zaloguj się do e-DGP
statystyki

Krakowscy biegli odczytali czarną skrzynkę Tu-154M: odkryli tajemnicze nagranie ludzkiego głosu dwie sekundy po katastrofie

skomentuj

Odczyt czarnej skrzynki Tu-154M dokonany przez biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych przyniósł rozszyfrowanie nieznanych wcześniej słów, ale wiele pozostaje nieczytelnych - także pod koniec nagrania. Żadnej z wypowiedzi nie przypisano Andrzejowi Błasikowi.

Publikacja: 16 stycznia 2012, 18:16 Aktualizacja: 16 stycznia 2012, 20:05

Konferencja prasowa Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

źródło: PAP
autor: Radek Pietruszka
Konferencja prasowa Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Treści powiązane:

Stenogram odsłuchanych rozmów z kokpitu będzie dla Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie jedynym wiążącym z dotychczas znanych odczytów sytuacji w kokpicie. Według prawa, tylko ten stenogram może być podstawą formułowania wniosków procesowych - dotyczących ewentualnej odpowiedzialności. Pozostałe - wykonane przez MAK, ABW czy Centralne Laboratorium Kryminalistyczne Policji - nie mają dla prokuratury takiego charakteru, choć są w aktach sprawy.

Krakowscy biegli z dziedziny fonoskopii odcyfrowali niektóre wypowiedzi nieznane z wcześniejszych stenogramów. Prezentujący ekspertyzę szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg przyznał, że pewna część wypowiedzi pozostała nieodcyfrowana, w dalszym ciągu są też takie wypowiedzi, których nie można przypisać konkretnym osobom. Opisywane nagranie z samolotowego rejestratora Mars BM liczy nieco ponad 37 minut. Zaczyna się o godz. 8:02,53 sekundy, a kończy - o 8:41,07 sek.

Rejestratorem był czterościeżkowy magnetofon, na którym - jak tłumaczył płk Szeląg - pracuje zapętlona specjalistyczna taśma. Jej stan biegli uznają za bardzo dobry. Cztery rejestrowane ścieżki to: dwa kanały komunikacji radiowej, trzeci kanał to dźwięki z kokpitu zarejestrowane trzema mikrofonami, a z czwartego kanału odczytuje się znacznik czasu, nanoszony na taśmę co pół sekundy.

W ekspertyzie zestawiono wypowiedzi członków załogi z wypowiedziami kontrolerów z lotnisk w Mińsku, Moskwie i Smoleńsku, wypowiedziami słyszalnymi przez radio trzech członków załogi polskiego samolotu Jak-40 oraz tzw. przesłuchu międzykanałowego i nagrań, jakie w drodze pomocy prawnej polska prokuratura otrzymała od prokuratury białoruskiej. Wszystko skorelowano w czasie i zestawiono z dźwiękami wydawanymi przez urządzenia pracujące w samolocie. Autorzy opracowania podkreślili źródło przytaczanych wypowiedzi również kolorem - wypowiedzi załogi w raporcie są na niebiesko, rosyjskich kontrolerów - na czarno, a szarym kolorem zapisano wypowiedzi zarejestrowane przez białoruskich kontrolerów, gdy mieli łączność z polskim samolotem lecącym nad Białorusią.

Eksperci z Instytutu im. Sehna nie przypisali żadnej z nagranych i odcyfrowanych wypowiedzi Dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzejowi Błasikowi. Jak mówił płk Szeląg, ich zdaniem nie ma podstaw, aby stwierdzić, że Błasik był w kokpicie, ani też takich dowodów, które pozwoliłyby to wykluczyć.

W krakowskiej ekspertyzie nie potwierdzono rozmowy kapitana samolotu Arkadiusza Protasiuka z drugim pilotem Robertem Grzywną, jaką można było wyczytać ze stenogramów dokonanych na potrzeby komisji Millera, odnoszącej się do działania służb meteo. "K..., to nasze meteo naprawdę..." - mówił Protasiuk 8:14,59 sek. Grzywna dopytywał: "Co?", na co Protasiuk odparł: "To nasze meteo jest naprawdę zajebiste". W stenogramach IES, które będą podstawą dalszych ustaleń prokuratury, czytamy tylko słowa Protasiuka: "K..., ile to naprawdę jest...". Grzywna pyta wtedy "Co?", a przed i po jego pytaniu biegli stwierdzają tylko istnienie nierozszyfrowanych wypowiedzi, których nie przypisano konkretnej osobie.

Opinia biegłych nie przyniosła zmian w obrazie dramatycznych ostatnich chwil w kabinie pilotów. Jedyna istotna zmiana dotyczy ustalenia, że to nie gen. Błasik, a drugi pilot mjr Robert Grzywna na głos odczytywał z przyrządów wysokość, na jakiej znajdował się samolot. Te same wartości podawał nawigator por. Artur Ziętek. Nawigator odliczał "Trzysta" (godz. 8:40,23), "Dwieście" (8:40,35), "Sto pięćdziesiąt" (8:40,40). Cztery i pół sekundy później mjr Grzywna powiedział "Sto metrów", a Ziętek potwierdził: "Sto".

W tym czasie urządzenia pokładowe powtarzały już ciągle komunikaty: "TERRAIN AHEAD" (ziemia przed tobą) i "PULL UP" (do góry).

Sześć sekund później nawigator powtórzył odczyt "Sto". Biegli zapisali urywek wypowiedzianych dwie dziesiąte później słów dowódcy samolotu Arkadiusza Protasiuka: "[-]chodzimy na drugie. ...". Pół sekundy później nawigator dalej odczytuje wysokość z częstotliwością co dziesięć metrów: "Dziewięćdziesiąt, osiemdziesiąt"... "Odchodzimy" - mówi drugi pilot. Porucznik Ziętek co pół sekundy kontynuuje odczyt: "Siedemdziesiąt, sześćdziesiąt, pięćdziesiąt". Nie zarejestrowano, by w tym czasie ktoś z załogi coś mówił. Powtarzają się jedynie automatyczne komendy PULL UP.

O godz. 8:40,55 sek. kontroler z wieży w Smoleńsku mówi do załogi: "Horyzont, 101", co powinno być sygnałem do zaprzestania zniżania samolotu. Powtarzają się komendy "PULL UP", a por. Ziętek odczytuje wysokość: "Czterdzieści". Biegli stwierdzają, że pół sekundy później zarejestrowano dwie "nieodsłuchane części wyrazu", a porucznik Ziętek czyta dalej: "Trzydzieści" (i znów dwie nieodsłuchane części wyrazu). Kolejny raz słychać komendę PULL UP, a ktoś z wieży mówi przez radio: "Kontrola wysokości, horyzont". Niecałe pół sekundy później - o godz. 8:40,58, porucznik Ziętek odczytuje: "Dwadzieścia".

Od tej chwili aż do końca nagrania jeszcze siedmiokrotnie w kokpicie słychać sygnał "PULL UP". Krakowscy eksperci ustalili, że o godz. 8:40,58 sek. w kabinie pilotów rozległ się dzwonek sygnalizujący przelot samolotu nad bliższą z radiolatarni lotniska Smoleńsk Północny. O godz. 8:41,01 następują jeszcze cztery niezidentyfikowane odgłosy, a od godz. 8:41,01 aż do końca nagrania (niecałe 6 i pół sekundy) słychać dźwięk "przemieszczających się przedmiotów". Ekspertyza krakowskiego instytutu nie określiła, czy któryś z tych odgłosów to uderzenie skrzydłem samolotu o brzozę rosnącą przed płytą lotniska.

O 8:41,03 pojawiają się słowa "K... mać" wypowiedziane przez któregoś członka załogi, ale nieprzypisane żadnej konkretnej osobie. Później biegli odnotowali jeszcze dwukrotne padające, niezrozumiałe fragmenty zarejestrowanych słów i wezwanie kontrolera z wieży: "Odejście na drugi krąg", wygłoszone o 8:41,05. Jedną dziesiątą sekundy później na rejestratorze nagrywającym dźwięki z kokpitu nagrał się dźwięk opisany przez biegłych jako "krzyk".

O godz. 8:41,07 i cztery dziesiąte sekundy na taśmie rejestratora biegli odnotowali "ślad zatrzymania głowicy" oraz "słaby sygnał zinterpretowany jako mowa". Eksperci nie rozwijają tego terminu.

Komentarze: 6

  • 1: niezalezny z IP: 78.8.40.* (2012-01-17 12:34)

    powinna byc komisja miedzynarodowa, bo od poczatku tego wydarzenia nie widac rzetelnych i prawnych dzialan rzadu, w dązeniu do prawdy o katstrofie i nie jest to zadna fobia , ani rusofobia..tylko fakty ktore nie pozwalają na przyjmowanie wypowiedzi niczym nie popartych...byl to lot HEAD i Military i to jest bezsporne, na podstawie dowodow, natomiast rzad od poczatku twierdzi ze to byl lot wycieczkowy prezydenta Polski...to cynizm PO..dlatego wieza smolenska powinna zakazac ladowania samolotu i odeslac go tak jak Ił-76..dziwnym trafem PO usprawiedliwia wszystkie działania rosyjskie..kto czekał na lotnisku na polskiego prezydenta..jak zabezpieczono jego bezpieczenstwo..obiecywano dokumentu z oblotu lotniska przed jak i po katastrofie..i nic..potem twierdzono , ze do oceny trzeba nalozyc lot Ił-76 , ktory lecial tuz /cięzki bojowy samolot/ i zostal odeslany-dostal zakaz lądowania z wiezy..jakie bylo jego przeznaczenie..dlaczego Rosja dlugo ukrywala faktyczny czas katastrofy???dlaczego nie bylo zaraz akcji ratunkowej-conajmniej 15min do 26min..to kim sa ludzie chodzacy po samolocie zaraz po katastrofie , filmik pierwszy amatorski podany w rosyjskiej telewizji, tam jest przeciez naoczny swiadek...dziennikarz tuz obok w hotelu uslyszal wybuch i pobiegl zaraz po katastrofie...to fakty...naoczny swiadek z obok ogrodkow potwierdzal ze skrzydlo było całe po scieciu brzozy...a kontroler z wiezy poszedl na natychmiasowa emeryture..ten lot byl przede wszystkim zle przygptowany i zabezpieczony przez odpowiedniie sluzby rzadu, bo rzad zabezpiecza loty prezydenta...dlaczego w tej sprawie uczestniczyl Kwiatkowski zamiast Seremeta, byl osobą nieuprawnioną, to byli generalowie Nato, dlaczego rzad zrezygnowal z udzialu ekspertow z unii, czy USA...jak ktos dazy do wyjasnienia i prawdy..to szuka wszelkich zrodeł..to wdowa broni honoru natowskiego generala a polski rzad milczy...dzisiaj tez..PO lekcewazy w swych wypowiedziach kolejne odslony...dziwne..gdyby to był lot z Tuskiem..to coby było???skandaliczne jest niszczenie na oczach polskich przedstawicieli rzadu dowodow wraku, bez ich reakcji..scinanie drzew i oranie terenu niedlugo po...a teraz łaskawie zakryją nam wrak w Smolensku..chyba po to ze mozna go do konca zniszczyc...rozliczyc nalezy Millera na co godził sie Rosjanom niezgodnie z prawem ..bo to skandal..dlaczego to on podpisywal memoranda dot,sledztwa..a nie generalny prokurator,jako kto Kwiatkowski odsluchiwał skrzynki w Krakowie..tylko rzetelna komisja niezaleznych ekspertow miedzynarodowych moze ujac calosc sprawy...

  • 2: korina z IP: 89.17.225.* (2012-01-17 14:07)

    Cała ta sprawa śmierdzi na odległość.

  • 3: joto1 z IP: 91.223.64.* (2012-01-19 22:49)

    jak sie kto pcha na sile tam gdzie go nie chca to zasluguje na to co go spotkalo

  • 4: jak to3 z IP: 79.191.146.* (2012-01-22 14:28)

    to jest po prostu bardzo śmierdząca sprawa to ty polski rządzie dopuściłeś do tej katastrofy w Smoleńsku zapomniałeś o prawdziwym Katyniu tak samo powybijali : "inteligencję polską ", tak też i w 2010 ROKU
    to samo

  • 5: kiks z IP: 85.89.189.* (2012-01-25 12:00)

    "joto1 z IP: 91.223.64.* (2012-01-19 22:49)

    jak sie kto pcha na sile tam gdzie go nie chca to zasluguje na to co go spotkalo"

    Joto1, alboś agent ruski alboś pożyteczny idiota!

  • 6: Janusz Komór z IP: 46.112.210.* (2012-01-28 12:12)

    Odczyt potwierdza lot POZIOMY na wysokości decyzyjnej przez około 8 sekund i przepadanie samolotu po nacisnięciu UCHOD, czyli awarię na 100 m nad poziomem pasa lotniska.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter