"Unia Europejska z uwagą obserwowała reakcję białoruskich władz na niedawne demonstracje. W ostatnich dniach co godzinę nadchodziły doniesienia o prewencyjnych aresztowaniach i zatrzymaniach na podstawie różnorakich zarzutów. Dziennikarze byli obejmowani sankcjami za relacjonowanie wydarzeń" - podkreśliła w wydanym oświadczeniu rzeczniczka szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini.

W komunikacie zaznaczono, że zarówno w czasie poprzedzającym sobotnie wydarzenia, jak i podczas nich w Dniu Wolności reakcja białoruskich sił bezpieczeństwa była "masowa i niewłaściwa". Przypomniano, że milicja weszła tego dnia do biura niezależnego Centrum Praw Człowieka "Wiasna", a zwykli obywatele byli bez powodu masowo zatrzymywani.

"Ograniczanie w ten sposób swobody wypowiedzi i swobody zgromadzeń jest sprzeczna z deklarowaną przez Białoruś polityką demokratyzacji oraz międzynarodowymi zobowiązaniami kraju" - zaznaczyła rzeczniczka szefowej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych.

Zaapelowała o "niezwłoczne uwolnienie wszystkich zatrzymanych w ostatnich czasie obywateli zachowujących się w sposób pokojowy". "Działania podejmowane przez Białoruś w celu zapewnienia poszanowania elementarnych swobód, rządów prawa i praw człowieka pozostaną kluczowe dla kształtowania relacji UE z tym krajem" - zaznaczyła.

W Mińsku odbyła się w sobotę nieuzgodniona z władzami akcja z okazji obchodzonego 25 marca Dnia Wolności, połączona z protestem przeciwko tzw. dekretowi o pasożytnictwie. Władze ogłosiły wcześniej, że za nielegalne uznają wszelkie masowe akcje. Przedstawiciele niezależnych białoruskich mediów informowali o co najmniej kilkuset zatrzymanych podczas protestu osobach, w tym o reporterach. (PAP)

akl/ ap/