Odwołany lot? Strajk załogi nie zawsze zwalnia z odszkodowania

| Aktualizacja:
Zgodnie z unijnym rozporządzeniem nr 261/2004 za odwołane lub znacząco opóźnione loty przewoźnik musi wypłacić pasażerom odszkodowanie / ShutterStock

Jeśli linie lotnicze wiedziały, że pracownicy mogą przyjąć z dezaprobatą przekazane im decyzje, niedopuszczalne jest powoływanie się w stosunku do pasażerów na nadzwyczajne okoliczności i odmowa wypłaty odszkodowań. Stwierdził tak wczoraj Trybunał Sprawiedliwości UE.

Sprawa wiodąca dotyczyła zdarzenia z 30 września 2016 r. Wówczas zarząd niemieckiego przewoźnika lotniczego TUIfly niespodziewanie poinformował swoich pracowników o planach restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Zapowiedź ta doprowadziła do sytuacji, w której wielu pracowników nagle zachorowało. W okresie od 1 do 10 października 2016 r. wskaźnik nieobecności pracowników z powodu choroby, wynoszący zazwyczaj ok. 10 proc., wzrósł do 89 proc. w odniesieniu do załóg kokpitu i 62 proc. w odniesieniu do stewardes i stewardów. 7 października 2016 r. wieczorem zarząd spółki TUIfly poinformował pracowników, że zostało osiągnięte porozumienie z przedstawicielami załogi. Pracownicy nagle ozdrowieli. Wiele lotów jednak się nie odbyło.

Zgodnie z unijnym rozporządzeniem nr 261/2004 za odwołane lub znacząco opóźnione loty przewoźnik musi wypłacić pasażerom odszkodowanie. Unijny prawodawca postanowił jednak w pewnych sytuacjach zwolnić przewoźników z odpowiedzialności. Dzieje się tak, w uproszczeniu, gdy nie ponoszą winy za opóźnienie lub odwołanie lotu, a okoliczności, które do tego doprowadziły, były nadzwyczajne.

„Okoliczności te mogą, w szczególności, zaistnieć w przypadku destabilizacji politycznej, warunków meteorologicznych uniemożliwiających dany lot, zagrożenia bezpieczeństwa, nieoczekiwanych wad mogących wpłynąć na bezpieczeństwo lotu oraz strajków mających wpływ na działalność przewoźnika” – czytamy w motywie 14 do rozporządzenia.

Powstała jednak wątpliwość: czy strajk zawsze zwalnia przewoźnika z odpowiedzialności wobec pasażerów? Czy może zwalnia jedynie wówczas, gdy przedsiębiorca nie mógł go przewidzieć?

Zdaniem trybunału – to drugie. Sędziowie w wyroku podkreślili, że konflikty między przewoźnikami a załogą wpisują się na ogół w ramy normalnego wykonywania działalności gospodarczej.

„Przewoźnicy lotniczy – w ramach prowadzonej działalności – są stale konfrontowani z rozmaitymi różnicami stanowisk, a nawet konfliktami z członkami załogi lub z częścią załogi” – wskazał TSUE. Sam fakt strajku nie może więc oznaczać automatycznego uwolnienia się przewoźnika od odpowiedzialności odszkodowawczej. Choć w niektórych sytuacjach bunt załogi może przynieść taki efekt. Stałoby się tak, gdyby przedsiębiorca nie podjął żadnych niekorzystnych dla pracowników decyzji, a ci – bez wcześniejszego uprzedzenia i wskazania swych żądań – masowo nie przyszli do pracy. Wówczas można by mówić o nadzwyczajnych okolicznościach w rozumieniu rozporządzenia.

Generalnie jednak w ocenie trybunału zamysłem unijnego prawodawcy przy tworzeniu rozporządzenia 261/2004 była możliwie największa ochrona pasażerów. Niedopuszczalne więc jest, by klienci linii lotniczych ponosili konsekwencje sporów pomiędzy przedsiębiorcami a ich pracownikami.

ORZECZNICTWO

Wyrok TS UE z 17 kwietnia 2018 r. w sprawach Helga Krüsemann i in. przeciwko TUIfly.