Konsekwencje wprowadzenia e-recepty: Lekarze mogą wpaść w podatkowe kłopoty

| Aktualizacja:
Problem dostrzegło Ministerstwo Zdrowia, które zapowiedziało już „korektę przepisów” / ShutterStock

Lekarz, który pracuje w placówce medycznej bądź z nią współpracuje, wpadnie w podatkowe kłopoty, jeśli bezpłatnie zbada pacjenta i wypisze mu receptę.

Takie są skutki nowelizacji niektórych ustaw w związku z wprowadzeniem e-recepty (Dz.U. z 2018 r. poz. 697). Weszła ona w życie jeszcze w kwietniu ubiegłego roku, ale jej praktyczne skutki rynek medyczny uświadamia sobie właśnie teraz.

W założeniu przepisy o elektronicznych receptach miały wyeliminować błędy przy ich wystawianiu. Przy okazji pozwalają uszczelnić także system podatkowy.

Pojawił się jednak problem u lekarzy zatrudnionych na etacie w placówce medycznej albo współpracujących z nią przy okazji prowadzenia własnej praktyki. W obu tych przypadkach – jak tłumaczy Jakub Kosikowski, były przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL – lekarz, poza receptami wystawianymi dla placówki, może je wypisać jedynie „pro auctore” (dla siebie) albo „pro familia” (dla najbliższej rodziny – małżonka, rodzeństwa, dzieci, ojca, dziadka itp.). Bezpłatnej pomocy nie może więc otrzymać np. teściowa czy znajomy.

Takie reguły obowiązują wprawdzie od wielu lat, ale w praktyce do tej pory nie były surowo przestrzegane. Wszystko zmieniło się wraz z e-receptami.

Te, które nie są oznaczone „pro auctore” i „pro familia”, są „wyłapywane” przez system jako błędne.

Po stronie lekarza

Dodatkowo uświadomiło to lekarzom, że mogą wpaść w podatkową pułapkę.

Z rozporządzenia w sprawie zwolnień z kas fiskalnych (Dz.U. z 2018 r. poz. 2519) wynika, że lekarz powinien zaopatrzyć się w takie urządzenie, gdy tylko udzieli pierwszej usługi medycznej, niezależnie od wielkości swoich obrotów. Medycy zaczęli się obawiać, że tym samym każda pomoc poza lecznicą, także bezpłatna, musi być zarejestrowana w kasie.

– Czy to oznacza, że powinno się ewidencjonować obrót już po wypisaniu pierwszej refundowanej recepty? – pyta Jakub Kosikowski.

Zdaniem Radosława Maćkowskiego, doradcy podatkowego w MVP TAX, odpowiedź zależy od statusu lekarza.

– Moim zdaniem medycy, którzy pracują na etacie i jednorazowo wystawią receptę w trakcie bezpłatnej wizyty, nie będą mieli takiego problemu, bo przepisy dotyczące zwolnień z obowiązku ewidencjonowania w kasach fiskalnych dotyczą tylko osób prowadzących działalność gospodarczą – uważa ekspert.

Inaczej jest, gdy bezpłatne badanie przeprowadzi i wypisze receptę lekarz kontraktowy. – Powinien on wówczas zaewidencjonować taki obrót – wyjaśnia ekspert.

Zwraca zarazem uwagę na absurdy takiej wykładni.

– Załóżmy, że lekarz działał w stanie wyższej konieczności i musiał udzielić porady oraz wystawić stosowną receptę, ale nie miał przy sobie kasy fiskalnej, bo np. był na wakacjach. Czy w takim przypadku powinien powstrzymać się od pomocy z uwagi na problemy z ewidencjonowaniem obrotu? Czy ważniejsze będzie w tym przypadku zdrowie pacjenta, czy przepisy podatkowe? – zastanawia się Radosław Maćkowski.

Dodatkowo zwraca uwagę na sytuację lekarzy, którzy zarówno pracują na etacie, jak i prowadzą indywidualną praktykę. – W takim wypadku mogą pojawić się wątpliwości, w jakim charakterze lekarz pomaga pacjentowi – zauważa ekspert MVP TAX.

Będą zmiany

Problem dostrzegło Ministerstwo Zdrowia, które zapowiedziało już „korektę przepisów”. Nie wyklucza przyznania prawa do wystawiania recept „pro familia” także członkom dalszej rodziny.

Niezależnie od tego opublikowany został projekt rozporządzenia, który zakłada likwidację obowiązku podawania REGON na receptach.

Zdaniem lekarzy to tylko częściowo rozwiąże problem. – Obecne reguły ograniczają nasze prawo do wykonywania zawodu – narzeka Łukasz Jankowski, szef okręgowej warszawskiej izby lekarskiej. Jego zdaniem najlepszym wyjściem byłoby zarówno przyznanie prawa do wystawiania potrzebującym tzw. bezpłatnych recept ratunkowych, jak i wyjaśnienie kwestii podatkowych.