„Gdyby jej było źle, to by odeszła”. Zjawisko przemocy domowej pełne jest mitów

| Aktualizacja:
Ofiary się wstydzą, ale przecież to nie one powinny się wstydzić, tylko sprawca / ShutterStock

- Kto nie doświadczył przemocy w rodzinie nie jest w stanie zrozumieć ofiary, dlatego nie powinien jej osądzać. Nigdy – podkreśla dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw Równego Traktowania.

Karolina Piasecka – żona byłego radnego Prawa i Sprawiedliwości, stała się symbolem walki z domowymi oprawcami. Kobieta zarejestrowała, a następnie upubliczniła nagrania, na których słychać w jaki sposób była traktowana przez małżonka. Z jej wypowiedzi wynika, że do znęcania się dochodziło przez wiele lat, a jakiekolwiek próby poszukiwania pomocy okazywały się bezskuteczne.

Zamieszczenie nagrań w sieci wywołało burzę. Sytuacja materialna pary, wyznania mężczyzny o ogromnej miłości, idealny obraz rodziny budowany na potrzeby kampanii wyborczej stały w opozycji do bezwzględnych i brutalnych słów, jakie można było usłyszeć.

Sylwia Spurek nie jest zdziwiona powstałą sytuacją.

- Nagrania upublicznione przez panią Karolinę są drastyczne o tyle, o ile nie mamy świadomości, że to są standardowe zachowania sprawców przemocy. Do takich zdarzeń dochodzi w wielu polskich domach. Ofiary są bite, obrażane, poniżane, przechodzą przez piekło. To, że my o nich nie wiemy, nie oznacza że przedstawione zachowania są wyjątkowe – tłumaczy.

Wokół tematu przemocy w rodzinie narosło wiele mitów. Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich obala siedem najpowszechniejszych.

1. Przemoc w rodzinie to domena rodzin dotkniętych biedą

Przypadek pani Karoliny to przykład pokazujący, że przemoc w rodzinie nie jest uzależniona od trudnej sytuacji materialnej. Nie jest to także skutek bezrobocia czy innych patologii. Często te patologie współwystępują, ale nie ma między nimi związku przyczynowo-skutkowego. Przemoc pojawia się również w rodzinach dobrze sytuowanych, wśród: artystów, maklerów, polityków, biznesmenów. Dobrze, że żony czy partnerki wpływowych osób decydują się na upublicznienie swojej sytuacji i spotykają się ze zrozumieniem i pomocą . To pozytywny sygnał dla ofiar, które dopiero rozważają możliwość zaalarmowania o swojej sytuacji.

2. Alkohol rodzi przemoc domową

Tylko w 60% interwencji policjanci trafiają na sprawców pozostających pod wpływem alkoholu. Reszta jest trzeźwa. Jeżeli sprawca zaczyna się leczyć z alkoholizmu, wcale nie przestaje stosować przemocy. Niepijący alkoholik nadal ma przemocowe nawyki. I to ich musi się oduczać. Dlatego tak ważne są zajęcia korekcyjno-edukacyjne dla sprawców. Działania adresowane do sprawców są kluczowe dla przeciwdziałania przemocy w rodzinie – oddziałujemy wówczas na przyczynę zjawiska.

3. „To jej wina”. Agresja jest odpowiedzią na prowokację

Nie jest. Żadne zachowanie ofiary nie usprawiedliwia przemocy. To sprawca jest zawsze winien. Nie ofiara. Jeżeli ktoś stosuje przemoc: fizyczną, seksualną, psychiczną, to wyłącznie on jest za nią odpowiedzialny.

Przerzucanie odpowiedzialność i winy na ofiarę to typowe zachowanie sprawcy przemocy. A przecież przemoc wynika z tego, że jeden z członków rodziny uważa, że ma prawo sprawować władzę i kontrolę nad pozostałymi. Jakiekolwiek odstępstwa od jego poleceń powodują, że wymusza on swoją władzę i kontrolę, także w sposób przemocowy. Genezą przemocy w rodzinie jest przekonanie sprawcy, że może komuś coś kazać zrobić, że może w sposób władczy panować nad swoją rodziną, nad pozostałymi jej członkami, że może im mówić, co mają robić, a oni mają go słuchać.

Miłość i szacunek wykluczają przemoc, fizyczną, psychiczną seksualną. Jeżeli się kogoś kocha to się go nie krzywdzi. Tłumaczenie zachowań sprawcy miłością jest jednym z największych absurdów, jakie słyszałam ostatnio.

