Głównym celem zmian - jak przekonuje resort sprawiedliwości - ma być ograniczenie przewlekłości postępowań. Sejm uchwalił nowelizację 13 czerwca.

Za pozytywną oceną noweli głosowało dziewięciu senatorów z komisji ustawodawczej oraz praw człowieka, praworządności i petycji, dwoje było przeciw, zaś jeden wstrzymał się od głosu.

Wniosek o odrzucenie ustawy zgłosiła Grażyna Sztark (PO). Jak mówiła chodzi o to, aby resort sprawiedliwości miał czas "na przyzwoite przygotowanie zmian". Nowelizację krytykowali też m.in. przedstawiciele samorządów adwokackiego i radcowskiego.

"Jeśli chodzi o odrzucenie, to państwo rządziliście przez osiem lat jako PO-PSL i zdemolowaliście sprawność postępowania cywilnego (...), więc proszę nie przeszkadzać w poprawianiu sprawności tych postępowań" - odpowiadał wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Spośród 14 zarekomendowanych poprawek większość ma charakter redakcyjny, zaś jedna dostosowuje jeden z artykułów do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r.

Zmiany nowelizacji zakładają m.in., że pozwany w procesie cywilnym będzie zobowiązany do tego, by jeszcze przed rozpoczęciem postępowania pisemnie odnieść się do zarzutów z pozwu. Ma to pozwolić sędziemu na sprawne przygotowanie planu rozprawy i wcześniejsze wezwanie stron do uzupełnienia dowodów.

Ponadto sprawa w sądzie cywilnym ma się rozpoczynać od posiedzenia przygotowawczego. Przyspieszeniu postępowań ma służyć także rozszerzenie możliwości składania zeznań na piśmie, co będzie dotyczyło stron postępowania i świadków, którzy nie mogą stawić się na rozprawę, np. ze względu na pobyt za granicą.

Nowela zakłada również skrócenie terminów rozpraw i uniknięcia wielomiesięcznych przerw między rozprawami. Zmiany mają też prowadzić do wyeliminowania praktyk polegających na niekończącym się składaniu zażaleń w tych samych sprawach, mimo że sąd je odrzuca. Usprawnieniu procedur ma także służyć zwięzłość uzasadnień wyroków.

Czy ustawa antylichwiarska rozwiąże patologie istniejące na rynku?