„Biała wstążka” symbolem sprzeciwu wobec przemocy

| Aktualizacja:
W ramach tegorocznej kampanii „16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć” dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania zachęca mężczyzny do okazania wsparcia dla ofiar i sprzeciwu wobec przemocy / ShutterStock

Ze statystyk wynika, że w większości przypadków to mężczyźni są sprawcami przemocy wobec kobiet. Akcja „Biała wstążka” została zorganizowana z myślą o panach, którzy brzydzą się przemocą i przeciwstawiają się jej stosowaniu.

Kampania „16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć” to największa na świecie akcja poświęcona tematowi przemocy wobec kobiet. Zainicjowana w 1991 r. przez Women's Global Leadership Institute przy amerykańskim Uniwersytecie Rutgersa odbywa się co roku pomiędzy 25 listopada (Międzynarodowym Dniem Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet) a 10 grudnia (Międzynarodowym Dniem Praw Człowieka). Wybór dat nie jest przypadkowy. Jego zadaniem jest przypomnienie, że prawa kobiet są prawami człowieka.

W ramach tegorocznej kampanii „16 dni przeciwko przemocy ze względu na płeć” dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania zachęca mężczyzny do okazania wsparcia dla ofiar i sprzeciwu wobec przemocy. By to zrobić wystarczy przyczepić do ubrania białą wstążkę.

- Zadaniem akcji jest zadeklarowanie, że dany mężczyzna nie jest i nie będzie sprawcą przemocy, ale również nie będzie akceptować lub milczeć na temat przemocy wobec kobiet – wyjaśnia dr Spurek.

Po raz pierwszy mężczyźni przypięli białe wstążki w 1991 roku w Kanadzie. Wówczas ponad sto tysięcy mężczyzn wystąpiło otwarcie przeciwko przemocy wobec kobiet. W ten sposób wyrazili swój protest przeciwko krzywdzeniu kobiet Upamiętnili także 24 kobiety, które zginęły dwa lata wcześniej w tzw. masakrze w Montrealu, kiedy uzbrojony w broń palną i nóż myśliwski 25-letni Marc Lépine wkroczył na uczelnię i dokonał zbiorowego zabójstwa kobiet. Selekcjonował ofiary ze względu na ich płeć: po wejściu do pierwszej sali rozdzielił kobiety i mężczyzn i zaczął strzelać do kobiet. Następnie przeszedł przez kilka innych pomieszczeń, gdzie celował i strzelał do kobiet. Podczas masakry Marc Lépine mówił, że "walczy z feminizmem". Łącznie postrzelił 28 osób: 24 kobiety i 4 mężczyzn. Lépine popełnił samobójstwo.