Duża kara umowna nawet jeśli szkoda mała

| Aktualizacja:
Sąd może więc zbadać relację wysokości kary do faktycznie poniesionej szkody. Ale wielkość szkody jest tylko jednym z czynników, które należy przeanalizować. / ShutterStock

Wysokość kary umownej wynika z kontraktu i nie jest zależna od faktycznie poniesionej przez kontrahenta szkody. Dysproporcja pomiędzy tymi kwotami, nawet znaczna, nie powoduje konieczności miarkowania kary umownej – stwierdził Sąd Najwyższy.

Irena C. prowadziła firmę dostarczającą do sieci supermarketów P. różne towary, przede wszystkim znicze. Obie strony łączyła umowa o współpracy, której postanowienia przewidywały – w przypadku naruszenia postanowień tegoż kontraktu – obowiązek zapłaty kary umownej w kwocie 1 mln zł.

Po pewnym czasie pojawiły się komplikacje – firma pani C. miała opóźnienia w dostawach zniczy, niekiedy przywożono ich za mało, były też problemy z jakością towarów. Gdy wreszcie krótko przed dniem Wszystkich Świętych doszło do poważnych uchybień w realizacji zamówień (lampki nie dojechały na czas, a jeżeli już je dostarczono, było ich znów mniej, a często były inne niż te określone w specyfikacji zamówienia), właściciel sieci sklepów nałożył na firmę pani C. ustaloną w umowie karę miliona złotych.

Aby ją wyegzekwować, dokonał potrącenia łącznie z należnościami wynikającymi z faktur za dostarczone towary. Łączna kwota potrącenia wyniosła ponad 580 tys. zł.

Jednak właścicielka firmy nie zamierzała płacić kary i pozwała sieć P., żądając zapłaty wspomnianych 580 tys. zł. W pozwie pani C. podnosiła, że kara umowna była zbyt wygórowana, gdyż rzeczywiste straty kontrahenta wynosiły zaledwie kilkadziesiąt tysięcy zł. Taką też kwotę powódka była skłonna zapłacić.

Sądy nie podzieliły jej zdania. Sąd I instancji nieco tylko zmniejszył wymiar kary umownej, zasądzając na rzecz kobiety niewiele ponad 180 tys. zł i oddalając powództwo w zakresie pozostałych 400 tys. zł. Wyrok ten podtrzymał sąd apelacyjny, a także Sąd Najwyższy, który skargę kasacyjną pani C. w całości oddalił.

W uzasadnieniu SN przypomniał, że art. 484 par. 1 kodeksu cywilnego, regulujący kary umowne, stanowi, że kara taka należy się wierzycielowi niezależnie od wysokości szkody.

– Stąd kara umowna jest oderwana od rzeczywistej szkody, możliwa jest zapłata takiej kary nawet wtedy, gdy kontrahent w ogóle nie poniósł szkody majątkowej – podkreślił sędzia Kamil Zaradkiewicz.

Dopiero art. 484 par. 2 k.c. przewiduje możliwość zmniejszenia kary, ale pod warunkiem częściowego wykonania zobowiązania, lub gdy jest ona rażąco wygórowana. Ale – jak podkreślił Sąd Najwyższy – takie miarkowanie kary ma charakter wyjątkowy.

Sąd może więc zbadać relację wysokości kary do faktycznie poniesionej szkody. Ale wielkość szkody jest tylko jednym z czynników, które należy przeanalizować. Równie istotne jest np. przyczynienie się wierzyciela, wina dłużnika, czy faktyczne powody opóźnienia lub niewykonania umowy itp. 

Straty kontrahenta wynosiły zaledwie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ustalona w umowie kara – 1 mln zł

orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z 11 września 2019 r., sygn. akt IV CSK 473/18. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia