Dodatek stażowy będzie wreszcie faktyczną gratyfikacją

| Aktualizacja:
W praktyce według ogólnodostępnych danych w Polsce minimalne wynagrodzenie otrzymuje około 14 proc. pracujących / ShutterStock

Obecny rok będzie ostatnim, w którym do pensji minimalnej jest wliczany dodatek za staż pracy. Przewiduje to uchwalona 19 lipca nowela ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (czeka na podpis prezydenta). To kolejny składnik, który przestaje mieć znaczenie dla wysokości tej płacy (w 2017 r. został z niej wyłączony dodatek za pracę w nocy). Na zmianie zyskają przede wszystkim osoby zatrudnione w administracji publicznej, które mimo wieloletniego doświadczenia za pracę otrzymywały płacę niższą niż nowo przyjmowane osoby (taka sytuacja występuje np. w urzędach pracy). Przez to dodatek stażowy przestał spełniać funkcję gratyfikacji. Teraz ma to się zmienić. Pracodawcy obawiają się jednak wzrostu kosztów zatrudnienia i dysproporcji w wysokości wynagrodzenia na różnych stanowiskach. Zastanawiają się też, kogo dokładnie obejmą zmiany oraz co teraz będzie się do niego wliczało. Na te pytania odpowiadają nasi eksperci.

Kogo w praktyce będzie dotyczyć zmiana?

Robert Stępień, starszy prawnik w Kancelarii Raczkowski Paruch

Robert Stępień: Nowelizacja obejmie wszystkich pracodawców, którzy wypłacają pracownikom dodatek stażowy. Dotyczy to nie tylko zatrudnionych w sektorze publicznym, którzy mają prawo do dodatku stażowego na podstawie odrębnych przepisów, jak np. nauczyciele, pracownicy urzędów państwowych, pielęgniarki, żołnierze zawodowi, pracownicy sądów i prokuratury, ale również pracowników każdego innego pracodawcy należącego do sektora prywatnego, u którego jest wypłacany dodatek stażowy spełniający przesłanki określone w noweli. W tym drugim przypadku źródłem prawa do dodatku będą przepisy wewnątrzzakładowe obowiązujące u pracodawcy, jak układ zbiorowy pracy, porozumienie zbiorowe czy regulamin wynagradzania albo wręcz umowa o pracę.

Ewelina Pietrzak-Wojnicz, radca prawny, ekspert prawa pracy

Ewelina Pietrzak-Wojnicz: Zmiana dotyczy przede wszystkim pracowników państwowej sfery budżetowej. Tu jest on wypłacany wtedy, gdy wynika to wprost z ustawy jak np. nauczycielom lub gdy jego źródłem są układy zbiorowe pracy zawierane przez pracodawców z organizacjami związkowymi, np. w spółkach Skarbu Państwa branży kolejowej czy lotniczej. Otrzymują go m.in. urzędnicy państwowi, samorządowcy, wykładowcy uczelni państwowych, członkowie korpusu służby cywilnej, pracownicy sądów i prokuratur, żołnierze czy policjanci. Może też dotyczyć np. pracowników szpitali, jeśli już teraz go otrzymują.

Natomiast w prywatnym sektorze zatrudnienia dodatek stażowy występuje raczej incydentalnie. Tam pracodawcy stosują inne zachęty dla pracowników, oferując szerokie wachlarze świadczeń pozapłacowych (np. prywatna opieka medyczna czy karty sportowe). Świadczenia te nie występują raczej w sferze budżetowej, gdzie ich brak jest rekompensowany właśnie różnego rodzaju dodatkami jak stażowy, mieszkaniowy, funkcyjny czy za rozłąkę.

Ile osób zyska na nowelizacji?

Joanna Torbé, adwokat z Kancelarii Joanna Torbé & Partnerzy

Joanna Torbé: Wyłączenie dodatku stażowego z płacy minimalnej spowoduje, że osoby z dłuższym stażem, których wynagrodzenie zasadnicze było niższe niż minimalne, będą musiały otrzymać podwyżkę pensji. Trudno powiedzieć, ilu jest takich pracowników. Samo uzasadnienie do projektu pokazuje, że pomysłodawcy zmiany nie mają danych dotyczących jej skutków finansowych. Częściowo możemy się tu opierać na danych GUS, z których wynika, że nadal duża grupa pracowników otrzymuje płacę minimalną, ale dzieje się tak głównie u małych pracodawców, gdzie w praktyce nie ma dodatku stażowego. Na pewno jednak większe znaczenie zmiana ma dla pracodawców z sektora publicznego.

