Awaryjne lądowanie Boeinga 767 "na brzuchu" zostało zakwalifikowane jako wypadek lotniczy - poinformował w środę PAP wiceprzewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Maciej Lasek. Kategoryzacja może się jeszcze zmienić.
Działająca przy Ministerstwie Infrastruktury komisja, która bada wtorkowe awaryjne lądowanie Boeinga 767 na warszawskim lotnisku Chopina, zastanawiała się, czy zakwalifikować je jako wypadek czy jako poważny incydent.
"Zdarzenie zostało zakwalifikowane jako wypadek, to na razie jedyna nowa informacja" - powiedział Lasek. Dodał, że specjaliści Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych są na etapie gromadzenia danych. Analizują zarówno techniczną stronę usterki, jak i przygotowanie portu lotniczego i służb utrzymania ruchu, działanie załogi - pilotów i personelu pokładowego. Eksperci badają rejestratory parametrów lotu i zapisy rozmów w kokpicie.
Jak powiedział PAP przewodniczący PKBWL Edmund Klich, kwalifikacja zdarzenia lotniczego zależy od stopnia uszkodzeń i w praktyce nie ma znaczenia - procedury badania są takie same. Zaznaczył, że kategorię można zmienić, jeżeli oględziny samolotu wskażą, że uszkodzenia są mniejsze niż wstępnie szacowane.
Klich dodał, że według dotychczasowych ustaleń podwozie nie wysunęło się z powodu usterki układu hydraulicznego, nie udało się też wypuścić goleni przy użyciu awaryjnego układu zasilanego elektrycznie. "Nie można w tej chwili stwierdzić, że system zapasowy nie zadziałał, wiadomo, że nie był skuteczny. Być może zadziałał, ale nie mógł wysunąć podwozia z powodu jakiejś blokady. Trzeba przeprowadzić próby, by to stwierdzić" - wyjaśnił przewodniczący PKBWL.
Wypadki i incydenty lotnicze należą do poważnych zdarzeń lotniczych mających wpływ na bezpieczeństwo. Zgodnie z przyjętą w lotnictwie kategoryzacją wypadek to wydarzenie, w którym człowiek poniósł śmierć lub odniósł poważne obrażenia albo też poważnemu uszkodzeniu uległ statek powietrzny. Do incydentów zalicza się wydarzenia lotnicze o mniej poważnych konsekwencjach.
We wtorek po południu na warszawskim lotnisku, z powodu awarii układu hydraulicznego i niemożności wysunięcia podwozia lądował "na brzuchu" Boeing 767-300 ER PLL Lot lecący z Newark w stanie New Jersey. Nikt z 220 pasażerów i jedenastoosobowej załogi nie odniósł obrażeń. Samolot wciąż znajduje się na pasie startowym, port lotniczy Okęcie pozostaje zamknięty.
1: zniesmaczony z IP: 83.5.185.* (2011-11-02 14:16)
proponuje POprosic Anodine i MAK o wyjaśnienie przyczyn wypadku.. no i proponuje też oddać im czarne skrzynki.. wszak gawiedź z PO na czele z KonDonkiem ma do nich bezgraniczne zaufanie
2: ??? z IP: 46.186.73.* (2011-11-02 19:29)
"Relikwie Jana Pawła II były na pokładzie Boeinga 767 lecącego z USA do Polski, który wczoraj, w dniu Wszystkich Świętych lądował awaryjnie w Warszawie. Relikwie błogosławionego papieża miał przy sobie redemptorysta ojciec Piotr Chyła.
- Całą podróż zawierzyłem Janowi Pawłowi II. Za jego wstawiennictwem modliłem się gdy pilot poinformował nas, że będzie lądował awaryjnie – opowiada duchowny. – Myślę, że ręka Jana Pawła II była z nami – podkreśla redemptorysta".

Ponad 3 tys. osób przeszło w sobotę ulicami stolicy w Marszu Wyzwolenia Konopi - manifestacji środowisk, które opowiadają się za legalizacją marihuany w Polsce. Policja zatrzymała 29 osób - głównie za posiadanie narkotyków.