4. Przemoc to wewnętrzna sprawa rodziny

Po pierwsze, nie można utożsamiać przemocy domowej z konfliktem pomiędzy mężem a żoną. To nie są synonimy. Konflikt to jest spór pomiędzy osobami – stronami konfliktu - pozostającymi zasadniczo na równej pozycji. Przemoc w rodzinie to sytuacja, w której mamy do czynienia ze sprawcą i z ofiarą, z krzywdzącym i krzywdzonym. Bardzo często osoby trzecie, w szczególności sąsiedzi decydują się na reakcję wyłącznie z troski o dzieci pozostające w tej rodzinie. Musimy jednak pamiętać, że przemoc jest naruszeniem praw człowieka i przestępstwem, a dorosła ofiara przemocy jest stroną słabszą i też powinna otrzymać pomoc. W takiej sytuacji także musimy reagować. A pierwszą i kluczową formą pomocy jest wysłuchanie ofiary i oddanie jej wiarygodności. To jedna z największych patologii XXI wieku, że ktoś nie jest bezpieczny we własnym domu. To nie jest sprawa prywatna.

5. Skoro ofiara nic nie robi, po co reagować

To nieprawda. Ofiary robią bardzo dużo. Początkowo próbują mówić o tym, co je spotyka. Niestety zazwyczaj te próby spotykają się z murem obojętności. Ofiary „schodzą sprawcy z drogi”, wychodzą z domu, gdy czują, że nadchodzi atak. Uciekają do rodziny.
Dużą arogancją jest twierdzenie, że skoro kobieta tkwi w przemocowym związku, to znaczy, że jej to odpowiada. Ofiary chcą zmienić swoją sytuację, chcą, żeby sprawca przestał bić, żeby przestał się znęcać. Często nie potrafią, nie umieją lub nie mogą podjąć takich działań, które my racjonalnie myśląc i będąc poza przemocową relacją byśmy wybrali. Mogą być dotknięte syndromem wyuczonej bezradności, stresu pourazowego, sztokholmskim, zależne ekonomicznie od sprawcy. Musimy uwzględnić specyfikę przemocy w rodzinie i szczególną sytuację ofiary, zamiast ją osądzać i mówić, co byśmy zrobili na jej miejscu.

Jak pokazują doświadczenia ofiar przemocy w rodzinie, aktywna postawa osoby doświadczającej przemocy w rodzinie wymaga odwagi, determinacji i konsekwencji, na którą większości ofiar zwyczajnie nie stać. Widzimy, z jaką stygmatyzacją spotykają się niektóre ofiary, ujawniając przemoc sprawcy. Nie mamy prawa wymagać od nich dzielności i odwagi.

6. Mówienie o przemocy domowej to wstyd

Ofiary się wstydzą, ale przecież to nie one powinny się wstydzić, tylko sprawca. To jest jego wina i jego odpowiedzialność. A ofiary się wstydzą, bo często, gdy próbują opowiadać o swojej sytuacji, to na nich przerzucana jest wina, przemoc i sprawca są usprawiedliwiane, a ofiara - lekceważona. Powiedzenie głośno, że jest się ofiarą przemocy domowej, wiąże się z wystawieniem siebie pod osąd ludzi, którzy nierzadko tkwią w stereotypach i krzywdzących ofiary przekonaniach.

7. „On by tego nigdy nie zrobił”

Bardzo często w taki sposób reagują osoby, którym ofiara próbuje powiedzieć o sytuacji. Sprawca w relacjach ze światem zewnętrznym jest osobą uprzejmą, miłą, grzeczną, często duszą towarzystwa. Osobie postronnej trudno jest uwierzyć, że ten człowiek może stosować przemoc względem najbliższych. Pani Karolina musiała nagrać sprawcę, by zaczęto jej wierzyć. Dopiero upubliczniony plik zapewnił jej wiarygodność.

Ale i tak wiele osób staje po stronie sprawcy, twierdząc, że „by nagrać męża wcześniej go sprowokowała”. To przerażające i smutne, że ofiary nagrywają swoich sprawców, bo wiedzą, na podstawie swoich wcześniejszych doświadczeń, że w przeciwnym razie nikt im nie uwierzy. Wiedzą, że muszą mieć szczególny dowód, żeby ktoś im uwierzył.