"Problemem jest ogrom rumowisk, jakie powstały na miejscach, gdzie znajdowały się domy po przejściu tornad" - powiedział szeryf zdewastowanego przez żywioł hrabstwa Lee, Jay Jones, w wywiadzie dla stacji telewizyjnej WRLB-TV.

Dodał, że huragan przeszedł przez pas o długości kilku kilometrów i szerokości ok. 800 m, zmiatając wszystko, co napotkał po drodze.

Jak ocenił koroner hrabstwa Bill Harris, prawie wszystkie ofiary zostały najprawdopodobniej zaskoczone we śnie. Ich domy zostały całkowicie zniszczone.

W ocenie szeryfa Jonesa pod zwałami gruzu wciąż mogą znajdować się ludzie. "Ludzie są wydobywani na powierzchnię przez ekipy ratownicze" - podkreślił Jones.

Tornada, zjawisko częste na południu USA o tej porze roku, zerwały sieć energetyczną pozbawiając prądu ok. 10 tys. gospodarstw domowych.

Żywioł nawiedził wschodnią część stanu Alabama w niedzielę.

Stan Alabama, położony jest w południowo-wschodniej części Stanów Zjednoczonych nad Zatoką Meksykańską. Hrabstwo Lee jest zamieszkiwane przez ponad 140 tys. mieszkańców. (PAP)

jm/