statystyki

Jak wyglądają relacje NATO - Rosja? Nie jest to nawet trudne partnerstwo [WYWIAD]

autor: Maciej Miłosz11.07.2018, 07:26; Aktualizacja: 11.07.2018, 07:45
Rosja

Moskwa mówi, że jednostki sojusznicze, np. batalionowe grupy bojowe w Polsce czy na Litwie, Łotwie bądź w Estonii, są coraz bliżej jej granic.źródło: ShutterStock

Rosja zachowuje się tak, jakby jej w ogóle nie zależało na wiarygodności. To czyni dziś partnerstwo niemożliwym - mówi w wywiadzie dla DGP Robert Pszczel, były dyrektor Biura Informacyjnego NATO w Moskwie, pracuje w siedzibie głównej Sojuszu od 1999 r.

Jak pan ocenia obecne relacje NATO – Rosja?

Nie jest to partnerstwo. Nie jest to nawet trudne partnerstwo, tak jak to było kiedyś. Mamy zamrożoną współpracę z powodu aneksji Krymu przez Rosję i destabilizację na wschodzie Ukrainy. Ale problemów jest znacznie więcej, np. rozmieszczenie systemów rakietowych Iskander w obwodzie kaliningradzkim, prowokacyjne zachowania Rosji w powietrzu czy na morzu, czy wreszcie działania hybrydowe. To wygląda tak, jakby Rosja rzuciła wyzwanie europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Jest to o tyle smutne, że nasze partnerstwo było oparte na pewnych zasadach. Fundamentem relacji Rosja – Sojusz Północnoatlantycki jest Akt Stanowiący podpisany w 1997 r. Jego podstawą jest nieużywanie siły czy gróźb użycia siły, poszanowanie granic innych krajów. To przez lata działało. Tymczasem teraz na Ukrainie czy w Gruzji stacjonują rosyjskie wojska bez zgody rządów tych państw. To jawne pogwałcenie tego aktu.

Tak się dziwnie składa, że od momentu obowiązywania Dokumentu wiedeńskiego z 1999 r., który mówi o tym, że na ćwiczeniach wojskowych, w których bierze udział więcej niż 13 tys. żołnierzy, mają prawo być zagraniczni obserwatorzy, w Rosji na żadnych ćwiczeniach wojskowych ta liczba jakoby nie została przekroczona. Oczywiście to zasłona dymna, na Wschodzie te ćwiczenia są rozbijane na mniejsze. W jednych z ostatnich ćwiczeń według różnych szacunków udział brało nawet 60–70 tys. żołnierzy. Rosja zachowuje się tak, jakby jej w ogóle nie zależało na wiarygodności. To czyni dzisiaj partnerstwo niemożliwym.

W Rosji słychać, że to Sojusz Północnoatlantycki jest agresorem.

Tego typu retoryka jest stosowana od lat. Kraje NATO są od lat przedstawiane w czarnych barwach, widocznie to jest potrzebne na użytek wewnętrzny w Rosji, komuś jest to na rękę. My jesteśmy organizacją, która ma charakter czysto obronny. Nie jesteśmy zainteresowani żadnymi incydentami.

Ale Moskwa mówi, że jednostki sojusznicze, np. batalionowe grupy bojowe w Polsce czy na Litwie, Łotwie bądź w Estonii, są coraz bliżej jej granic.


Pozostało jeszcze 59% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie