statystyki

Waszczykowski: Nie ignorujemy Iranu [WYWIAD]

autor: Grzegorz Osiecki14.02.2019, 07:00; Aktualizacja: 14.02.2019, 07:56
Iranu w polityce zagranicznej nie ma od 40 lat, od momentu, gdy przeprowadził rewolucję, która toczyła się pod hasłem „ani Wschód, ani Zachód, tylko republika islamska”. Teheran próbuje zyskać na znaczeniu, ale na ogół robi to metodami konfrontacyjnymi, a nie stawiając na współpracę. W 2015 r. dostał szansę, zgodził się zamrozić program nuklearny, ale zamiast inwestować pieniądze uzyskane z handlu ropą w podniesienie stopy życiowej mieszkańców, zaczął ich używać do prowadzenia mocarstwowej polityki w regionie – wspierania Asada, rywalizacji z Arabią Saudyjską. Iran sam się eliminuje jako państwo, z którym warto rozmawiać.

Iranu w polityce zagranicznej nie ma od 40 lat, od momentu, gdy przeprowadził rewolucję, która toczyła się pod hasłem „ani Wschód, ani Zachód, tylko republika islamska”. Teheran próbuje zyskać na znaczeniu, ale na ogół robi to metodami konfrontacyjnymi, a nie stawiając na współpracę. W 2015 r. dostał szansę, zgodził się zamrozić program nuklearny, ale zamiast inwestować pieniądze uzyskane z handlu ropą w podniesienie stopy życiowej mieszkańców, zaczął ich używać do prowadzenia mocarstwowej polityki w regionie – wspierania Asada, rywalizacji z Arabią Saudyjską. Iran sam się eliminuje jako państwo, z którym warto rozmawiać.źródło: PAP
autor zdjęcia: Tomasz Gzell

Stawiamy na Amerykę, bo nie mamy alternatywy – twierdzi były szef MSZ Witold Waszczykowski.

Jakie będą kryteria sukcesu konferencji bliskowschodniej?

Po pierwsze to, że się odbędzie. Że się udało zgromadzić 60 delegacji z całego świata, to już jest osiągnięcie. Po drugie, będzie sukces, jeśli w czasie obrad doprowadzi się do faktycznej dyskusji na temat problemów, które trapią Bliski Wschód. I trzecie kryterium: jeśli te debaty będą miały kontynuację, czyli konferencja warszawska uruchomi kilka, nawet kilkanaście procesów stałej dyskusji nad problemami Bliskiego Wschodu. To będzie miara sukcesu. Nasze ambicje są umiarkowane, bo mamy świadomość kompleksowości tych problemów.

Tylko, czy wymienione przez pana kryteria nie pokazują, że konferencja jest z góry skazana na porażkę? Nie uczestniczą w niej ważni gracze w regionie, jak Iran czy Autonomia Palestyńska.

To nie jest wina Polski. Autonomia Palestyńska była zaproszona i sama nie chce dyskutować na te tematy. Kilka państw europejskich przyśle przedstawicieli na niższym szczeblu, co świadczy raczej o traktowaniu przez nie niepoważnie deklaracji, że chcą rozwiązywać konflikty bliskowschodnie. Polska oferuje miejsce do rzeczowej rozmowy, które nie będzie otoczone falą demonstracji alterglobalistów czy „żółtych kamizelek”. Pokazujemy naszą bezstronność. Od kilkudziesięciu lat jesteśmy zaangażowani na Bliskim Wschodzie, gdzie pełniliśmy misje w ramach ONZ. Jeśli ktoś nie chce skorzystać z tej oferty, powinien winić siebie.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie