Chociaż Polska podeszła do swojej prezydencji z optymizmem i szczerym entuzjazmem, nie była w stanie powstrzymać najgłębszych jak dotąd podziałów w UE - pisze w czwartek brukselski tygodnik "European Voice". - To frustrujące, ale nie wpływa negatywnie na ocenę.
Publikacja: 22 grudnia 2011, 11:56 Aktualizacja: 22 grudnia 2011, 12:13
"Fakt, że Polska nie była w stanie przeciwdziałać tym podziałom, nie wpływa negatywnie na ocenę jej prezydencji, pokazuje jedynie, że nawet najbardziej pozytywna prezydencja nie jest w stanie załagodzić niepokojów w UE" - czytamy. Rola prezydencji została osłabiona traktatem z Lizbony - podkreśla gazeta, która poświęciła dwie strony czwartkowego wydania podsumowaniu polskiej prezydencji.
Poświęcony europejskiej tematyce tygodnik przypomina, że od początku prezydencji premier Donald Tusk przestrzegał przed podziałem na strefę euro i pozostałe 10 krajów, w tym przed spotkaniami szefów rządów w gronie "17". Pisze też o przemowie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w Berlinie, który nawoływał, by w spotkaniach eurogrupy (ministrowie finansów strefy euro) jako obserwatorzy mogli uczestniczyć ministrowie krajów spoza strefy oraz do pomysłu ministra finansów Jacka Rostowskiego, by z ramienia prezydencji uczestniczyć w tych spotkaniach. Nie spotkało się to jednak z "równie ciepłym przyjęciem" ze strony wszystkich członków eurolandu.
"Z ograniczoną rolą w UE, prezydencja może mieć teraz największy oddźwięk na politykę w swoim kraju" - oceniła gazeta. Jako potwierdzenie przytoczyła wygrane wybory przez PO.
Tygodnik stwierdza, że na arenie UE pierwsze skrzypce należą teraz do Francji i Niemiec. "Przez większość czasu polscy politycy mogli tylko stać obok, gdy Nicolas Sarkozy i Angela Merkel tworzyli własne plany" - ocenia dziennikarz. Dodaje, że Polska znalazła sposób, by zaznaczyć swoje wpływy, zapraszając na nieformalne spotkanie szefów resortów finansów we Wrocławiu amerykańskiego ministra Timothy Geithnera. Z tego powodu, Polska "może też być oskarżana o swój udział w nadszarpnięciu jedności" UE bowiem - argumentuje gazeta - wielu europejskich ministrów "aż się gotowało" wówczas słuchając pouczeń Amerykanina.
Największym plusem dokończenie sześciopaku
W "European Voice" znajduje się też bilans dokonań legislacyjnych polskiej prezydencji. Największym plusem jest dokończenie tzw. sześciopaku, czyli sześciu aktów prawnych wzmacniających dyscyplinę budżetową w UE, choć jak wskazuje tygodnik, istnieje ryzyko, że stanie on w cieniu tworzonej właśnie umowy międzyrządowej na rzecz unii fiskalnej.
Gazeta wskazuje, że mimo iż Polska prezydencja dokonała niemal wszystkich uzgodnień w sprawie jednolitego patentu, trzy kraje (Wielka Brytania, Francja i Niemcy) nie są w stanie dojść do porozumienia w sprawie lokalizacji siedziby sądu patentowego, co też świadczy o podziałach w UE. Tygodnik zauważa, że choć nie udało sie Polsce wprowadzić Bułgarii i Rumunii do Schengen to zdołała ona przełamać opór Francji, Niemiec i Finlandii w tej sprawie. Ale Polska nie doceniła sprzeciwu Holandii i nie miała pomysłu co z tym zrobić, zgubił ją też pośpiech - pisze "European Voice".
"W innym flagowym projekcie, Partnerstwie Wschodnim, polska prezydencja także osiągnęła mały postęp (...). Szczyt Partnerstwa w Warszawie obnażył brak zainteresowania ze strony zachodnich i południowych krajów UE" - czytamy.
Zieloni oskarżyli prezydencję o działanie "przeciwko celom klimatycznym
Ponadto "European Voice" zauważa, że polska prezydencja spotkała się z krytyką ze strony Zielonych. Tygodnik ocenił, że Polska poczyniła "ograniczone" postępy w sprawie klimatu, a Zieloni oskarżyli prezydencję wręcz o działanie "przeciwko celom klimatycznym".
"Ogólne wrażenie podczas konferencji klimatycznej w Durbanie było takie, że wynik tej konferencji został osiągnięty pomimo Polski, a nie dzięki Polsce" - powiedział cytowany przez gazetę dyrektor grupy EBB Pieter De Pous. Choć przyznał, że polska prezydencja czyniła wysiłki na pewnych obszarach, np. inspekcji w przemyśle chemicznym.
1: Mark z IP: 77.115.190.* (2011-12-22 16:51)
Prezydencja dla Tuska i PO spełniła zadanie. Wybrali się ponownie wmawiając nam. Cel - Polska.Wydano?, No właśnie ile wydano, bo wg. planu miało być ok. 500 mln zł, czas aby rozliczono finansowo prezydencję. Korzyści dla Polaków? Praktycznie żadne. Tusk nawet nie był przyjmowany w oficjalnych, merytorycznych rozmowach, kluczowych dla Europy. Chodził po korytarzach jak ślimok. Rostowskiego wykluczono z rozmów finansowych Unii. Mógł więc głosić głupawe hasła: Europie grozi wojna! Tym przeraził moją babcię. Gromadzi zapasy na wojnę. Być może licznych Polaków, bo Europa nie rozumie, dlaczego w czasie kryzysu Polacy szaleją z zakupami. Wg. nich trzeba oszczędzać. Może to jedyny sukces ekipy Tuska. Przestraszyli ludzi, którzy nakręcają koniunkturę w kraju, czym bronią kraj przed zapaścią. Drugim sukcesem Tuska było olanie w Durbanie spraw ochrony środowiska, chociaż dalszego restrykcyjnego działania ograniczającego SO , SO4, walki ze wzrostem ocieplenia planety chciała Unia. Ale za to nic nie załatwił w sprawie
potencjalnego rozwoju biznesu w RP wokół gazu łupkowego. Słowem - prywatny wizerunek Tuska był najważniejszy. Najlepiej gdyby go reklamowano na szczycie Pichu - Machu w copce regionalnej - "Słońca Peru". Podróż żyhcia i efekt życia - w Peru.

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.