"SN postanowił przekazać sprawę wniosku Tomasza Komendy o odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w wyniku wykonywania względem wnioskodawcy części kary pozbawienia wolności, której nie powinien był ponieść, do rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Opolu" - powiedziała Martyna Grabczyńska z zespołu prasowego SN. Jak dodała decyzja w tej sprawie zapadła 30 maja. Informację o decyzji SN podał we wtorek portal tvn24.pl.

Wcześniej - w końcu kwietnia - Sąd Okręgowy we Wrocławiu postanowił zwrócić się do SN o przekazanie innemu sądowi równorzędnemu sprawy skierowanej przez pełnomocników Tomasza Komendy 17 kwietnia 2019 r. o odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę.

Tomasz Komenda razem ze swoim pełnomocnikiem mec. Zbigniewem Ćwiąkalskim złożyli w kwietniu do wrocławskiego sądu wniosek o zadośćuczynienie i odszkodowanie w wysokości ponad 18 mln zł za niesłuszne skazanie na 25 lat więzienia. Komeda spędził w więzieniu 18 lat. Został niesłusznie skazany za gwałt i zabójstwo 15-latki.

Już wówczas mec. Ćwiąkalski informował, że złożył także inny wniosek - o przeniesienie sprawy poza obszar apelacji wrocławskiej. "Tomasz Komenda ma uraz i przeżywa traumę, która się kojarzy z tym miejscem. Tak się składa, że przewodniczący Wydziału III Karnego, do którego złożyliśmy wniosek, był również przewodniczącym składu orzekającego, który skazał mojego klienta na 15 lat pozbawiania wolności, podwyższając o trzy lata żądanie prokuratury" – tłumaczył.

"Krzywdy doznane przez pana Tomasza Komendę biorą się stad, że 18 najlepszych lat swojego życia całkowicie niewinnie spędził w zakładach karnych. Po drugie odmawiano mu przepustek, nie pozwalano na widzenia, nie mówiąc już o krzywdach fizycznych, których doznawał w czasie pobytu w zakładzie karnym. Był cały szereg konkretnych działań w tym okresie, które miały charakter wyłącznie represyjny" – tłumaczył mecenas. "Uznaliśmy, że milion złotych za każdy rok pobytu w zakładzie karnym to jest kwota odpowiednia" – zaznaczał mec. Ćwiąkalski.

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego "oskarżonemu, który w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji został uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę, służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z wykonania względem niego w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść".

Tomasz Komenda, który w 2004 r. został prawomocnie skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki w Miłoszycach (Dolnośląskie) w noc sylwestrową 1996 r., odsiadywał wyrok w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W połowie marca ubiegłego roku został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kary i wyszedł na wolność po 18 latach. Według prokuratury - która zgromadziła nowe dowody w tej sprawie - mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. 16 maja ubiegłego roku Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę.

14 maja br. przed wrocławskim sądem rozpoczął się proces Ireneusza M. i Norberta B., których prokuratura oskarżyła o zbrodnię miłoszycką. Obaj mężczyźni zostali oskarżeni o dokonanie zabójstwa ze zgwałceniem piętnastolatki w 1996 r. Prokuratura oskarżyła też Ireneusza M. o zgwałcenia innej kobiety w 2007 r.

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu ubiegłego roku. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Do dziś przebywa w areszcie. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września ubiegłego roku. W styczniu tego roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił decyzję sądu pierwszej instancji o przedłużeniu mu aresztu. Zarówno M., jak i B. nie przyznają się do winy.

Jak wojna handlowa wpływa na ceny zbóż