Dyżur domowy może być czasem pracy

| Aktualizacja:
Trybunał przypomniał, że przy kwalifikowaniu danego okresu jako czasu pracy decydujące znaczenie ma to, czy pracownik jest zobowiązany do fizycznej obecności w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę i pozostawania w jego dyspozycji, aby w razie potrzeby niezwłocznie przystąpić do świadczenia obowiązków / ShutterStock

Dyżur pełniony w domu w połączeniu z obowiązkiem bardzo szybkiego stawienia się w firmie na wezwanie zatrudniającego należy traktować jako czas pracy. Tak uznał Trybunał Sprawiedliwości UE.


Sprawa, którą zajmował się TSUE dotyczyła belgijskiego strażaka (ochotnika), który przed sądem domagał się odszkodowania z tytułu niezapłaconego wynagrodzenia. Chodziło o zapłatę za wykonywanie obowiązków w trakcie dyżuru domowego, który – zdaniem skarżącego – należy traktować jako czas pracy. Pomimo, że funkcjonariusz dyżurował w miejscu zamieszkania (a za taki dyżur – również w Polsce – co do zasady nie przysługuje wynagrodzenie), to jednak dodatkowe ograniczenia nałożone przez zatrudniającego (obowiązek przebywania w domu i stawienia się w pracy w ciągu ośmiu minut od wezwania) miały przemawiać za tym, że żądanie przedstawione w pozwie jest zasadne.

Sąd I instancji w dużej mierze uwzględnił roszczenia strażaka. Pracodawca odwołał się jednak do sądu apelacyjnego, a ten powziął wątpliwości, czy okres dyżuru w omawianych warunkach rzeczywiście należy uznać za czas pracy, i skierował zapytanie do TSUE.

Trybunał przypomniał, że przy kwalifikowaniu danego okresu jako czasu pracy decydujące znaczenie ma to, czy pracownik jest zobowiązany do fizycznej obecności w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę i pozostawania w jego dyspozycji, aby w razie potrzeby niezwłocznie przystąpić do świadczenia obowiązków. Z okoliczności rozpatrywanej sprawy wynika, że w trakcie dyżuru strażak nie tylko musiał być osiągalny dla firmy, ale też musiał przebywać wyłącznie we własnym miejscu zamieszkania. Co więcej, był zobowiązany do stawienia się w pracy na żądanie zatrudniającego w bardzo krótkim czasie.

Oba te wymogi obiektywnie ograniczyły możliwość skupienia się przez zatrudnionego na swoich sprawach (w czasie dyżuru), zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym. Z tego względu sytuacja strażaka różniła się od sytuacji pracownika, który w trakcie dyżurowania musi po prostu pozostawać w dyspozycji firmy tak, aby był osiągalny. Chodzi w szczególności o przypadki tzw. dyżuru pod telefonem, który polega na tym, że zatrudniony musi pozostawać w dyspozycji pracodawcy bez obowiązku przebywania w miejscu pracy. Taki podwładny pozostaje w gotowości do świadczenia zadań (firma ma możliwość kontaktu z nim), ale może on rozporządzać swoim czasem w sposób mniej ograniczony i zajmować się własnymi sprawami. W tych okolicznościach tylko okres, w którym pracownik efektywnie świadczył obowiązki, może zostać uznany za czas pracy (TSUE podkreślił to m.in. w wyroku z 9 września 2003 r., sprawa C 151/02). Sytuacja strażaka – ze względu na dodatkowe ograniczenia – była inna. Dlatego zdaniem TSUE w jego przypadku czas pełnienia dyżuru należy traktować jako czas pracy.

Jednocześnie trybunał przesądził, że państwa członkowskie nie mogą wyłączać niektórych kategorii strażaków (będących funkcjonariuszami publicznych służb ochrony przeciwpożarowej) z zakresu stosowania dyrektywy 2003/88/WE z 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy (Dz.Urz. z 2003 r., L 299, s. 9).

ORZECZNICTWO

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 21 lutego 2018 r. (sprawa C-518/15). www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia