PIT za 2019: Pracuję na etacie, wypełniam PIT-37. Czy muszę mieć mikrorachunek?

| Aktualizacja:
Pracownik lub zleceniodawca będzie musiał założyć swój mikrorachunek, gdy po wypełnieniu formularza PIT okaże się, że w jego przypadku wystąpiła niedopłata podatku / ShutterStock

Od 1 stycznia 2020 r. podatki PIT, CIT i VAT wpłaca się wyłącznie na indywidualny mikrorachunek. Czy musi go zakładać każdy, kto do końca kwietnia rozlicza PIT za 2019 r.? Niekoniecznie.

Mikrorachunek to indywidualny numer konta do rozliczeń ze skarbówką. Od Nowego Roku jest obowiązkowy, a dotychczasowe rachunki do regulowania PIT, CIT i VAT przestały być aktywne. Administracja skarbowa zachwalała zalety tego rozwiązania: przykładowo trudniej dzięki niemu o pomyłkę w płatnościach i szybciej można uzyskać zaświadczenie o niezaleganiu z podatkami. Z drugiej strony powstało zamieszanie m.in. co do tego, jakie daniny należy uiszczać na mikrorachunek i co robić w sytuacji, gdy ktoś ma dwa mikrorachunki.

Te wątpliwości żywo interesują przedsiębiorców, którzy na mikrorachunek muszą wpłacać np. VAT od towarów i usług oraz zaliczki na podatek dochodowy swoich pracowników, a także osoby osiągające dochody z najmu. Co jednak z tymi, którzy nie zarabiają w taki sposób? Czy np. osoba pracująca na umowie o pracę lub umowie cywilnoprawnej, która między 15 lutego a 30 kwietnia składa najpopularniejszy formularz PIT-37, a rozliczeniami podatków CIT i VAT nie ma nic wspólnego, w ogóle musi zakładać swój mikrorachunek? W wielu przypadkach nie musi.

Mikrorachunek służy tylko do wpłacania podatków. Za pracowników (i analogicznie np. zleceniobiorców) robi to ich pracodawca, część każdej wypłaty przekazując skarbówce w formie zaliczki na podatek dochodowy. Pracodawca powinien dokonywać takich wpłat na mikrorachunek swój, a nie pracownika.

Pracownik lub zleceniodawca będzie musiał jednak założyć swój mikrorachunek, gdy po wypełnieniu formularza PIT okaże się, że w jego przypadku wystąpiła niedopłata podatku, tj. dostał „na rękę” więcej niż powinien i musi oddać nadwyżkę fiskusowi. Jest to możliwe w różnych sytuacjach, przykładowo:

  • gdy pracodawca nie rozliczył poprawnie wszystkich zaliczek lub zastosował zaokrąglenie;
  • gdy ktoś osiągnął roczny dochód ponad 85 528 zł i powinien rozliczyć się według 32-procentowej skali, a pracodawca wpłacał jego zaliczki według skali niższej;
  • gdy ktoś pracował w dwóch firmach i obie przy rozliczeniach wzięły pod uwagę przypadającą mu kwotę wolną od podatku;
  • gdy ktoś nie osiągał równomiernych dochodów przez cały rok 2019, a zarabiał głównie w ostatnim kwartale; wynika to stąd, że 1 października 2019 podstawowa stawką PIT zmniejszyła się 18 proc. do 17 proc., płatnicy zaczęli płacić zaliczki na podatek według nowej stawki, do rozliczeń rocznych stosuje się zaś uśrednioną wartość 17,75 proc.

Wielu podatników nie musi jednak niczego dopłacać. Przeciwnie, ich formularz PIT wskazuje na wystąpienie nadpłaty. Otrzymają jej zwrot, zwany potocznie „zwrotem podatku”. Mikrorachunek nie będzie im do tego potrzebny.

„Zwroty nadpłat i podatków będą realizowane na dotychczasowych zasadach, czyli np. na twój ROR” – informuje w komunikacie Ministerstwo Finansów.

Niedopłatę trzeba uregulować do 30 kwietnia 2020 r. Numer mikrorachunku, na który należy ją uiścić, można otrzymać bezpłatnie, korzystając z generatora na stronie podatki.gov.pl lub w dowolnym urzędzie skarbowym. Podatnikowi nieprowadzącemu działalności gospodarczej wystarczy do tego jego PESEL. Numer mikrorachunku otrzymuje się na stałe, w przyszłości będzie można wykorzystać go do innych rozliczeń z fiskusem. Nie zmieni się nawet w przypadku przeprowadzki lub zmiany nazwiska. Gdy ktoś swojego numeru zapomni, może wygenerować go ponownie. Ministerstwo Finansów przestrzega, by nie reagować na maile i SMS-y z ofertami założenia mikrorachunku - może być to próba wyłudzenia danych.