statystyki

Niemożność Międzymorza

autor: Andrzej Krajewski23.06.2017, 07:11; Aktualizacja: 23.06.2017, 08:07
Regent Węgier Miklós Horthy i prezydent Ignacy Mościcki, 1938 r.

Regent Węgier Miklós Horthy i prezydent Ignacy Mościcki, 1938 r.źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Dla krajów Europy Środkowej bliższy związek polityczno-gospodarczy miałby zbawienne znaczenie, lecz nie powstanie bez przezwyciężenia pamięci wzajemnych krzywd i potężnego protektora.

"Zuchwały atak na naszą demokrację jest jaskrawą demonstracją pogardy i braku szacunku dla naszego narodu” – oświadczył na forum Senatu John McCain. Działo się to tuż przed uchwaleniem przez wyższą izbę Kongresu nowych sankcji skierowanych przeciw Rosji. To, że głosowało za nimi 97 senatorów, a jedynie dwóch nie poparło tej inicjatywy, świadczy, na ile amerykańska klasa polityczna jest zdeterminowana, żeby odpłacić Putinowi za poniżenie, jakiego doświadczyła w zeszłym roku. Jeśli Donald Trump nadal planował reset z Moskwą, może o nim zapomnieć. Oskarżenia o zakulisowe konszachty z prezydentem Rosji i tak są już wystarczająco mocne, aby mógł ryzykować weto wobec ustawy, którą najpewniej równie spektakularnie poprze Izba Reprezentantów. Jednak dla Polski coś innego jest ważniejszą kwestią. W całej palecie nowych sankcji znalazły się też zapisy uderzające w firmy współpracujące z rosyjskim sektorem energetycznym. Co wywołało wyjątkowo – jak na niemieckie standardy – nerwową reakcję Berlina.

„Nie możemy zaakceptować gróźb sprzecznych z prawem międzynarodowym eksterytorialnych sankcji przeciw europejskim przedsiębiorstwom uczestniczącym w rozbudowie europejskiej sieci energetycznej” – napisali w specjalnym oświadczeniu niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel oraz kanclerz Austrii Christian Kern. Wszystko dlatego, że ofiarami restrykcji mogą paść m.in. niemiecki koncern BASF i austriacki OMV. Oba wspólnie z Gazpromem budują Nord Stream 2. O ile długotrwałe protesty Warszawy przeciwko powstaniu drugiej nitki tego gazociągu zostały w Berlinie zignorowane, a próby blokowania inwestycji na forum UE skutecznie spacyfikowane, to decyzja Kongresu USA ma zupełnie inną wagę. Zachodnioeuropejskie koncerny musiałyby zdecydować, czy podjęcie ryzyka współpracy z rosyjskimi partnerami nadal im się opłaca. Reakcja Gabriela i Kerna najlepiej świadczy o tym, że rezultat tych wyliczeń mógłby oznaczać poważne kłopoty z dokończeniem Nord Stream 2.

Nie jest to jedyna dobra wiadomość dla Warszawy. Coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że Amerykanie postanowili mocno usadowić się w Europie Środkowej. Stała obecność wojskowa nie jest tego jedynym symptomem. W swoim proteście Gabriel i Kern podkreślili, iż autorom sankcji chodzi o: „sprzedaż amerykańskiego gazu skroplonego i usunięcie rosyjskich dostaw gazu ziemnego z europejskiego rynku”, a także „zapewnienie miejsc pracy w przemyśle wydobywczym gazu i ropy USA”. Co wydaje się połowiczną diagnozą, obejmującą jedynie płaszczyznę ekonomiczną. Relacje między Berlinem a Waszyngtonem psują się w tempie wręcz ekspresowym, przy czym wynika to nie tylko ze zwrotu politycznego zainicjowanego przez Donalda Trumpa. Po kryzysie 2008 r. Niemcy stały się głównym rozgrywającym w Unii Europejskiej, a także zaczęły odgrywać dominującą rolę w Europie Środkowej. Tymczasem Waszyngton również ostatnio zwrócił swoją uwagę na ten region świata. Spory w tym udział wpływowego senatora Johna McCaina, który od dawna jest orędownikiem zacieśniania sojuszu z Polską i innymi krajami leżącymi między Bałtykiem a Adriatykiem, aby tak szachować Rosję i ograniczać wzrost znaczenia tandemu tworzonego przez Niemcy i Francję.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (1)

  • oby się udało(2017-06-23 14:22) Zgłoś naruszenie 10

    Polska, Czechy, Węgry, Litwa, Łotwa, Rumunia, Bułgaria, Serbia - to kraje związane historią. Nawet jeżeli zdarzały się konflikty, to nigdy nie było to masowe ludobójstwo, ani traktowanie innych jako gorszych. Te państwa to dawna dziedzina Andegawenów i Jagiellonów. Przez monarchię austro-węgierską jesteśmy też związani kulturowo. Myślę, że ściślejsza współpraca i jakiś dodatkowy sojusz obronny byłby spokojnie do zrealizowania. W związku z kryzysem migracyjnym, zachód żyje w świecie całkowitej aberracji, traktując te kraje jako gorsze, które ma prawo pouczać i zmuszać. A my nie jesteśmy gorsi od zachodu. Kompleks już minął. Miejmy nadzieje, że PIS wykorzysta tą szansę. Trzymam kciuki.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie