Pikieta, jak informowali, była też wyrazem solidarności z Katarzyną Bross–Walderdorff, która w czwartek "stanęła przed sądem lekarskim w związku ze swoją wypowiedzią dot. obowiązkowego kalendarza szczepień podczas spotkania w Sejmie w 2015 r."

Pikietująca przed NIL grupa ok. 30 osób trzymała transparenty z hasłami: "Wolność wyboru to podstawa, do zdrowych dzieci mamy prawa"; "Szczepienie – jest ryzyko – musi być wybór"; "Nie zamkniecie nam ust" i "Nasze dzieci to nie króliki doświadczalne".

"Polskie rodziny są zmuszane do szczepień. (...) Media są cenzurowane by zagłuszyć głos społeczny. (...) Jedyni adwokaci zdrowia dzieci nazywani są proepidemikami. (...) Skoro jest ryzyko – musi być wybór" – mówiła podczas pikiety Justyna Socha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach "Stop Nop".

Po liście, jaki w minionym tygodniu wystosowali w związku z planowaną na 3 kwietnia w telewizji TVN7 emisją filmu "Vaxxed: From Cover-Up to Catastrophe" - prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz, Główny Inspektor Sanitarny Marek Posobkiewicz oraz dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny Mirosław Wysocki, stacja zdecydowała o przesunięciu daty pokazania go na maj. TVN zadeklarował zarazem zamiar pokazywania "odważnych filmów dokumentalnych, które poruszają trudne, ale zawsze aktualne tematy".

Film dotyczy m.in. rzekomego powiązania pomiędzy szczepionką MMR przeciw odrze, śwince i różyczce, a autyzmem. "Nie wiemy, jakie skutki zdrowotne wśród polskiego społeczeństwa może przynieść emisja tego kontrowersyjnego filmu i ile osób zrezygnuje ze szczepień MMR, ale mając na uwadze dane dotyczące oglądalności TVN7 (średnia widownia 181 827 osób według Nielsen Audience Measurement z czerwca 2016 r.) możemy obawiać się o zdrowie bardzo wielu Polaków" – wskazano w piśmie NRL, GIS i NIZP-PZH.

W ocenie pikietujących przed NIL, list do telewizji "ma charakter cenzury medialnej, mającej na celu zamknięcie ust nie tylko stronie społecznej, reprezentującej poszkodowanych pacjentów, ale również lekarzom i naukowcom w dyskusji nad tak ważnym społecznie tematem, jak bezpieczeństwo programu szczepień dzieci i dorosłych".

Rzeczniczka NIL Katarzyna Strzałkowska powiedziała PAP w czwartek, że przeciwko Katarzynie Bross–Walderdorff toczy się podstępowanie przed Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej. Odmówiła przekazania szczegółów.

Według Justyny Sochy ze "Stop Nop", postępowanie dot. Bross – Walderdorff ma związek z jej wypowiedziami z 2015 r. Lekarka mówiła wówczas w Sejmie m.in., że jest za wolnością decyzji rodziców o szczepieniach. Przekonywała że argumenty dot. zagrożeń epidemiami nie są w dzisiejszych czasach zasadne. Mówiła też m.in., że nie ma żadnego powodu, by szczepić dzieci w pierwszej dobie oraz, że lekarze powinni poważniej traktować wątpliwości sygnalizowane przez rodziców.

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny (NIZP-PZH) wynika, że stopniowo, ale niepokojąco stale zwiększa się liczba rodziców uchylających się od poddania swych dzieci obowiązkowym szczepieniom. W latach 2006-2010 odnotowywano jedynie około 4 tys. takich przypadków rocznie. W 2012 r. było już ich ponad 5 tys., w 2013 r. – ponad 7 tys., w 2014 r. – ponad 12 tys., a w 2015 – około 16 tys.

Dane o uchylaniu się od szczepień niepokoją ekspertów. W 2016 r. liczba niezaszczepionych dzieci wzrosła do 23,1 tys. Nadal jednak jest to znikomy odsetek wszystkich dzieci poddawanych szczepieniom. W Polsce szczepionych jest ponad 95 proc. dzieci do 2. roku życia. (PAP)