statystyki

Lewestam: Firmy z Doliny Krzemowej mogą zgotować nam piekło

autor: Karolina Lewestam18.11.2018, 18:30
Karolina Lewestam

"Krzemowi panowie i władcy, choć są przekonani, iż zbawiają świat, widzą, że ich działania mają potworne skutki uboczne: postępującą polityczną radykalizację, rozkład więzi, bezustanne czynienie kolejnych zawodów bezużytecznymi."źródło: Materiały Prasowe
autor zdjęcia: materialy prasowe

Co dziś wiedzą wszyscy? Że mleko UHT nie kwaśnieje, że wykastrowany kot powinien szczególnie dbać o linię – i że wielkie internetowe firmy z Doliny Krzemowej, zarazem sprawcy i zwycięzcy globalizacji, osiągają rekordową moc wpływu na świadomość ludzką oraz zyski, o których nie śniło się filozofom sprzed cyfrowej rewolucji.

Wszyscy mniej lub bardziej dogłębnie rozumiemy też, że działalność Facebooka plus przystawki (WhatsApp, Oculus, Instagram), Twittera, Google'a wraz z YouTube’em, a także poniekąd Amazona, ma wyjątkowy potencjał dystopijny. Innymi słowy, że łatwo mogą nam zgotować piekło. Przyczyny ich robiącego wrażenie potencjału piekłotwórczego są, zasadniczo rzecz biorąc, dwie: globalna skala działania i model biznesowy, który z punktu widzenia bezwzględnych mechanizmów rynku jest praktycznie nie do zmiany. Model ów polega na skutecznym dobieraniu reklam do użytkownika, nakazuje wszystkim tym firmom bezlitośnie, bez względu na prywatność, zbierać jak najwięcej danych o nas; bezprecedensowa skala, na jaką działają, daje im możliwość zrozumienia mas ludzi lepiej, niż umieją to zrobić sami.

W idoczność w całym tym piekłotwórczym systemie jest jednak nieco zaburzona różnymi czynnikami. Choćby tym, że Dolina Krzemowa ma głośny i radosny kompleks zbawcy – ludzie tam pracujący, a znam ich dość wielu i dość blisko, demonstrują przedziwną zdolność orwellowskiego „dwójmyślenia”. Potrafią każde rozwiązanie, które na przykład (takie są mechanizmy skali) pozbawi pracy masę ludzi, rozumieć jednocześnie w kategoriach „postępu” i niesienia światła nieuprzemysłowionym masom. Naprawdę uważają, że pracują we Florencji XXI w., realizując unowocześnione ideały renesansu. (Przykład: rozmawiając ze znajomą, która pracując w Google , u, wybierała się na interview do Ubera, pozwoliłam sobie na komentarz o powodowanym przez Uber wzroście prekaryzacji – ta, z niedowierzaniem graniczącym z płaczem, oznajmiła mi, że tego się po mnie nie spodziewała, ja niczego nie rozumiem, bo ona jechała Uberem z facetem, który właśnie dzięki Uberowi sfinansował leczenie onkologiczne swojej żony, i jeśli żony mają dzięki Uberowi żyć, to ona z radością będzie tam pracować. Postanowiłam nie komentować, że jeśli ta żona by sfinansowała leczenie męża dzięki prostytucji, a on leczenie dziecka za pomocą defraudacji, to nie znaczyłoby wcale automatycznie o tym, że są to strategie zbawcze, a jedynie o tym, że być może coś jest nie tak z systemem zabezpieczeń społecznych).


Pozostało jeszcze 86% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Donald(2018-11-18 23:44) Zgłoś naruszenie 00

    To już przestarzałe. Kiedy Trump powiedział, że nie chce płacić na obronę Europy, Unia Europejska nie chce płacić na wielkie firmy z Kalifornii. Teraz pora na pisanie artykułów, jak najlepiej zastąpić kalifornijskie internetowe giganty firmami polskimi. Allegro zamiast eBay, Merlin zamiast Amazon itp.

    Odpowiedz
  • sprawdzaj wiadomości(2018-11-19 13:08) Zgłoś naruszenie 00

    Ha ha! Allegro BYŁO polską firmą przez kilka 3 miesiące, od powstania do sprzedaży w 2000 r.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie