Tyle od września ma dodatkowo trafić do samorządów na podwyżki w szkołach. Zdaniem gmin to o 400 mln zł za mało.
ikona lupy />
DGP
Dariusz Piontkowski, minister edukacji narodowej, oraz Leszek Skiba, wiceminister finansów, przedstawili wczoraj szczegóły związane z przesunięciem środków w budżecie na ten cel. Pieniądze mają trafić wyłącznie na podwyżki dla nauczycieli, ewentualny wzrost pensji dla pozostałych pracowników oświaty będzie zależeć od lokalnych włodarzy.

Miesiąc na wypłaty

MEN przesłało już do konsultacji projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2019. Zakłada on zwiększenie jej o 1 mld zł od września do grudnia na wzrost płac nauczycieli. Dodatkowo wprowadza nowy mechanizm, który będzie brał pod uwagę zamożność gminy i liczebność uczniów. Jeśli w szkole będzie do 144 uczniów, to taka placówka będzie mogła liczyć na dodatkowe wsparcie z subwencji oświatowej (190 zł na ucznia). Na ten cel zostanie przekazanych 59 mln zł.
Ekstra pieniądze do samorządów trafią jednak przede wszystkim na 9,6 proc. podwyżki, która powinna być wypłacana tuż po wakacjach. Zgodnie bowiem z art. 14 ust. 2 ustawy z 13 czerwca 2019 r. o zmianie ustawy – Karta nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 1287) – dyrektorzy szkół powinni najpóźniej do końca września wypłacić ekstraświadczenia z wyrównaniem od 1 września. W tym samym czasie nauczyciele stażyści odbywający staż na stopień nauczycieli kontraktowych otrzymają jednorazowo świadczenie na start w wysokości 1000 zł brutto. Jak przekonywał Dariusz Piontkowski, na ten dodatek ma być zagwarantowane 24 mln zł.
Samorządy muszą jednak liczyć się z tym, że na podwyżki dla nauczycieli w przedszkolach będą musiały znaleźć środki we własnych budżetach. Powód? – Prowadzenie przedszkoli jest zadaniem własnym gminy – wyjaśniał Leszek Skiba. Choć zastrzegł, że będzie szukał w budżecie pieniędzy na dodatkowe wsparcie z tego tytułu.
Lokalni włodarze, jeśli zamierzają zwiększyć wynagrodzenia pozostałym pracownikom oświaty, w tym obsługi i administracji, muszą znaleźć środki we własnych budżetach.
– Przedstawiona wczoraj kwota jest zbyt mała. Według naszych wyliczeń na rządowe obietnice wzrostu płac z pochodnymi potrzebujemy 1,4 mld zł. Ten wzrost płac dla jednej trzeciej gmin będzie prawdziwą katastrofą, bo tyle z nich nie dysponuje nawet milionem złotych nadwyżki. Może dojść do sytuacji, że niektóre samorządy mogą nie wypłacić tych pieniędzy – mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący Zarząd Związku Gmin Wiejskich RP.
– W ubiegłym tygodniu na spotkaniu z szefem MEN sygnalizowaliśmy, że taki sposób finansowania jak obecny w kolejnym roku spowoduje prawdziwą katastrofę finansową. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym jedni ustalają podwyżki, a inni za nie płacą – oburza się Iwaniuk.

Postulaty bez odpowiedzi

Związek Gmin Wiejskich RP zaproponował Dariuszowi Piontkowskiemu, aby minimalne wynagrodzenia i pochodne wypłacał pracownikom oświaty bezpośrednio rząd. Z kolei dodatkowe pieniądze powyżej minimalnej kwoty mógłby płacić samorząd, jak np. obecnie dzieje się np. w Warszawie. Związek domaga się też od resortu przywrócenia wpływu samorządów na organizowanie sieci placówek oświatowych, a także możliwości w trybie uproszczonym tworzenia bez wcześniejszej likwidacji gminnych szkół zbiorczych.
– Obecnie przez decyzje kuratorów mamy szkoły, w których jest po kilkoro uczniów, a koszty zatrudnianych tam nauczycieli są niewspółmiernie wyższe do otrzymywanej subwencji. Nie możemy na siłę utrzymywać pustych placówek, bo taka jest akurat wola rządu – wskazuje Krzysztof Iwaniuk.
– Jeśli wójtowie będą mieć możliwość tworzenia gminnych szkół zbiorczych, to już będzie to duża oszczędność, bo nie będziemy musieli zatrudniać tylu dyrektorów i pracowników administracyjnych – dodaje.
Niestety resort edukacji nie odniósł się do żadnych propozycji. Skupia się na obecnym roku budżetowym. Dariusz Piontkowski przekonywał, że dalsze kierunki zmian zależą od tego, kto będzie u władzy po jesiennych wyborach parlamentarnych.
– Jest to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja, bo już powinniśmy robić pierwsze przymiarki do gminnych budżetów na 2020 r. a wciąż nie wiemy, czym zostaniemy zaskoczeni w kolejnym roku – mówi Krzysztof Iwaniuk.
Związkowcy domagają się też, aby kolejne zagwarantowane nauczycielom świadczenie, które ma być wypłacone od września, objęło nie tylko nauczycieli zatrudnionych w szkołach, lecz także w przedszkolach. Chodzi o minimalny dodatek za wychowawstwo w kwocie 300 zł brutto – w nowelizacji KN pojawił się zapis, że przysługuje on za sprawowanie funkcji wychowawcy klasy, a w przedszkolach mamy oddziały. Marzena Machałek, wiceminister edukacji narodowej, jeszcze kilka tygodniu temu podczas prac nad projektem nowelizacji Karty nauczyciela w Sejmie przekonywała, że dodatek dotyczy tych samych nauczycieli co obecnie, i MEN tego nie ogranicza. Zaznaczyła też, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samorządy płaciły więcej za wychowawstwo. Związek Nauczycielstwa Polskiego zwołał jednak na 2 sierpnia 2019 r. posiedzenie Rady Dialogu Społecznego.
– W piątek będziemy przekonywać ministra edukacji, aby wprowadził przepis, który jednoznacznie przesądzi, że nauczyciele wychowawcy w przedszkolu tak samo jak pozostali mają prawo do minimalnego dodatku z tego tytułu – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność-Oświata” FZZ.
– Obecne rozwiązanie w sposób nieuzasadniony różnicuje nauczycieli – dodaje.