Autorzy raportu Millera na siłę próbują przypisać błędy załodze prezydenckiego Tupolewa podczas tragicznego lotu do Smoleńska, pisze "Nasz Dziennik" w kontekście sporu o kąt wychylenia klap samolotu.
Publikacja: 15 września 2011, 07:44 Aktualizacja: 15 września 2011, 08:45
Wojskowy protokół wytyka załodze Tu-154M, że nie zastosowała podczas podejścia na Siewiernyj wychylenia klap pod kątem 45 stopni i użyła w sposób nieprawidłowy klap 36 stopni.
Z zarzutem komisji nie zgadzają się piloci, na których powołuje się "Nasz Dziennik". Wskazują, że zastosowany przez załogę kąt wychylenia klap był wręcz zalecany w trudnych warunkach atmosferycznych. Ułatwiał wykonanie odejścia na drugi krąg, manewru, do którego lotnicy wyraźnie się przygotowywali.
- Komisja nastawiła się, że załoga chciała lądować w Smoleńsku. Ale ustawienie klap tylko potwierdza to, co piloci mówili w czasie lotu: że nie byli pewni tego, że wylądują, twierdzi nie wymieniony z nazwiska były pilot specpułku, który spędził wiele godzin w lewym fotelu dowódcy na Tu-154M.
Ocenia on, że klapy ustawione na 36 stopni dają większą gwarancję odejścia na drugie zajście. Są mniejsze opory i samolot płynniej przechodzi na wznoszenie. Jeżeli nie ma pewności co do lądowania, nie wypuszcza się klap na pełne. Założenie komisji, że załoga chciała lądować, jest więc w tym przypadku błędne. Nie chcieli. Byli przygotowani na odejście. Gdyby mieli kontakt z ziemią, byliby na wystarczającej wysokości i w odpowiedniej odległości, powiedzieliby "klapy pełne". To jest kilka sekund, mówi rozmówca gazety.
1: Leo z IP: 89.79.50.* (2011-09-15 10:54)
Pytanie do Redakcji DGP:
Słyszeliście "cośtam, cośtam" o symulacji (nie mylić z animacją Amielina- Millera) naprężeń występujących w skrzydle samolotu w momencie uderzenia w MAK-owską brzozę wykonaną przez pracownię prof. Biniendy- eksperta NASA?
Z tej symulacji wynika szokujący wniosek: skrzydło nie odpadło po zderzeniu z brzozą i zostaliśmy okłamani w sprawie przebiegu katastrofy smoleńskiej.
Redakcja nic o tym nie wie, czy woli nie wiedzieć? Przecież to i tak wypłynie, nie sądzicie? Koniecznie chcecie znaleźć się w grupie "mendiów"? Wasze pismo- Wasz wybór! Póki co, pozdrawiam.

Tomasz Jodłowiec, Kamil Glik i Michał Kucharczyk nie zagrają w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie. Selekcjoner Franciszek Smuda zredukował listę powołanych piłkarzy do 23 nazwisk.