statystyki

W szkocką kratę. Jak Polacy radzili sobie z problemem migracji?

autor: Andrzej Krajewski27.01.2017, 07:07; Aktualizacja: 27.01.2017, 08:30
książki, książka, historia

Nim Polacy zaakceptowali Szkotów, musiało upłynąć sporo dekad. Dużo szybciej przyzwyczaić się do Polski udawało się przybyszom z Wysp Brytyjskich.źródło: ShutterStock

Polski dylemat, czy przyjmować imigrantów, zmierza w stronę wałęsowskiego „nie chcę, ale muszę”. Warto więc rozważyć, czego uczy adoptowanie przez Rzeczpospolitą sporej części mieszkańców Szkocji.

Interesuje nas wpisanie polityki migracyjnej w strategię rozwoju gospodarczego w celu uzupełniania niedoborów na rynku pracy, a nie kwestia uchodźców czy azylantów” – wyjaśniał „Dziennikowi Gazecie Prawnej” przed tygodniem wiceszef resortu rozwoju Jerzy Kwieciński. Jeszcze całkiem niedawno PiS wygrywał wybory, szermując obietnicą restrykcyjnego stosowania kryteriów przyjmowania imigrantów. Stawiając stanowcze weto narzucaniu przez Unię Europejską kwot uchodźców. Co doceniła spora liczba Polaków, przerażonych wizją najazdu hord uciekinierów z krajów muzułmańskich. Obstawanie przy izolacjonizmie niewątpliwie gwarantuje partii rządzącej poparcie wyborców. Kłopot w tym, że uboczne efekty polityki zamkniętych granic w niedługim czasie przyniosą utratę tych głosów. Wszystko przez system emerytalny zobowiązujący państwo do zapewnienia osobom starszym utrzymania i opieki. Jego fundamenty podmyła wielka emigracja, jaka nastąpiła po wejściu do UE.

Pogłębiła ona, coraz mocniej odczuwalne, skutki katastrofalnie niskiej dzietności, która sytuuje Polskę na 189. miejscu wśród 200 krajów objętych statystykami ONZ. Dwa wymienione czynniki oznaczają szybkie zmniejszanie się liczby osób w wieku produkcyjnym, a więc płatników składek ZUS. Kolejne rządy dołożyły jeszcze eksperymentalną i niedokończoną reformę systemu ubezpieczeń społecznych. A ostatnio nastąpiło w krótkim czasie podniesienie wieku emerytalnego, zakończone jego obniżeniem do stanu wyjściowego. Bezowocne poczynania polityków rządzących Polską od początków XXI w. przypominają rozpaczliwe mieszanie herbaty, która zamiast słodsza robi się coraz bardziej gorzka. Za sprawą kilkunastoletnich drgawek decyzyjnych katastrofa emerytalna jest już nieuchronna i nawet program 500+ tego nie zmieni. Agonię można przez pewien czas przedłużać, ozusowując każdy rodzaj zatrudnienia, podnosząc składki emerytalne oraz podatki. Aż z powodu dokręcania podatkowej śruby wyborcy powiedzą: „dość!”. Na plus ekipie Beaty Szydło należy przyznać, że w miarę szybko dostrzeżono tego nieuchronność. Tymczasem brak rąk do pracy sprawił, iż w krótkim czasie zjawiło się na terenie Polski około miliona Ukraińców, doraźnie uzupełniających ubytki demograficzne. Co nie wywołało jakiegoś gwałtownego wzrostu nastrojów ksenofobicznych. Rządząca ekipa zdaje się więc być zdecydowana na próbę legalizowania istniejącego stanu rzeczy. Prezentując nawet zarysy pomysłu, jak otwierać Polskę na emigrantów, tak by ich przybycie niosło ze sobą przede wszystkim korzyści. Na razie jednak są to tylko ogólnikowe hasła o „zapraszaniu ludzi młodych w wieku do 35 lat, o pożądanych kwalifikacjach”. A czasu jest mało, zwłaszcza po obniżeniu wieku emerytalnego, co przynosi o tyle sprawiedliwy efekt, że to PiS go obniżył i ta sama partia będzie musiała zjeść „emigracyjną” żabę.

Odległe wzorce

Brak własnego, niepodległego państwa w ostatnich stuleciach sprawił, że Polacy zupełnie zatracili doświadczenie, jak radzić sobie z problemem napływu emigrantów. Dla Anglików, Francuzów, Niemców czy nawet Rosjan (o tyglu narodów, jakim stały się Stany Zjednoczone, już nie wspominając) imigracja to zjawisko naturalne. Co jakiś czas wspomniane nacje decydowały się przyjąć na swe terytorium obcych. Zwykle decyzja ta wynikała z przyczyn stricte ekonomicznych. Rosjanie zasiedlili całe Powołże Niemcami, by ci uczynili z opustoszałych terenów bogaty region, przynoszący carom krociowe dochody. Podobnie Republika Federalna Niemiec na masową skalę sprowadzała w latach 60. ubiegłego stulecia tureckich robotników, żeby ich praca podtrzymała rewelacyjny wzrost gospodarczy. Notabene próba powtórzenia przez rząd kanclerz Merkel tego samego rozwiązania, przez wpuszczenie syryjskich uchodźców, zdaje się ponosić całkowite fiasko.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie