Jedna z osób rannych jest w stanie ciężkim. Wypadek zdarzył się około południa w pobliżu Marcoule niedaleko Montpellier (departament Gard). Nie ma tam siłowni jądrowej.

Jak podały ASN i koncern EDF, którego filia zarządza zakładem w Marcoule, eksplozja nie spowodowała żadnego skażenia radioaktywnego czy chemicznego na zewnątrz.

"Z naszych pierwszych informacji wynika, że chodzi o wybuch pieca służącego do topienia metalowych odpadów radioaktywnych o słabej lub bardzo słabej aktywności" - poinformował ASN.

Według rzecznika EDF, "był to wypadek przemysłowy, a nie jądrowy". Przedstawiciel tego koncernu wyjaśnił, że w piecu używanym w zakładzie w Marcoule są dwa typy odpadów: metalowe (jak pompy i narzędzia) i palne, jak rękawice czy kombinezony robocze personelu technicznego.

"Pożar wywołany przez wybuch został opanowany" - dodał rzecznik EDF.

Francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że nie podjęto do tej pory żadnych działań, aby ewakuować czy odizolować pracowników zakładu. Według MSW, "nie było to konieczne".

Minister ekologii Nathalie Kosciusko-Morizet zapowiedziała, że w poniedziałek po południu przybędzie na miejsce wypadku.

Francja należy do światowych potęg w dziedzinie energetyki jądrowej. 58 francuskich reaktorów jądrowych zaspokaja około 80 proc. krajowego zapotrzebowania na energię. Średnio mają one po 25 lat.