statystyki

Armia zdecyduje, co dalej z Wenezuelą

autor: Joanna Kędzierska29.01.2019, 07:53; Aktualizacja: 29.01.2019, 07:57
prezydent Nicolas Maduro

prezydent Nicolas Maduroźródło: PAP/EPA
autor zdjęcia: PRENSA MIRAFLORES HANDOUT

Dotychczasowe władze tracą poparcie biednych, będących wcześniej tradycyjnym zapleczem chavistowskiej ekipy prezydenta.

Po raz pierwszy od 2013 r., kiedy Nicolás Maduro przejął władzę po zmarłym Hugo Chávezie, istnieje realne ryzyko, że ją straci. Nie tylko ze względu na cofnięcie uznania jego rządu przez większość stolic obu Ameryk, które poszły śladami prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.

– Pierwszy raz na ulicę wyszli zwykli, biedni mieszkańcy miast. Dotychczas przeciwko chavistom protestowała klasa średnia – mówi DGP politolog Luis Salamanca z Universidad Central de Venezuela. – Po raz pierwszy też opozycja znalazła realnego lidera, którego popierają jej wszystkie frakcje. Juan Guaidó, choć kilka tygodni temu był mało znanym działaczem politycznym, wyrósł na prawdziwego przywódcę – dodaje prof. Salamanca. I Maduro o tym wie, o czym świadczy fakt, że publicznie zaoferował 35-letniemu Guaidó spotkanie, chociaż wcześniej na Twitterze określił go mianem „chłopaczka”.

Víctor Amaya, dziennikarz opozycyjnego dziennika „Tal Cual”, mówi DGP, że Maduro może liczyć najwyżej na 15 proc. poparcia. Chociaż lider opozycji z powodu – jak sam mówił – szacunku dla ofiar reżimu odrzucił propozycję spotkania z chavistami, okazało się, że widział się z ich przedstawicielami w ukryciu. Ci na dowód spotkania rozpowszechnili w internecie zdjęcia mężczyzny w bluzie z kapturem, z którego internauci stroili sobie potem żarty, publikując własne zdjęcia w kapturach z hashtagiem #GuaidóChallenge. Pod naciskiem opinii publicznej lider opozycji przyznał się w końcu do rozmów, choć nie powiedział, z kim konkretnie się widział.

Pojawiają się spekulacje, że chodziło o szarą eminencją wenezuelskich władz Diosdada Cabellę, przewodniczącego Narodowego Zgromadzenia Konstytucyjnego, osobę numer dwa w państwie Madury. Cabello jest byłym wojskowym, o którym spekulowano nawet, że z poparciem armii mógłby przejąć władzę. Víctor Amayo uważa, że do tego nie dojdzie, ponieważ Maduro i Cabello są swoim uzupełnieniem. Wątpi też, by ten drugi zdołał przeciągnąć armię na swoją stronę. Tymczasem, jak mówi prof. Salamanca, to jej rola może przeważyć losy konfliktu.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie