L. Kaczyński: zlikwidować skutki Marca '68

| Aktualizacja:

Podczas uroczystości nadania obywatelstwa polskiego z okazji 40. rocznicy Marca '68 Lech Kaczyński powiedział, że "musimy zrobić wszystko, żeby zlikwidować skutki tego, co się zdarzyło w końcu lat 60".

Prezydent podkreślił, że "obywatelstwo polskie oznacza też całkowicie otwartą drogę do naszego kraju".

Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta poinformowało, że na podstawie Konstytucji i ustawy o obywatelstwie polskim Lech Kaczyński nadał obywatelstwo polskie następującym osobom: Nora Lerner, Marek Karliner, Dan Karliner, Tal Karliner, Miriam Bernstein, Dani Borten, Leonard Furmański, Hana Gamerman, Eva Ada Grunhut, Bracha Kookva-Shlomo, Yafa Lustgarten, Izrael Perlman, Barbara Rapaport, Tamar Yeger.

Prezydent symbolicznie wręczył akty nadania obywatelstwa Norze Lerner, Markowi Karlinerowi oraz jego synowi Danowi Karlinerowi.

W spotkaniu udział wzięły również Jolanta Kiszkiel oraz Barbara Figiel, które w czwartek odebrały w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim dokument poświadczający obywatelstwo polskie.

Prezydent, nawiązując do tego "co było 40 lat temu", powiedział, że "doszło wtedy do antysemickiej kampanii, trudnej do uwierzenia w 23 lata po drugiej wojnie światowej. Chciałem raz jeszcze podkreślić, że nie była to kampania krwawa, ale w sensie werbalnym, językowym, niezwykle wręcz brutalna".

"Po czasy dzisiejsze mamy kłopoty z odwojowaniem strat z tamtego czasu"

L. Kaczyński powiedział, że "tysiące ludzi opuściły kraj. Różny był ich związek z narodowością żydowską, czasem były to dalekie korzenie, czasem istotnie byli to polscy Żydzi. Było różnie, ale większość z tych ludzi była związana z Polską, wielu z tych ludzi nie miało nawet pełnej świadomości ze związków z narodem żydowskim, swoich rodzinnych, poprzednich związków z narodem żydowskim" - mówił prezydent.

"To była wielka strata dla Polski i to w dwóch wymiarach: ze względu na utratę wielu wybitnych jednostek, ale także ze względu na to, że opinia o Polsce utrwaliła się na wiele lat i można powiedzieć, że po czasy dzisiejsze mamy kłopoty z odwojowaniem strat z tamtego czasu" - powiedział L. Kaczyński.

Prezydent chciałby być propagatorem nadawania obywatelstwa

"Co chcemy zrobić teraz?" - pytał prezydent i dodał, że on "oczywiście nie uznaje legalności uchwał Rady Państwa z tamtego czasu o pozbawieniu obywatelstwa. Powiedział, że chciałby być propagatorem nadawania obywatelstwa.

"Jestem gotów przyjmować wnioski, które nie mają postaci wniosku o obywatelstwo, tylko zgody na przyjęcie obywatelstwa, bo oczywiście jak ktoś się nie zgodzi, to obywatelstwa dostać nie może, bo nikomu się siłą tego nie narzuca. To jest sposób najprostszy i nie uderza w interesy naszego kraju, powtarzam - nie mający żadnego związku z problematyką osób, które wyjechały w 1968 roku, czy nawet po roku 1956, czy jeszcze wcześniej. To inna trudna sprawa, która może Polskę dosyć drogo kosztować" - mówił prezydent.

"Każdy, kto będzie chciał, kto nie ma jakiejś wyjątkowej brutalnej przeszłości - jeżeli są takie osoby, to już raczej odchodzą - i jeżeli nie poświęcił swojego czasu po roku 1968 w zwalczaniu Polski (to są te dwa warunki), to otrzyma obywatelstwo naprawdę w błyskawicznym tempie, z formalnością polegającą na napisaniu trzech słów na kartce, bo tutaj będziemy patrzeć na to niezwykle wręcz liberalnie" - oświadczył L. Kaczyński.

"Jeżeli ktoś uważa: miałem obywatelstwo, a więc nigdy go tak naprawdę nie straciłem - powtarzam, rozumiem tę postawę, ale można wówczas napisać o "zgodzie na obywatelstwo" i wtedy też je otrzyma. Mam nadzieję, że w ciągu tych dwóch lat i dziewięciu miesięcy, które mi zostały do końca tej kadencji, będę mógł w tych sprawach, o których mówimy, zrobić wielki postęp i powoli je zamykać" - mówił prezydent.

L. Kaczyński zapewnił, że "jako świadek tamtych zdarzeń i uczestnik - tak, jak to powiedziałem wczoraj, szeregowy, ale jednak aktywny przez cały okres ruchu marcowego - wspominam ten czas jako swoistą nierzeczywistość w tym sensie, że trudno uwierzyć, iż coś takiego mogło się zdarzyć w końcu lat 60. Ale skoro się zdarzyło, to musimy zrobić wszystko, żeby skutki tego zlikwidować."