Irlandia: Ustawa o aborcji możliwa jeszcze w październiku

| Aktualizacja:
Proponowane przez rząd nowe prawo będzie obejmować możliwość przerwania ciąży do 12. tygodnia od poczęcia bez podania powodu po konsultacji z lekarzem, prawo do aborcji do 24. tygodnia w przypadku poważnego zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, a także poważnego uszkodzenia płodu, które może doprowadzić do jego śmierci przed lub wkrótce po narodzinach, jak również nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub śmiertelnego uszkodzenia płodu. / ShutterStock

Po zdecydowanym zwycięstwie w referendum zwolenników liberalizacji przepisów aborcyjnych rząd Irlandii planuje przyspieszyć prace nad nową ustawą i liczy na jej wejście w życie jeszcze w październiku - informuje w poniedziałek dziennik "Irish Independent".

We wcześniejszych zapowiedziach ministrowie mówili o planach przegłosowania nowej ustawy do końca roku, ale przez weekend liderzy kampanii za zmianą przepisów zaapelowali o szybsze procedowanie. Jak przypomnieli, według statystyk każdego dnia nawet dziewięć irlandzkich kobiet podróżuje do Wielkiej Brytanii w celu wykonania zabiegu przerwania ciąży, który dotychczas był w Irlandii nielegalny poza sytuacją bezpośredniego zagrożenia życia kobiety.

Wielu posłów, którzy wcześniej sprzeciwiali się zmianom w przepisach, zapowiedziało w rozmowie z "Irish Independent", że w obliczu wysokiego poparcia dla liberalizacji poprą rządową propozycję lub wstrzymają się od głosu.

Jednocześnie wielu czołowych zwolenników zmian w prawie poparło pomysł nazwania nowej ustawy imieniem 31-letniej Savity Halappanavar, która zmarła w 2012 roku w wyniku sepsy w szpitalu w Galway, kiedy odmówiono jej aborcji podczas zagrażających życiu komplikacji ciążowych. Los kobiety często przywoływano w toku dyskusji o referendum, a według badania na zlecenie telewizji RTE 8 proc. wyborców zdecydowało o swoim głosie ze względu na jej historię.

Grainne Griffin z kampanii "Together for Yes" ("Razem dla Tak") zapewniła, że ruch popiera nazwanie ustawy "prawem Savity", dodając, że "kraj ma ogromny dług wobec niej i jej rodziny".

"Irish Independent" zwrócił także uwagę na dyskusję na temat roli Kościoła katolickiego w Irlandii po tym, jak arcybiskup Dublina Diarmiud Martin wezwał do refleksji nad wynikami piątkowego referendum. "Musimy się zastanowić: +jakie jest miejsce religii i Kościoła w irlandzkim społeczeństwie?+ i być bezwzględni w patrzeniu na rzeczywistość. Kluczowym pytaniem jest +w jaki sposób chcemy dotrzeć do społeczeństwa+? Musimy być bardzo ostrożni, żeby nie skończyło się na tym, że będziemy mówili sami do siebie" - powiedział hierarcha podczas niedzielnej mszy.

Również "Irish Times" podkreślił rolę Halappanavar w kształtowaniu się ruchów za liberalizacją przepisów aborcyjnych. Gazeta przypomina, że po śmierci kobiety tysiące osób gromadziły się na ulicach miast w celu uczczenia jej pamięci.

"To była rewolucja, która rodziła się przez 35 lat i wepchnęła się do politycznej agendy w ostatnich latach dzięki tysiącom aktywistów w całym kraju, którzy organizowali stoliki informacyjne, maszerowali, roznosili ulotki, dzielili się swoimi historiami i nie mogli być już dłużej lekceważeni. Wielu z nich wskazuje na Savitę Halappanavar jako powód, dla którego zostali rewolucjonistami" - napisano.

Gazeta opublikowała także krytykę wyniku referendum autorstwa katolickiej publicystki Bredy O'Brien, która zapewniła, że "ruch antyaborcyjny nie poddał się i nie zniknie". "Po (referendum w sprawie wprowadzenia konstytucyjnego zakazu aborcji) w 1983 roku, jedna trzecia elektoratu, która zagłosowała przeciwko, była fetowana przez media za moralną odwagę. Tym razem jedna trzecia wyborców jest usuwana z widoku szybciej niż Lew Trocki ze zdjęcia z Leninem" - oceniła komentatorka.

Jak zaznaczyła, "nie da się opisać wykluczenia i przerażenia, które czuje większość z 723 632 wyborców po decyzji współobywateli o usunięciu ósmej poprawki".

"Irlandia stała się innym miejscem: nie bardziej tolerancyjnym, otwartym i pełnym szacunku, ale miejscem z zamkniętym sercem na tych, którzy umrą (...) oraz na tysiące kobiet, które chciałyby żyć w społeczeństwie, któremu leżałaby na sercu walka z głębokimi niesprawiedliwościami, jak bieda, zmuszającymi je do wyboru aborcji, a nie które proponowałoby im przerwanie życia (płodu)" - napisała publicystka.

Według ogłoszonych w sobotę wyników piątkowego referendum w sprawie uchylenia ósmej poprawki do konstytucji zrównującej prawo do życia kobiety i nienarodzonego dziecka oraz otwarcia drogi do liberalizacji przepisów aborcyjnych za zmianą prawa zagłosowało 66,4 proc. wyborców.

Proponowane przez rząd nowe prawo będzie obejmować możliwość przerwania ciąży do 12. tygodnia od poczęcia bez podania powodu po konsultacji z lekarzem, prawo do aborcji do 24. tygodnia w przypadku poważnego zagrożenia życia lub zdrowia kobiety, a także poważnego uszkodzenia płodu, które może doprowadzić do jego śmierci przed lub wkrótce po narodzinach, jak również nieograniczone czasowo prawo do przerwania ciąży w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia kobiety lub śmiertelnego uszkodzenia płodu.