Głupie żarty, końskie zaloty, nachalna adoracja to też molestowanie seksualne

| Aktualizacja:
Ważnym jest, by atakowany zasygnalizował, że nie wyraża zgody na takie traktowanie / ShutterStock

Coraz więcej kobiet przyłącza się do internetowej akcji #metoo #jateż. Wyznania opatrzone wspólnym hashtagiem wzbudzają emocje. I słusznie. Takie właśnie było ich zadanie.

Przyznanie się do bycia ofiarą molestowania seksualnego miało pokazać jak bardzo ten problem jest powszechny. A także uzmysłowić społeczeństwu jak łatwo przekroczyć granicę.

Opisywane sytuacje mają różny poziom drastyczności. Niektóre kobiety opisują przykre żarty ze strony kolegów, inne obłapianie w klubach, ocieranie w komunikacji miejskiej, nieetyczne zachowanie lekarzy w czasie wizyty czy uzależnienie awansu od wdzięków pracownicy. Bez względu na to w jaki sposób sytuację oceniają komentujący tego typu zachowania nie powinny mieć miejsca i jako niewłaściwe zasługują na krytykę. Bez względu również na zdanie opinii publicznej wszystkie były przejawem molestowania seksualnego.

Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton na swojej stronie internetowej tłumaczy, że „molestowanie seksualne to każde nieakceptowane zachowanie, którego celem jest poniżenie lub naruszenie godności drugiej osoby odnoszące się do jej płci lub mające charakter seksualny”. Ważnym jest, by atakowany zasygnalizował, że nie wyraża zgody na takie traktowanie. Zdaniem edukatorów jasne zaznaczenie granic pozwoli na uniknięcie podobnych zachowań w przyszłości. „Nie można maskować strachu śmiechem lub przyzwalać na takie zachowania, bo niepostawienie granicy prowadzi tylko do gorszych sytuacji”.

„Molestowanie często łączy się z poczuciem władzy wobec drugiej osoby (przełożony wobec pracownika, wychowawca wobec ucznia, rodzic wobec dziecka, starszy nastolatek wobec młodszego)”. Orientacja seksualna nie ma znaczenia w opisywanym zjawisku tak samo jak czas trwania. Molestowanie seksualne może dotyczyć każdego, może przybierać różne formy, może trwać latami lub być jednorazowym zdarzeniem.

Niestety w większości przypadków dotyczy kobiet.

- Przemoc seksualna wobec kobiet może być przemocą słowną lub fizyczną. To zachowania polegające na nieakceptowanych komentarzach i gestach odnoszących się do płci, na niechcianym dotyku, w końcu – to gwałt – wyjaśnia dr Sylwia Spurek, zastępczyni RPO ds. Równego Traktowania.

- Jeśli odniesiemy to do przepisów prawa, to te zachowania mogą naruszać przepisy różnych gałęzi prawa – przepisy prawa cywilnego, prawa pracy, prawa karnego. Może to być np. naruszenie dóbr osobistych, znieważenie, naruszenie nietykalności cielesnej, zgwałcenie lub tzw. inna czynność seksualna. Definicję molestowania seksualnego expressis verbis określa Kodeks pracy, który stanowi, że to forma dyskryminacji ze względu na płeć. Zgodnie z art. 183a § 6 molestowanie seksualne to każde niepożądane zachowanie o charakterze seksualnym lub odnoszące się do płci pracownika, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika, w szczególności stworzenie wobec niego zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery; na zachowanie to mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy – wylicza ekspertka.
Burza, jaką omawiana akcja wywołała jest zaskakująca. Spore grono osób jest oburzone nie nagannym zachowaniem opisywanym w postach, a czepialstwem autorek.

Dr Spurek przyznaje, że jest rozczarowana defensywną postawą części mężczyzn i ich reakcjami.

- Sądziłam, że ta akcja otworzy wielu mężczyznom oczy, pokaże, jak powszechna jest przemoc seksualna, molestowanie seksualne wobec kobiet. Wyobrażałam sobie, że mężczyźni zaczną zastanawiać się, jak mogą przeciwdziałać temu, co spotyka kobiety ze strony - często – ich kolegów. Jestem zdumiona lekceważeniem i trywializowaniem opowiadanych przez kobiety historii, wyśmiewaniem ich doświadczeń, w końcu – obwinianiem i zawstydzaniem ofiar – wyjaśnia.

Przyznaje jednak z żalem, że takie reakcje nie są jej obce.

- Od lat obserwuję podobne zachowanie w przypadku innej formy przemocy – przemocy w rodzinie. Wiele osób nie wierzy ofiarom, ignoruje ich relacje, przypisuje im winę za przemoc, której doświadczają. Musimy powiedzieć bardzo wyraźnie – za stosowaną przemoc odpowiada sprawca. A ci, którzy ignorują i wyśmiewają doświadczenia kobiet – ofiar przemocy, którzy na tę przemoc nie reagują - przykładają rękę do tej przemocy i po prostu są jej współwinni. To oni powinni się wstydzić! – podkreśla.