statystyki

Benjamin Netanjahu i media. Afera po izraelsku

autor: Mariusz Janik13.01.2017, 07:11; Aktualizacja: 13.01.2017, 08:59
Benjamin Netanjahu

Benjamin Netanjahuźródło: ShutterStock

Szef rządu Benjamin Netanjahu raz jeszcze musi się bronić przed zarzutami o korupcję. Śledczy dysponują wielogodzinnym kontrowersyjnym nagraniem rozmów premiera z izraelskim magnatem medialnym

Jeżeli ty podrapiesz mnie, ja podrapię ciebie” – kąśliwie skwitował nowy skandal dziennik „Jerusalem Post”. Gazeta cytuje za telewizyjnym Kanałem 2 wyrywki rozmów premiera Benjamina Netanjahu z Arnonem Mozesem, nazywanym pieszczotliwie Nunim. „Jeśli ty i ja zgodzimy się na to prawo, zrobię wszystko, byś był tu tak długo, jak zechcesz” – miał przekonywać Netanjahu jego rozmówca. „Patrzę ci prosto w oczy i mówię: to możliwe”.

„To prawo” jest kluczem do całej afery. Mozes jest właścicielem najpotężniejszej gazety w Izraelu – dziennika „Yediot Aharonot”. Mała poprawka: był właścicielem najpotężniejszej gazety, bo kilka lat temu „Yediot Aharonot” zaczął gwałtownie tracić rynek na rzecz konkurenta. Był nim „Israel Hayom”, mający tę niebagatelną przewagę nad medium Mozesa, że jest rozdawany za darmo, a jego właścicielem jest amerykański miliarder Sheldon Adelson, znany z tego, że dorobił się fortuny na kasynach i sympatyzuje ze skrajnym skrzydłem Partii Republikańskiej.

Jak w każdej konkurencji między tym, co jest darmo, a tym, za co trzeba płacić – „Israel Hayom” zaczął szybko odbierać rynek Mozesowi. Ten wyczuł zagrożenie bardzo wcześnie: gazeta Adelsona pojawiła się na izraelskim rynku w 2007 r., a jeżeli wierzyć opowieściom, jakie usłyszeli izraelscy dziennikarze, Mozes już przed wyborami w 2009 r. (które po dekadzie ponownie przywiodły Netanjahu, nazywanego Bibim, do władzy) spotykał się z liderem Likudu. – Obiecał mi, że „Israel Hayom” nie będzie mógł publikować wydania weekendowego – miał wówczas opowiadać współpracownikom.

Nic z tego. Darmowa gazeta Adelsona była wydawana jak wcześniej, co zapewne popsuło relacje między Nunim a Bibim. Ten drugi na łamach „Yediot Aharonot” bywał smagany równie często, jak w gazetach sympatyzujących z opozycyjną lewicą, typu „Haaretz”. Za to „Israel Hayom” najczęściej premierowi sprzyjał.


Pozostało jeszcze 88% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie