie do Oświęcimia, a do Izraela pojedzie przewodniczący Sejmu Viktoras Pranckietis.