Ewelina Pietrzak: Na nowej regulacji zyskać mają przede wszystkim osoby z długoletnim stażem, których wynagrodzenie dotychczas miało być niższe w stosunku do nowo zatrudnionych, otrzymujących minimalne wynagrodzenie zasadnicze. Zdaniem projektodawcy miało dochodzić do sytuacji, gdy płace nowych pracowników sfery budżetowej, którzy otrzymywali wynagrodzenia minimalne jako zasadnicze, po kilku latach pracy rosły szybciej aniżeli pracowników z dłuższym stażem pracy. Miało to wynikać z tego, że „starzy pracownicy” wynagrodzeniem minimalnym mieli w efekcie otrzymywać niższe wynagrodzenie zasadnicze, albowiem do niego wliczany był również dodatek za staż pracy. Dzięki nowej regulacji ta „niesprawiedliwość płacowa” ma zostać zlikwidowana.

W praktyce według ogólnodostępnych danych w Polsce minimalne wynagrodzenie otrzymuje około 14 proc. pracujących. Część tych osób tylko teoretycznie dostaje wynagrodzenie w tej wysokości, albowiem znane są praktyki, gdzie pracodawcy opłacają składki i należności publicznoprawne wyłącznie od minimalnego wynagrodzenia, a pozostałą część pensji pracownicy otrzymują do ręki. Odliczając takie przypadki, wydaje się, że problem wliczania do wynagrodzenia minimalnego dodatku za staż nie występuje na szeroką skalę. Tym bardziej że w praktyce pracownik musi pracować przez wiele lat, otrzymując pensję w minimalnej wysokości, albowiem dopiero po kilku latach pracy otrzyma dodatek za staż. Taka sytuacja nie zdarza się często i dotyczy przede wszystkim najniższych szczebli stanowisk. Zauważmy przy tym, że dodatki za staż są obliczane w różny sposób i zależne są od długości zatrudnienia w danych instytucjach. Dla przykładu na podstawie art. 38 ust. 1 ustawy o pracownikach samorządowych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1282) dodatek za wieloletnią pracę przysługuje po pięciu latach pracy w wysokości wynoszącej 5 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego. Dodatek ten wzrasta o 1 proc. za każdy dalszy rok aż do osiągnięcia 20 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego. Z kolei nauczycielom zatrudnionym na podstawie Karty Nauczyciela (Dz.U. z 2018 r. poz. 967 ze zm.), zgodnie z jej art. 33 ust. 1, przysługuje dodatek za wysługę lat w wysokości 1 proc. wynagrodzenia zasadniczego za każdy rok pracy, wypłacany w okresach miesięcznych poczynając od czwartego roku pracy, z tym że dodatek ten nie może przekroczyć 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego.

Rząd twierdzi, że zmiana to znaczne ułatwienie, pracodawcy – że spory problem. Czy takie oceny nie są przesadzone?

Robert Stępień: Zmiana na pewno będzie utrudnieniem i będzie oznaczała zwiększenie kosztów po stronie pracodawców, którzy płacą obecnie wynagrodzenia minimalne uwzględniające dodatek stażowy. Efektem wyłączenia dodatku stażowego z wynagrodzenia minimalnego będzie to, że pracownik do niego uprawniony powinien otrzymać płacę minimalną w wysokości ustalonej na 2020 r. oraz dodatkowo dodatek stażowy. Może to jednak powodować dysproporcje w wysokości wynagrodzeń, w stosunku do pracowników zarabiających więcej niż wynosi ustawowe minimum. Przykładowo, jeżeli u danego pracodawcy pracownik na najniższym poziomie zaszeregowania otrzymuje obecnie wynagrodzenie w wysokości minimalnego, które uwzględnia również dodatek stażowy, np. ma 2000 zł wynagrodzenia zasadniczego plus 250 zł dodatku, a pracownik na kolejnym szczeblu zaszeregowania zarabia 2500 zł, w tym 2250 zł wynagrodzenia zasadniczego plus 250 zł dodatku, to po zmianie – przy założeniu, że wynagrodzenie minimalne pozostałoby na obecnym poziomie – ten pierwszy musiałby zarabiać 2500 zł – 2250 zł wynagrodzenia zasadniczego plus 250 zł dodatku, a więc tyle samo, co ten drugi. Może to wiązać się z koniecznością podniesienia wynagrodzeń pracownikom na drugim i kolejnych poziomach zaszeregowania.

