zaloguj się do e-DGP
statystyki

Ks. Boniecki: Nergal tylko odgrywa szatana, który jest szatanem jasełkowym

skomentuj

Zakazu wystąpień medialnych nie postrzegam w kategoriach tragedii, poniżenia czy zakneblowania - powiedział w sobotę ks. Adam Boniecki podczas rozmowy z Moniką Olejnik w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego.

Publikacja: 17 grudnia 2011, 18:08 Aktualizacja: 17 grudnia 2011, 18:56

Ks. Adam Boniecki podczas promocji książki

źródło: PAP
autor: Grzegorz Jakubowski
Ks. Adam Boniecki podczas promocji książki

"Jest taka teologiczna zasada, że jak Pan Bóg komuś daje jedną nogę krótszą, to drugą za to daje dłuższą" - powiedział ks. Boniecki pytany "jak żyje się z kneblem". Dodał, że stara się tę sytuację traktować pogodnie.

W Bibliotece UW odbyła się promocja książki ks. Bonieckiego pt. "Lepiej palić fajkę, niż czarownice...". Przy tej okazji rozmawiał z Moniką Olejnik.

W listopadzie br. prowincja księży marianów poleciła ks. Bonieckiemu ograniczenie wystąpień medialne do "Tygodnika Powszechnego". Decyzja władz zakonu zbiegła się w czasie z wywiadem, jakiego udzielił on Olejnik w "Kropce nad i". Zwracał w nim uwagę m.in. na "niefortunność umieszczenia krzyża na sali sejmowej". Początkowo zakaz został wydany na miesiąc, jednak później został przedłużony na czas nieokreślony.

Odnosząc się w sobotę do tamtych wypowiedzi b. redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" zaznaczył, że nie mógł powiedzieć, że krzyż musi wisieć w Sejmie, bo nie mógłby potem spojrzeć w lustro. "Ponieważ nie uważam, że krzyż musi wisieć w Sejmie, tak jak nie uważam, że absolutnie trzeba go usunąć z Sejmu" - dodał.

Z kolei w odpowiedzi na zadane z sali pytanie o to, kiedy zakaz może zostać zdjęty, ocenił, że jego przełożeni "są trochę zakładnikami własnej decyzji (...)". "Ale Boże Narodzenie to jest takie święto pojednania, w Nowy Rok wszystko zaczyna się od początku, 24 grudnia mam imieniny. Te perspektywy są bardzo szerokie i otwarte i nie należy tracić nadziei" - powiedział ks. Boniecki.

Podczas spotkania był pytany m.in. o stosunek do kwestii związków partnerskich osób tej samej płci. W odpowiedzi podkreślił, że jest faktem, że takie związki są i jest daleki od ich potępiania, ale jest też "oburzony, dotknięty i zasmucony, kiedy od Kościoła wymaga się, żeby uznał związki gejowskie i włączył w orbitę związków sakramentalnych". "Wymaganie tego od Kościoła jest postawą nietolerancyjną" - ocenił.

Nergal tylko odgrywa szatana...jasełkowego

Ks. Boniecki odniósł się też do głośnej w tym roku sprawy obecności Nergala w programie rozrywkowym TVP. "Nergal, który robi show z diabłem, bo jak sam powiedział, diabeł dobrze się sprzedaje, nie jest satanistą, nie odprawia mszy, nie zabija dzieci, nie puszcza kwi, tylko odgrywa szatana, który moim zdaniem jest szatanem jasełkowym" - powiedział.

Pytany, czy sam wierzy w istnienie szatana, ks. Boniecki powiedział, że co jakiś czas spotyka go "w bezinteresownej nienawiści w ludziach". "Jest coś szatańskiego, jakieś ślady szatana spotykamy, ale nie w jasełkach" - dodał.

Zwrócił uwagę, że zespół Nergala otrzymał nagrodę Fryderyka (w 2010 r.) i została mu ona wręczona w Bazylice Najświętszego Serca Jezusowego w Warszawie, przeciwko czemu nie protestował ani Episkopat, ani "prawdziwi katolicy".

Z Radiem Maryja nie ma dyskusji

Ks. Boniecki był również pytany o krytykę "Tygodnika Powszechnego", jaka znalazła się w opublikowanym przez przewodniczącego KEP abp. Józefa Michalika "Raporcie o stanie wiary w Polsce". Powiedział, że abp Michalik ma "od lat te pretensje i stawia zarzuty Tygodnikowi Powszechnemu, którego nie czyta", a jako ideał obecności Kościoła w mediach w swoim raporcie przedstawia Radio Maryja.

