Kasy fiskalne online to na razie pieśń przyszłości. Przepisy utknęły w Sejmie

| Aktualizacja:
Rozporządzenie jest kluczowe dla producentów, bo określa, jakie urządzenia mają dostarczyć na rynek. Zaczęło ono obowiązywać 7 lipca tego roku i… spowodowało dość duże zamieszanie na rynku. / ShutterStock

Do firm docierają fałszywe sygnały o konieczności wymiany urządzeń do końca roku. Tymczasem przepisy wprowadzające e-kasy utknęły w Sejmie.

Do wprowadzenia kas online niezbędne są dwie zmiany: nowelizacja ustawy o VAT i wprowadzenie w życie rozporządzenia ministra przedsiębiorczości i technologii w sprawie kryteriów i warunków technicznych, którym muszą odpowiadać kasy rejestrujące (Dz.U. z 2018 r. poz. 1206). Rozporządzenie jest kluczowe dla producentów, bo określa, jakie urządzenia mają dostarczyć na rynek. Zaczęło ono obowiązywać 7 lipca tego roku i… spowodowało dość duże zamieszanie na rynku.

Doskonale widać to na przykładzie branży transportowej, w której wykorzystywane są specyficzne kasy fiskalne, bileterki. Są to urządzenia, które oprócz potwierdzenia dokonania transakcji z zastosowaniem odpowiedniej stawki podatku muszą też uwzględniać wiele różnego rodzaju ulg ustawowych – od uczniów, przez niepełnosprawnych, po… celników. Są więc o wiele droższe niż te standardowe wykorzystywane w sklepach i lokalach usługowych.

Nie wierzyć handlowcom...

Do przewoźników w ostatnich tygodniach zaczęły napływać oferty wymiany kas w związku z wejściem w życie nowych przepisów, które rzekomo wprowadzają taki obowiązek od 1 stycznia 2019 r.

Naciągacze powołują się na par. 97 rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, którym powinny odpowiadać kasy rejestrujące. Stanowi on, że „w przypadku kas z papierowym zapisem kopii przepisy dotychczasowe stosuje się do dnia 31 grudnia 2018 r.”. Tymczasem nie oznacza to wcale, że urządzeń z papierowym zapasem kopii można używać tylko do tej daty.

– Takich przepisów jeszcze nie ma, a poza tym nawet jeśli zostaną wprowadzone, to kasy z kopią papierową będą mogły być używane do momentu zapełnienia pamięci fiskalnej wynoszącej ok. 2 tys. zapisów, czyli przez 6–7 lat – wyjaśnia Stanisław Szumski, dyrektor spółki Emar, dominującego producenta bileterek.

Przyznaje, że słyszał, jakoby niektórzy handlowcy rozpowszechniali nieprawdziwe informacje.

– Ba, zgłosiła się do nas jedna z firm, która takie informacje uzyskała ze swojego urzędu skarbowego – dziwi się Stanisław Szumski.

Zarówno on, jak i przedstawiciele Posnetu (Emar i Posnet to jedyne firmy produkujące urządzenia fiskalne dla przewoźników) zaprzeczają, że w ten sposób łowi się klientów.

...nie spieszyć się z kupnem...

Prace nad e-bileterkami dopiero trwają, a zanim trafią do sprzedaży, będą musiały przejść procedurę homologacji. Z kupnem kasy nie warto się spieszyć, bo obecnie na rynku są już urządzenia z elektronicznym zapisem kopii, ale bez modułu zapewniającego łączność z Centralnym Repozytorium Kas. Po zmianie przepisów trzeba będzie do takiej kasy dokupić moduł do transmisji danych. Modele z elektronicznym zapisem kopii, nawet po wprowadzeniu przepisów o e-kasach będą mogły być stosowane do 2024 r. Oczywiście jeśli parlament nie wprowadzi zmian w tym zakresie.

Na razie, jak powiedział DGP Janusz Cichoń z PO, wiceprzewodniczący komisji finansów publicznych, projekt nowelizacji VAT utknął w Sejmie. Ani on, ani zasiadający w komisji posłowie PiS nie potrafią powiedzieć, dlaczego. Nowe przepisy miały wejść w życie 1 października br., a od 1 stycznia 2019 r. obowiązkiem stosowania kas online miały być objęte stacje benzynowe i wulkanizatorzy.

– Przedstawiciele komisji finansów poinformowali w ubiegłym tygodniu producentów kas fiskalnych, że do końca roku nie zajmie się ona projektem nowelizacji VAT – mówi Piotr Ślęzak z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, dyrektor w Posnecie.

...żeby nie stracić

Wciąż nie wiadomo, kiedy branża transportowa zostanie objęta obowiązkiem stosowania kas online. – Dla przewoźników to istotne, bo resort infrastruktury pracuje nad nowelizacją ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Może ona sprawić, że rynek przewozów osób w 70 proc. będzie regulowany – zwraca uwagę Dariusz Tarnawski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych.

Część firm, które nie podpiszą umów z samorządami na wykonywanie przewozów o charakterze użyteczności publicznej, zniknie z rynku. Może się więc okazać, że przedsiębiorcy poniosą na wymianę kas wydatki, które nie zdążą się zwrócić. A koszty mogą być niebagatelne. Przewoźnik, który posiada 20 autobusów, będzie musiał zainwestować prawie 100 tys. zł.

– A co, jeśli rząd weźmie się wreszcie do uszczelnienia systemu ulg i wprowadzi jeszcze nowsze kasy autobusowe– pyta retorycznie Tarnawski.

W resorcie infrastruktury rozważana jest koncepcja wprowadzenia dla uprawnionych do ulg kart z chipem, który byłby sczytywany przez używane przez przewoźników kasy

Masz pytania i wątpliwości dotyczące zmian w podatkach od stycznia 2019 roku?

Napisz do nas: podatki2019@infor.pl