"Jeszcze godzinę temu (przed głosowaniem - PAP) myślałam, że Temida zapłacze z rozpaczą, ale okazało się, że szaleje z radości" - powiedziała Dudziak.

Lipiński dodał, że wygrała uczciwość, wygrali twórcy, wygrał rozsądek. "Kto przegrał? Przegrał gigantyczny koncern, który chciał wolności dla siebie" - wskazał.

Dodał, że dyrektywa nie jest skierowana przeciwko narodowi czy internautom. "To są wszystko propagandowe bzdury. To jest mącenie ludziom w głowach. Wygrał zdrowy rozsądek, wygrała prawda, wygrało społeczeństwo obywatelskie przeciwko gigantycznym, globalnym koncernom, które mają nas za nic i których politycy boją się jak ognia, bo bez ich narzędzi nie wygrywają wyborów" - wskazał.

Również europoseł Zwiefka powiedział, że cieszy się z przyjęcia dyrektywy. "Cieszę się, że ta dyrektywa została przez Parlament Europejski przyjęta po wielu latach ciężkiej pracy, po poprawianiu przy zgłaszanych wątpliwościach wielu zapisów w tejże dyrektywie, także w słynnym artykule 13. Cieszę się dlatego, że nareszcie mamy dokument na stole i skończy się opowiadanie bajek, skończy się kłamanie. Dziś będzie zwykłe +sprawdzam+, czy rzeczywiście któremuś z internautów życie się pogorszyło, stała się jakaś krzywda dlatego, że ta dyrektywa została przez PE i Radę UE przyjęta" - wskazał na konferencji w PE Zwiefka.

Przyjęcie dyrektywy oznacza dla PE koniec procesu legislacyjnego, który rozpoczął się w 2016 r. Teraz państwa członkowskie będą musiały zatwierdzić decyzję Parlamentu w nadchodzących tygodniach. Jeśli państwa członkowskie zaakceptują tekst przyjęty przez europarlament, wejdzie on w życie po opublikowaniu w dzienniku urzędowym, a następnie państwa członkowskie będą miały dwa lata na jego wdrożenie.

Dyrektywa o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. W założeniu ma sprawić m.in., że właściciele praw autorskich - muzycy, autorzy scenariuszy, twórcy - będą mieli możliwość wynegocjowania lepszych umów o wynagrodzenie za korzystanie z ich utworów, gdy są one udostępniane na platformach internetowych.

PE napisał po głosowaniu w komunikacie, że YouTube, Facebook i Google News to niektóre z tych największych firm internetowych, na które przepisy te będą miały największy wpływ. Wskazał też, że jednocześnie w efekcie wejścia w życie nowych regulacji internet pozostanie przestrzenią wolności słowa.

Nie wszyscy podzielają jednak to zdanie. Przeciwnicy tych regulacji mają wątpliwości, czy przepisy nie będą ograniczały wolności słowa w sieci. Wcześniej Polska, Holandia, Włochy, Finlandia i Luksemburg nie poparły wypracowanego porozumienia w Radzie UE w tej sprawie.

Ze Strasburga Łukasz Osiński (PAP)