Z kolei w swojej najnowszej książce ks. Boniecki napisał o Radiu Maryja, że nie ma z nim dyskusji, a by został dopuszczony do głosu, musiałby publicznie wyrzec się "błędów personalnych". "Musiałbym wyrzec się przyjaźni z arcybiskupem Józefem Życińskim, Adamem Michnikiem czy Jarosławem Gowinem. Musiałbym ujawnić masońskie i żydowskie źródła inspiracji Tygodnika, uznać niewinność abp Wielgusa, a ojca dyrektora uznać za męża opatrznościowego, obdarzonego charyzmatem nieomylności w sprawach wiary, moralności i polityki" - brzmi fragment książki.

Pytany z kolei podczas spotkania w BUW o kwestie dotyczące aborcji, ks. Boniecki powiedział, że nie jest to "sprawa konfesyjna, religijna". "Jest pytanie, czy można pozbawiać życia człowieka w tym stadium istnienia. (...) Moje zdanie jest takie, że to jest zabijanie człowieka niewinnego, ponieważ do tej pory nikt nie udowodnił, że w jakimś innym momencie zaczyna się człowiek" - powiedział.

Podkreślił jednak, że w debacie publicznej na ten temat chodzi o to, by być skutecznym, "nie, żeby narzucić coś siłą na jedną kadencję Sejmu, tylko, żeby stworzyć kulturę, która będzie chroniła to życie".

Komentarze: 3

  • 1: jolka z IP: 46.204.65.* (2011-12-17 21:33)

    Ks. Boniecki bardzo dobrze rozszyfrował Nergala, twerdząc , że jest on tylko szatanem jasełkowym.Nergal ma bardzo dobre oczy:-)

  • 2: Mark - świadomy grzeszności katolik z IP: 77.114.77.* (2011-12-17 22:56)

    Wystąpienia ks. Bonieckiego nie są czymś złym w swej istocie lecz kiedy wypowiada się w różnych kwestiach krzyża w Sejmie, o aborcji , o Nergalu, o związkach geyowskich itd., właściwie puszcza oko do drugiej strony "dialogu", jakby chciał zdystansować się i powiedzieć: ja mam swoje zdanie niekoniecznie zgodne z linią hierarchii kościoła, wiary katolickiej. Wręcz prowokuje, jakby nie wiedział, że ludziom dalekim od kościoła, ostro walczącym z nim, chodzi tylko i wyłącznie o różnicowanie, dzielenie a nie wyjaśnianie, szukanie pozytywnych interpretacji prawd wiary. Ilość artykułów szkodliwych dla kościołą w GW, w TVN i innych mediach jest ogromna. Mógłbym podać ich całe zestawy, tony.
    Tym nie przejmuje się ks. Boniecki. On uwiarygadnia tego typu pisma, media.
    Różni ludzie pisali też w Tygodniku Powszechnym. Byłem swego czasu jego wiernym czytelnikiem. Pisał też tam Kisiel swoje felietony, który bynajmniej nie był katolikiem, lecz przynajmniej nie szkodził pismu i wierze. Teraz jest TP kiepskim, nijakim pismem, do czego przyczynił się też m.in. ks. Boniecki. Takie wypowiedzi księdza o "holocausto"sposób symbolicznego ubierania się, jakby ksiądz o tym nie słyszał i sprowadzanie tego do jasełkowej postaci jest żenujący. Inteligentnej dziś młodzieży symbole, znaki niewerbalne mówią więcej niż słowa. Podpowiedzi ks. Bonieckiego,ze to nic złego, ot, jakaś tam wyobraźnia artystyczna mogą być wskazówką - to pochwala ksiądz autorytet.Wskazują na kierunek myślenia mlodych ludzi, podobnie jak propagowane "dzieło sztuki ' Nieznalskiej w GW " genitalia na krzyżu. Może ks.
    Boniecki taki znak wolałby w parlamencie? Bo krzyż nie musi być, pomimo,że chcą tego obywatele, nie drażni on ludzi władzy, ale wg. ks.Bonieckiego nie musi tam być. Oczywiście ,że nie musi, ale tego życzą sobie wierni, taka była od lat tradycja i po co ją zmieniać i prowokować? Parlament przegłosował, a ks. katolik rozważa. Rachunek sumienia ks. Bonieckiemu przydałby się bo tu pycha rozumu i pouczeń dominują nad skromnością i wiarą.

  • 3: do @2 z IP: 217.97.161.* (2011-12-18 22:00)

    Czas już też zająć się własnym rachunkiem sumienia, a nie tylko zalecać go ...
    księdzu Bonieckiemu.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter