statystyki

Przewodząca pracom UE Bułgaria otwiera się na Kreml

autor: Jakub Kapiszewski23.05.2018, 07:45; Aktualizacja: 23.05.2018, 08:14
O planach współpracy energetycznej prezydenci Bułgarii i Rosji rozmawiali w Soczi

O planach współpracy energetycznej prezydenci Bułgarii i Rosji rozmawiali w Socziźródło: ShutterStock

Władze Bułgarii chciałyby połączenia gazowego z Rosją. To oznacza powrót do planów sprzed lat

Projekt oznacza de facto powrót południowej odnogi nowego systemu przesyłowego gazu z Rosji do Europy, który miał się odbywać z pominięciem Ukrainy i Polski. Pierwotna wersja South Stream została zablokowana przez Bułgarię w 2014 r. po rosyjskiej aneksji Krymu.

Teraz jednak bułgarscy politycy wracają do tego pomysłu. W tym celu prezydent kraju Rumen Radew udał się w poniedziałek do Moskwy, gdzie spotkał się z premierem Dmitrijem Miedwiediewem, zaś wczoraj przebywał w Soczi, gdzie rozmawiał z Władimirem Putinem. W Bułgarii mogłaby kończyć się druga odnoga gazociągu Turkish Stream – czyli połączenia gazowego z Turcją, w które ostatecznie wyewoluował zablokowany South Stream.

O swoich zamiarach Radew opowiedział w wywiadzie dla dziennika „Kommiersant”, gdzie stwierdził, że projekt takiego połączenia jest zdroworozsądkowy, bo służy bezpieczeństwu energetycznemu Bułgarii i nie różni się niczym od aspiracji Niemiec w przypadku Nord Stream 2. Dodał, że bez połączenia gazociągu pod Morzem Czarnym bezpośrednio z Europą Unia naraża się na zbyt dużą zależność od błękitnego paliwa płynącego tranzytem przez Turcję.

Propozycja ze strony Bułgarii nie oznacza jednak, że Kreml zapali się do tego pomysłu. W Rosji już można było usłyszeć sceptyczne głosy. – Porzucenie przez Bułgarię South Streamu to był poważny błąd. Turcja natychmiast wykorzystała szansę, a Niemcy budują Nord Stream 2. Porządna lekcja dla Sofii – napisał na Twitterze senator Aleksiej Puszkow z putinowskiej „Jednej Rosji”. Zresztą nawet jeśli Moskwa byłaby zainteresowana takim projektem, to pewnie wolałaby zaczekać, aż znikną jakiekolwiek wątpliwości prawne związane z Nord Stream 2.

Nawet jeśli projekt jest odległy, nie przeszkodziło to Radewowi ogłosić początku nowego rozdziału we współpracy energetycznej Bułgarii z Rosją. Oprócz gazociągu w grę wchodzi bowiem powrót do projektu budowy drugiej elektrowni atomowej w kraju, która również byłaby wyposażona w rosyjską technologię, a być może również finansowana przez Kreml (Rosja oferuje bardzo hojne wsparcie przy eksporcie swoich technologii atomowych, z kredytami, budową, a nawet zarządzaniem gotową siłownią). Podobnie jak South Stream, projekt także został wstrzymany pod wpływem nacisków z Zachodu.


Pozostało jeszcze 23% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Komentarze (1)

  • bee(2018-05-23 11:19) Zgłoś naruszenie 00

    Rosjanie powinni skorzystać i z tej możliwości. Ich surowce stanowią przeciwwagą dla USA. Iranu i innych. Wielość dostawców jest korzystna dla nabywców. To coś czego pojąć nie mogą Watykaniści i PiS-mani - oni kochają monopol i obnażanie każdego kto im butów nie czyści / czyścić buty należy samemu - wtedy się najlepiej błyszczą/.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie