statystyki

Nikol Paszinjan. Z szeregowego posła na premiera

autor: Jakub Kapiszewski10.05.2018, 07:39; Aktualizacja: 10.05.2018, 07:59
Nikol Paszinjan już w młodości dał się poznać jako sprawny organizator akcji ulicznych

Nikol Paszinjan już w młodości dał się poznać jako sprawny organizator akcji ulicznychźródło: ShutterStock

Nikol Paszinjan przez całe dorosłe życie był w opozycji do władzy, prowadząc ostrą kampanię antykorupcyjną. Czy wyniesiony wskutek ludowej rewolty na stanowisko premiera będzie w stanie skutecznie rządzić krajem?

Jeszcze parę miesięcy temu Nikol Paszinjan był szeregowym posłem niewielkiej, opozycyjnej partii Wyjście. Przyjął wówczas – wraz z małżonką i małą córką – zaproszenie od publicznej telewizji do sylwestrowego programu. Rozmowę na temat świątecznych obyczajów przerwało pytanie prowadzących: czy prosił świętego Mikołaja o jakiś polityczny prezent?

– W polityce to ludzie są Świętym Mikołajem – odparł Paszinjan, wtedy jeszcze ogolony, pod krawatem i w blezerze. Ten image wkrótce miał zamienić na koszulę w wojskowych barwach, przyprószoną siwizną brodę i czarną bejsbolówkę ze słowem „odwaga” w języku ormiańskim. Z tą – jakby to określiła młodzież – „stylówą” stał się ikoną protestów, które wyniosły go do władzy. Najpiękniejszy, prezent od Mikołaja, jaki mógł sobie wymarzyć.

Większości czytelników nazwisko nowego premiera Armenii nic nie mówi, ale polityk ten – jak mówi znawca Zakaukazia Wojciech Górecki z Ośrodka Studiów Wschodnich – nie jest człowiekiem znikąd. W życiu publicznym Armenii uczestniczył od lat, choć jako polityk dopiero od dekady (wcześniej jako dziennikarz) i to nie zawsze w pierwszym szeregu.

Paszinjan w opozycji do władzy był całe życie. O korupcji zaczął pisać jako student dziennikarstwa na Erywańskim Uniwersytecie Państwowym, w efekcie czego wywalono go z uczelni. Później temat podejmował na łamach dziennika „Czas Armenii”, którego był redaktorem naczelnym. Gazeta cieszyła się dużą popularnością, chociaż „miała opinię drukującej niesprawdzone historie, które się nie potwierdzały” – jak dowiadujemy się z amerykańskich notek dyplomatycznych upublicznionych podczas afery Wikileaks.

Pierwszy kontakt z polityką w 2008 r. o mało nie skończył się dla Paszinjana tragedią. Jako członek sztabu jednego z polityków brał udział w zamieszkach (dał się poznać jako sprawny organizator akcji ulicznych). W efekcie w styczniu 2010 r. dostał wyrok 7 lat więzienia, a listy w jego obronie pisał amerykański Pen Club. Na wolność wyszedł w maju następnego roku dzięki amnestii. W 2012 r. udało mu się zdobyć mandat w wyborach parlamentarnych, w których związał się z Lewonem Ter-Petrosjanem, b. prezydentem Armenii. Szybko jednak zerwał ze swoim politycznym patronem i zaczął grać na siebie. Tak jak przed laty z łamów gazety, z mównicy parlamentarnej chłostał opcję rządową za korupcję.


Pozostało jeszcze 36% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie