Decyzja prezydenta Sauli Niinisto była w Finlandii długo oczekiwana. Wcześniej start w wyborach prezydenckich ogłosili już pozostali kandydaci. Fińskie media nie są zaskoczone tym, że liberalno-konserwatywny Niinisto będzie ubiegał się o reelekcję.

Pewną niespodzianką jest jednak to, że Niinisto chce wystartować bez oficjalnego poparcia żadnej partii politycznej. W poprzednich wyborach prezydenckich, które odbyły się w 2012 r., Niinisto był kandydatem prawicowo-liberalnej Koalicji Narodowej (KOK), która obecnie jest jedną z trzech partii rządzących Finlandią.

"Prezydent zaczyna być coraz bardziej z dala od partii politycznych" - oświadczył Niinisto.

Petteri Orpo, przewodniczący Koalicji Narodowej, a obecnie minister finansów w rządzie Juhy Sipili, powiedział, że jest zadowolony z decyzji Niinisto co do kontynuacji jego prezydentury. „Finlandia potrzebuje Niinisto, a on zasłużył na drugą kadencję” - skomentował na Twitterze Orpo.

Według Orpo niezależny start w wyborach nie jest problemem dla Koalicji Narodowej i nie można tego odbierać jako wyrazu utraty zaufania do partii.

We wtorek fińskie media dużo miejsca poświęcają decyzji Niinisto.

Państwowy nadawca Yle zwrócił uwagę, że Niinisto chce być postrzegany jako kandydat całego narodu, niezwiązany z partiami politycznymi. Taką strategię można porównać do polityki Urho Kekkonena (sprawował urząd głowy państwa ponad 25 lat w latach 1956-1982) czy Carla Gustafa Mannerheima (był prezydentem w latach 1944-1946).

Na łamach popołudniówki "Iltalehti" decyzję Niinisto skomentowała Mari K. Niemi, historyk polityki z Uniwersytetu w Turku. Według niej ludzie nie chcą już zobowiązań partii politycznych, a Niinisto nie miałby żadnej korzyści z kandydowania w wyborach jako reprezentant KOK.

Największy fiński dziennik "Helsingin Sanomat" zastanawia się również, w jaki sposób zmieniłaby się polityka zagraniczna Finlandii, gdyby Niinisto sprawował urząd prezydenta przez kolejne sześć lat. Dziennik przypomina, że obecne działania dyplomatyczne Niinisto są określane w Finlandii jako „polityka szpagatu”, czyli balansu w relacjach z NATO i Rosją.

"Helsingin Sanomat" podkreśla, że fińska polityka zagraniczna i bezpieczeństwa realizowana przez Niinisto opiera się na czterech filarach. Pierwszy to budowa własnego potencjału obronnego; drugi to partnerstwo z Zachodem, czyli z Unią Europejską, Szwecją, NATO i USA; trzeci to dobre stosunki z Rosją; czwarty to współpraca z Organizacją Narodów Zjednoczonych oraz innymi organizacjami międzynarodowymi.

Gazeta zwraca uwagę, że gdy jeden z tych filarów zostanie naruszony, to zgodnie z polityką bezpieczeństwa należy wzmocnić pozostałe, czyli np. gdy zagrożenie ze strony Rosji będzie wzrastać, to należy zbliżyć się do Zachodu i zacieśnić współpracę z sojuszami wojskowymi. W ostatnich latach działania Finlandii na arenie międzynarodowej potwierdzają tę regułę – Finlandia aktywnie uczestniczy m.in. w ćwiczeniach wojskowych z krajami NATO.

Również fiński państwowy nadawca Yle zwraca uwagę na kontekst międzynarodowy decyzji Niinisto. Zanim prezydent ogłosił swoją decyzję, szeroko przeanalizował obecną politykę międzynarodową i podkreślił, że jest ona mniej przewidywalna niż jeszcze pięć lat temu. Wskazał przy tym przede wszystkim na inwazję rosyjską na Ukrainę.

Według fińskich mediów ponowny wybór Niinisto zapewni ciągłość i stabilność w fińskiej polityce zagranicznej w niepewnych czasach.

Wcześniej decyzje o starcie w wyborach ogłosili: były premier Matti Vanhanen, reprezentujący Centrum Finlandii (KESK), były kandydat na prezydenta Pekka Haavisto związany z partią Zielonych oraz Merja Kyllonen, kandydatka Sojuszu Lewicy (VAS) - poseł europarlamentu i była minister transportu.

Z kwietniowego sondażu wynika, że Niinisto wygrałby najbliższe wybory prezydenckie już w pierwszej turze – zyskałby poparcie dwóch trzecich wyborców. Drugim poważnym kandydatem jest Haavisto, były minister środowiska, a obecnie poseł w fińskim parlamencie, który zdobyłby około 17 proc. głosów. Obaj politycy walczyli już o fotel prezydencki w poprzednich wyborach w 2012 r. Wtedy Niinisto wygrał w drugiej rundzie.

Zgodnie z fińskim prawem Niinisto jako kandydat niezależny będzie musiał zdobyć 20 tys. podpisów. Fińskie media podkreślają, że wobec dużej popularności Niinisto w społeczeństwie podpisy zostaną zebrane w ciągu przysłowiowej „przerwy na kawę”.

Przemysław Molik (PAP)