Polskie Stronnictwo Ludowe chce w jesiennych wyborach samorządowych 2018 r. startować pod własnym szyldem; deklaruje jedynie wolę popierania niektórych kandydatów na prezydentów miast. W rozmowach opozycji biorą też udział przedstawiciele SLD, z którego wywodzi się kilku popularnych obecnych prezydentów miast.

Do spotkania liderów PO i Nowoczesnej dojdzie prawdopodobnie tuż po Nowym Roku. Do omówienia jest kilka kwestii. Szef Platformy Grzegorz Schetyna zaproponował podczas Rady Krajowej partii 16 grudnia, by powołać w Sejmie wspólne prezydium klubów PO i Nowoczesnej, które zacieśniłoby współpracę obu formacji i przez to "zwiększyło siłę demokratycznej opozycji" w parlamencie.

Druga sprawa to porozumienie przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi; trzecia - ewentualne poparcie przez Nowoczesną wniosku PO o odwołanie marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz wniosku Nowoczesnej, która chce, by szef klubu PiS Ryszard Terlecki przestał zasiadać w fotelu wicemarszałka Sejmu. Żadna z tych inicjatyw nie budzi kontrowersji drugiej strony i - jak zgodnie deklarują politycy PO i Nowoczesnej - nie będzie problemu z ich wzajemnym poparciem.

Bardziej skomplikowana jest sprawa powołania wspólnego prezydium. Nowoczesna optuje za tym, by pozostawić odrębność władz klubowych, przy jednoczesnym zacieśnieniu ich współpracy. "Uzgodniliśmy telefonicznie, że nie będzie to wspólne prezydium, tylko model, który jest dla nas też do zaakceptowania, czyli zespół koordynujący dla dwóch na razie prezydiów: po trzy osoby z PO i Nowoczesnej" - powiedziała PAP liderka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

Jak dodała, do współpracy chciałaby zaprosić też PSL i koło Unii Europejskich Demokratów (tworzą je czterej byli posłowie PO: Jacek Protasiewicz, Michał Kamiński, Stanisław Huskowski i Stefan Niesiołowski).

Nieco inaczej na kwestię uzgodnień w Sejmie patrzy szef klubu PO Sławomir Neumann. "Zaproponowaliśmy wspólne prezydium i to jest otwarta propozycja - jedyna, która jest dzisiaj na stole. Możemy o tym rozmawiać. Nie chcemy, żeby Nowoczesna czuła, że wywieramy na nią jakąś presję, czy chcemy zawłaszczać przestrzeń. Zaproponowaliśmy więc po trzy osoby, mimo że klub Platformy jest pięć razy większy, niż klub Nowoczesnej" - wyjaśnił Neumann w rozmowie z PAP.

W skład zespołu koordynacyjnego mają wchodzić: z Platformy: wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, rzecznik PO Jan Grabiec oraz Sławomir Neumann, z Nowoczesnej: rzeczniczka partii Paulina Hennig-Kloska oraz posłowie: Kamila Gasiuk-Pihowicz i Marek Sowa.

"Nie" ewentualnej współpracy prezydiów klubów nie mówią ludowcy. "Formuła zespołu koordynującego jest do przyjęcia, podchodzimy do niej z życzliwością" - zadeklarował w rozmowie z PAP Piotr Zgorzelski z PSL.

Niełatwo zapowiadają się też rozmowy o utworzeniu opozycyjnej koalicji wyborczej. "Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że Polskie Stronnictwo Ludowe do wyborów samorządowych idzie pod własnym szyldem" - podkreślił Zgorzelski. "Nie wykluczamy natomiast porozumienia, co do popierania wspólnych kandydatów na prezydentów miast, burmistrzów i wójtów" - dodał.

W ocenie posła PSL uchwalone niedawno w Sejmie zmiany w samorządowej ordynacji wyborczej, m.in. zmniejszenie liczebności okręgów wyborczych do sejmików województw, nie uderzają w PSL. Nieoficjalnie od polityków Stronnictwa można usłyszeć natomiast, że pomysł wspólnych list opozycji budzi zdecydowany sprzeciw partyjnych struktur, które obawiają się, że dla wielu ich członków zabraknie miejsc na listach wyborczych lub dostaną miejsca, które nie gwarantują zdobycia mandatu.

Liderzy PO i Nowoczesnej zgodnie zapewniają, że chcą zawrzeć ogólnopolskie porozumienie, które obejmie zarówno budowanie list do sejmików województw, czy rad miast, jak i wystawienie wspólnych kandydatów na włodarzy miast.

Jedna taka umowa już jest - dotyczy startu tandemu: Rafał Trzaskowski (PO) i Paweł Rabiej (Nowoczesna) w Warszawie (Trzaskowski ma ubiegać się o fotel w stołecznym Ratuszu, Rabiej ma zostać jego zastępcą). "Będziemy chcieli ten wariant warszawski przenieść na inne miasta, zaproponować wspólnych kandydatów opozycji w większości miast prezydenckich" - mówi Neumann.

Jak zaznaczył, w grę wchodzi także poparcie kandydatów niezależnych. Chodzi m.in. o obecnych prezydentów: Krakowa Jacka Majchrowskiego, Rzeszowa Tadeusza Ferenca, Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka, czy nawet Wojciecha Szczurka w Gdyni i Roberta Biedronia w Słupsku, do których Platforma podchodziła do tej pory z dystansem.

"Cały czas jestem zwolennikiem budowania jak najszerszej koalicji - od SLD, po Nowoczesną i Platformę do PSL" - podkreśla Lubnauer. Zastrzegła, że zdaje sobie sprawę z faktu, iż większość struktur Stronnictwa optuje za samodzielnym startem. "Uważam jednak, że kwestia rozsądku, metody d'Hondta przeliczania głosów na mandaty (faworyzuje komitety z najwyższym poparciem wyborczym - PAP) i tego jak wygląda obecnie poparcie dla PiS nakazuje nam budowanie jak najszerszej koalicji" - podkreśla liderka Nowoczesnej.

Z rozmów PAP z politykami Platformy i Nowoczesnej wynika, że najwięcej trudności może sprawić władzom obu ugrupowań uzgodnienie kandydatów na prezydentów m.in. Wrocławia, gdzie kandydatką PO ma być posłanka, prof. Alicja Chybicka (Nowoczesna wołałaby wystawić swego posła Michała Jarosa), w Gdańsku (w grę wchodzą kandydatury: europosła Jarosława Wałęsy i posłanki Agnieszki Pomaskiej lub obecnego prezydenta Pawła Adamowicza; Nowoczesna myślała o starcie posłanki Ewy Lieder).

Początkowo politycy Nowoczesnej nie chcieli słyszeć o poparciu jakiegokolwiek polityka PO na prezydenta Warszawy. Ostatecznie doszło w tej sprawie do porozumienia między szefem PO Grzegorzem Schetyną, a ówczesnym przewodniczącym Nowoczesnej Ryszardem Petru. Porozumienie, mimo wątpliwości, zaakceptowała też nowa liderka partii Katarzyna Lubnauer. 16 grudnia zatwierdziła je też Rada Krajowa Nowoczesnej.