Jak poinformował PAP w piątek rzecznik tego sądu sędzia Tomasz Kozioł, mężczyzna po wpłaceniu poręczenie opuścił areszt.

"Sąd stanął na takim stanowisku, że z uwagi na fakt, iż pokrzywdzona i jej rodzice zamieszkują poza granicami Polski, nie ma obawy, że ten podejrzany może w jakiś negatywny sposób wpływać na zeznania czy to pokrzywdzonej, czy jej rodziców, a zatem utrudniać postępowanie" - wyjaśnił Kozioł.

Drugim elementem – dodał rzecznik sądu - było to, że sąd miał wątpliwości co do słuszności sformułowanego zarzutu. "Wobec tego ta prognoza wymierzenia surowej kary nie jest na chwilę obecną pewna" - dodał Kozioł. (PAP)