Mam duże wątpliwości, czy projektowana zmiana korzystnie wpłynie na sytuację pracodawców. W aktualnej sytuacji rynkowej, gdzie mamy do czynienia z tzw. rynkiem pracownika, pracownikowi nie jest trudno znaleźć lepiej płatną pracę. Oczekiwanie na dodatek stażowy przy obecnej dynamice rynku raczej nie będzie atrakcyjne. W mojej ocenie jest to świadczenie, które nie przystaje do realiów rynkowych. Owszem, pracodawcom zależy na utrzymaniu pracownika w zatrudnieniu. Po pierwsze jednak, zależy mu na utrzymaniu dobrego, a nie każdego pracownika. Tymczasem dodatek stażowy trzeba płacić każdemu. Po drugie, dla pracodawcy istotne jest, aby taki pracownik faktycznie świadczył pracę przez określony czas, a nie tylko pozostawał w zatrudnieniu. Klasycznie rozumiany dodatek stażowy nie spełnia tych założeń i jedynie generuje dodatkowe koszty. Pracodawcom potrzebne są bardziej kompleksowe rozwiązania, które będą łączyły element retencji z wynikami pracownika i jakością jego pracy.

Joanna Torbé: Wyłączenie ze składników minimalnego wynagrodzenia za pracę dodatku przysługującego za staż pracy ponownie przyczyni się do zwiększenia kosztów pracy. Należy zauważyć, że ustawodawca konsekwentnie zwiększa obciążenia przedsiębiorców związanych z zatrudnianiem, przy czym tym inicjatywom legislacyjnym nie towarzyszy żadne wsparcie dla przedsiębiorców. Odnosząc się do przyszłej regulacji, należy wskazać, że dodatek stażowy związany jest z określonym czasem aktywności zawodowej w danym zakładzie, co per se (samo z siebie – red.) powoduje, że do tego dodatku zazwyczaj są uprawnieni długoletni pracownicy. Jego eliminacja z zakresu składnikowego minimalnego wynagrodzenia może stanowić czynnik sprzyjający wykluczaniu w pierwszej kolejności z rynku pracy osób starszych, jak również będzie promować zatrudnianie osób młodszych. Ale na skutki tej zmiany trzeba jeszcze poczekać.

Ewelina Pietrzak: Jak już wskazałam, problem niesprawiedliwości płacowej, który ma rozwiązać zmiana ustawy, jest marginalny. Jej wejście w życie nie spowoduje zatem znaczących zmian dla pracodawców, albowiem musi zostać spełnionych łącznie wiele warunków, aby miała ona do nich zastosowanie.

Co dziś wliczamy, a co nie do minimalnego wynagrodzenia?

Izabela Nowacka, ekspert ds. wynagrodzeń

Izabela Nowacka: Kwota minimalnego wynagrodzenia wyznacza dolną granicę wysokości wynagrodzenia przysługującą każdemu pracownikowi zatrudnionemu w pełnym miesięcznym wymiarze czasu pracy, niezależnie od posiadanych kwalifikacji, osobistego zaszeregowania, sytemu i rozkładu czasu pracy stosowanych u danego pracodawcy, jak również szczególnych właściwości i warunków pracy.

Przy porównywaniu wysokości miesięcznego wynagrodzenia pracownika z obowiązującą w danym roku kalendarzowym wysokością minimalnego wynagrodzenia za pracę bierze się pod uwagę wszystkie przysługujące pracownikowi składniki wynagrodzenia i inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy, zaliczone według zasad statystyki zatrudnienia i wynagrodzeń określonych przez Główny Urząd Statystyczny do wynagrodzeń osobowych, z wyjątkiem składników wprost wymienionych w art. 6 ust. 5 ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (Dz.U. z 2018 r. poz. 2177), tj.:

  • nagrody jubileuszowej,
  • odprawy pieniężnej przysługującej pracownikowi w związku z przejściem na emeryturę lub rentę z tytułu niezdolności do pracy,
  • wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych (normalne wynagrodzenie albo dodatki lub ryczałt, jeśli zastąpiono nim wynagrodzenie za faktyczne nadgodziny – art. 1511 par. 4 k.p.),
  • dodatku do wynagrodzenia za pracę w porze nocnej (lub ryczałtu zastępującego dodatek – art. 1518 par. 2 k.p.).

Minimalne wynagrodzenie nie ma charakteru wyłącznie wynagrodzenia zasadniczego. Jest to łączne wynagrodzenie pracownika za nominalny czas pracy w danym miesiącu, a więc poza wynagrodzeniem zasadniczym obejmuje inne składniki wynagrodzenia i świadczenia pracownicze zaliczone do wynagrodzeń osobowych (można je sprawdzić w załączniku do objaśnień do sprawozdawczości z zatrudnienia i wynagrodzeń), w tym premie, prowizje, nagrody, dodatki do wynagrodzenia, jak np. dodatki za szczególne umiejętności czy kwalifikacje, za warunki pracy, funkcyjne, zmianowe, specjalne (za okresowe zwiększenie obowiązków służbowych lub powierzenie dodatkowych zadań).