Mężczyzna miał powoływać się na wpływy w jednym z samorządów Mazowsza. Prokuratura podała, że M. to twórca oraz właściciel nieistniejącej już ogólnopolskiej sieci sklepów. Według mediów chodzi o sieć Marcpol.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś powiedział w czwartek PAP, że wniosek do sądu w sprawie aresztu jest właśnie przygotowywany.

Zatrzymania biznesmena spod Warszawy dokonali agenci z lubelskiej delegatury CBA; przeszukali też podwarszawskie mieszkanie biznesmena - informował w środę PAP Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura.

Według ustaleń agentów CBA z Lublina za obietnicę korzyści majątkowej - kilkuset tysięcy złotych - biznesmen miał podjąć się pośrednictwa przy doprowadzeniu do zmian w planie zagospodarowania przestrzennego i przekształcenia ok. 10 hektarów działek rolnych na inwestycyjne. Teren leży tuż przy porcie lotniczym Modlin, a zatrzymany obiecywał, że plan będzie pozwalał na zabudowę m.in. hotelową.

Kaczorek przypomniał, że do zaistnienia przestępstwa powoływania się na wpływy nie jest konieczne faktyczne posiadanie takich wpływów. "Wystarczy, że podejrzany na takie wpływy się powołuje lub utwierdza w ich istnieniu" - powiedział PAP Kaczorek.

Całe działanie mężczyzny było odpowiednio uprawdopodobnione i stwarzało wrażenie rzeczywistych możliwości takich wpływów zatrzymanego przez CBA. Delegatura w Lublinie dalej będzie sprawdzała, czy była to fikcja, czy wpływy były faktyczne.

Zatrzymany trafił do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, wraz ze zgromadzonymi przez CBA materiałami z operacji.

Saduś powiedział w czwartek PAP, że Markowi M. postawiono zarzut popełnienia przestępstwa płatnej protekcji. Według śledczych miał on w 2018 r. powoływać się na wpływy w instytucji samorządowej i za obietnicę zapłaty kilkuset tys. zł podjąć się pośrednictwa w doprowadzeniu do przekształcenia działek rolnych na inne cele poprzez dokonanie zmian w planie zagospodarowania przestrzennego.

Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do ośmiu lat - przypomniał Saduś.

Prokurator podał, że M. podczas czwartkowego przesłuchania w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i złożył obszerne wyjaśnienia "w znacznej części sprzeczne z pozostałym zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym". (PAP)

autorzy: Aleksander Główczewski, Marcin Jabłoński