statystyki

Nie można wszystkim dogodzić [ROZMOWA z Elżbietą Bieńkowską]

autor: Magdalena Cedro07.10.2019, 08:06; Aktualizacja: 07.10.2019, 08:06
- Wspólny rynek okazał się najtrudniejszym obszarem mojego portfolio. Ileś rzeczy zrobiliśmy, ale nie udało się przełożyć tego ogólnoeuropejskiego gadania o wspólnym rynku na realia - mówi polska komisarz Elżbieta Bieńkowska.

- Wspólny rynek okazał się najtrudniejszym obszarem mojego portfolio. Ileś rzeczy zrobiliśmy, ale nie udało się przełożyć tego ogólnoeuropejskiego gadania o wspólnym rynku na realia - mówi polska komisarz Elżbieta Bieńkowska.źródło: ShutterStock

- Wspólny rynek okazał się najtrudniejszym obszarem mojego portfolio. Ileś rzeczy zrobiliśmy, ale nie udało się przełożyć tego ogólnoeuropejskiego gadania o wspólnym rynku na realia - mówi polska komisarz Elżbieta Bieńkowska.

Za mniej niż miesiąc przyjdzie się pani pożegnać ze stanowiskiem komisarza. Jak ocenia pani minione pięć lat?

Miałam różne momenty w tym czasie, ale dziś przeważa satysfakcja, czasami w bardzo nieoczekiwanych sprawach. Te dwie najważniejsze, które pozostaną na przyszłość, w ogóle nie były brane przeze mnie pod uwagę na początku mojej kadencji jako te rokujące na sukces.

Po pierwsze, udało się zapoczątkować współpracę obronną w Europie. Należy to do mojego portfolio, bo zaczynamy od współpracy przemysłowej. W skali całego europejskiego przemysłu zbrojeniowego środków może nie jest bardzo dużo, bo na przyszły budżet planujemy zaledwie 13 mld euro. Nie chcę powiedzieć, że to suma symboliczna, ale realna wartość tego funduszu jest taka, że po raz pierwszy w historii UE kraje członkowskie zgodziły się współpracować ze sobą w sprawach obronnych. A zaczęło się to od mojego listu do przewodniczącego Junckera w lipcu 2016 roku. Badaliśmy różne obszary i dostrzegliśmy, że w sektorze obronnym, który ma dużą wartość dodaną dla przemysłu, współpracy praktycznie w ogóle nie ma. Wydaje mi się, że w przyszłości tę inicjatywę będzie się postrzegać jako ważny krok w pogłębianiu integracji europejskiej.

Po drugie, kosmos. Współpraca kosmiczna to jeden z najszybciej rozwijających się sektorów. I tu nie chodzi o badanie kosmosu. My nie latamy na Marsa, to robią inne instytucje międzynarodowe. My stworzyliśmy najnowszą i najlepszą na świecie infrastrukturę satelitarną, dzięki której możemy dostarczyć dane, które potem służą do zakładania nowych przedsiębiorstw. Wszystkie cyfrowe aplikacje związane z transportem, geologią, rolnictwem czy żywnością są oparte na danych, które my przekazujemy przedsiębiorstwom europejskim za darmo. To jest przykład partnerstwa publiczno-prywatnego najwyższej próby. Publiczne pieniądze są wkładane w publiczną infrastrukturę, z której za darmo korzystają przedsiębiorcy. To sukces i to nie wycinkowy, bo przechodzący przez wszystkie sektory gospodarki europejskiej.

Pięć lat temu przewodniczący Jean-Claude Juncker zapowiadał wielki rozwój europejskiego przemysłu, który miał się stać piątą częścią europejskiej gospodarki. To się jednak nie udało.

To nie jest takie oczywiste, bo w konkretnych sektorach przemysłu odnosimy sukcesy.

Na początku oczekiwano ode mnie stworzenia strategii przemysłowej. Ale kiedy zaczęliśmy z zespołem nad nią pracować, zobaczyliśmy, że Europa już kilka takich miała i wylądowały one na półkach. Sektory przemysłowe są bardzo różne, od tych bardziej wyrafinowanych po gałęzie energochłonne. Każdy z nich ma inne potrzeby i potencjał. Zabraliśmy się więc do tego metodycznie i zaczęliśmy rozmawiać o konkretnych obszarach. Dziś w Europie trwa dyskusja o przemyśle, i to szeroka. To zasługa odchodzącej KE.

Koniec końców Rada Europejska wezwała Komisję, by na koniec tego roku przedstawiła nowy dokument przemysłowy. Dwa lata temu przygotowaliśmy jego zręby. Ale już nie ja będę go przedstawiać.

Skoro pani go przygotowała, to wie, co się w nim znajdzie.

Europejski przemysł potrzebuje przede wszystkim wspólnego rynku. Jest ogromna potrzeba znoszenia barier. Chodzi też o połączenie tradycyjnego wspólnego rynku z cyfrowym. W nowej KE te obszary będą już w portfolio jednego komisarza.

Kolejna sprawa to umiejętności. Wciąż pokutuje przekonanie, że rewolucja cyfrowa zabierze miejsca pracy. Moim zdaniem te obawy się nie sprawdzą. Podczas niedawnego spotkania inicjatywy European Battery Alliance (sojusz mający stymulować produkcję i badania nad bateriami – red.) usłyszałam, że dzieje się wręcz odwrotnie. Jedna z firm pracująca nad bateriami, mówiła mi, że w zasadzie każdego tygodnia muszą przyjmować kolejne 50 osób. A takich firm, również w Polsce jest mnóstwo. Do tego jest to właśnie ten nowoczesny przemysł , który miał odbierać ludziom pracę.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie